Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Twierdza Gdańsk przed najazdem

Piotr Żelazny 18-03-2017, ostatnia aktualizacja 18-03-2017 00:00

W niedzielne popołudnie hitowe spotkanie obrońcy tytułu i jednego z głównych pretendentów.

Kibice Legii Warszawa
autor: Nowak Piotr
źródło: Fotorzepa
Kibice Legii Warszawa

Najlepiej grająca na wyjazdach drużyna w lidze – Legia – jedzie do Gdańska, zespołu, który ze swojego pięknego bursztynowego stadionu uczynił w tym sezonie prawdziwą twierdzę. Lechia u siebie przegrała tylko jeden mecz i również tylko jeden zremisowała – w pozostałych 10 spotkaniach wygrywała i jest najlepiej punktującą na swoim stadionie ekipą w ekstraklasie.

Zespół Piotra Nowaka przegrał dwa kolejne mecze – najpierw 0:1 z Lechem w Poznaniu, a następnie 1:2 z Ruchem w Chorzowie. Tym samym roztrwonił przewagę i spadł z pierwszego miejsca w tabeli. Po porażce z drużyną Waldemara Fornalika klub z Gdańska obudził się na trzecim miejscu i w tej chwili, zamiast spoglądać na konkurencję z góry, ogląda plecy Lecha i pierwszej w tabeli Jagiellonii Białystok.

Do meczu sezonu – jak już zdążono ochrzcić w Gdańsku to spotkanie – dojdzie przy pełnym stadionie, co dla Lechii wcale nie jest taką normą. Gospodarze będą osłabieni. Wciąż za czerwoną kartkę w meczu z Lechem pauzować będzie jeden z najważniejszych zawodników – Sławomir Peszko.

Legia też nie zachwyciła w poprzedniej kolejce, ale w przeciwieństwie do niedzielnego rywala przynajmniej swój mecz wygrała i zgarnęła trzy punkty. Domowe spotkanie z Wisłą Kraków nie należało jednak ani do ładnych, ani przyjemnych do oglądania. Zawodnicy Legii poruszali się ciężko, brak było u nich dynamiki, nie zaskakiwali rywala, byli mało kreatywni. Ale po tym zwycięstwie zespół Jacka Magiery ma już tylko punkt straty do Lechii i tylko trzy do lidera z Białegostoku. A przecież czeka nas jeszcze dzielenie punktów i różnice się zmniejszą.

Dawno nie było takiego sezonu ekstraklasy, by w grze o mistrzostwo pozostawały aż cztery kluby. A już dziś wiadomo, że sprawa tytułu rozstrzygnie się między Jagiellonią, Lechem, Lechią i Legią właśnie.

W Warszawie w tym tygodniu odżył temat konfliktu właścicielskiego. W przyszły czwartek klub wyda oficjalne oświadczenie, w którym zostanie przedstawiony nowy właściciel. Wszystko wskazuje, że będzie nim Dariusz Mioduski (ma 60 procent udziałów).

W mediach trwa giełda nazwisk, kto zostanie nowym prezesem klubu. Nie będzie nim ani Marcin Herra, były szef państwowej spółki organizującej Euro 2012, ani były gwiazdor Legii Dariusz Dziekanowski.

Najprawdopodobniej do końca sezonu wielu zmian personalnych w klubie nie będzie. Dojdzie do nich dopiero latem.  

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: piotr.zelazny@rp.pl

"Rzeczpospolita"