Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Motory zdobędą stolicę

Jakub Mikulski 12-05-2017, ostatnia aktualizacja 12-05-2017 09:35

W sobotę wieczorem Grand Prix na Stadionie Narodowym. W turnieju wystąpi aż pięciu Polaków.

Żużlowców na Stadionie Narodowym zobaczy 50 tysięcy widzów.
źródło: Stadion Narodowy
Żużlowców na Stadionie Narodowym zobaczy 50 tysięcy widzów.

Nad przygotowaniem toru czuwał monopolista na rynku, 71-letni obecnie trzykrotny mistrz świata Ole Olsen. To na nim głównie skupił się gniew kibiców przed dwoma laty, gdy zawody zostały przerwane po 12 biegach. Nawierzchnia nie dość, że nie nadawała się do jazdy, to jeszcze Duńczyk zapomniał o zabraniu rezerwowej maszyny startowej (ta przywieziona się zepsuła). Kpinom kibiców nie było końca.

Teraz jest dużo lepiej. We wtorek odbyła się próba generalna – miniturniej par juniorów. – Nawierzchnia została ułożona perfekcyjnie – komplementował Marek Cieślak, selekcjoner reprezentacji narodowej.

Dla Olsena reputacja ma ogromne znaczenie. Mówi się, że za przygotowanie toru w stolicy ma zainkasować prawie milion złotych. Zajmuje się tym już od 2001 roku – wówczas w Berlinie nawierzchnia została wysypana na paletach. Gdy popadało, zawodnicy pod koniec turnieju jeździli praktycznie po deskach. Olsen ciągle uczy się na błędach i ma nowe pomysły.

Przykładowo w tym roku Ekstraliga testuje na torze we Wrocławiu specjalną, stworzoną przez niego plandekę, która ma chronić tor przed złą pogodą.

Właśnie pogoda w tym sezonie najbardziej przeszkadza żużlowcom i kibicom. Mecze w polskich ligach są przekładane. Ekstraliga teoretycznie jest już po czterech kolejkach, ale komplet meczów mają na koncie tylko wicemistrzowie Polski z Torunia, gdyż ich Motoarena jest w dużej mierze zasłonięta dachem (Get Well Toruń zresztą wszystkie spotkania przegrał).

Jazda w kratkę całej ligi sprawia jednak, że trudno powiedzieć, kto znajduje się w dobrej formie i w kim upatrywać faworyta Grand Prix w Warszawie.

Przed rokiem na Stadionie Narodowym triumfował Tai Woffinden, który w całym cyklu Grand Prix zajął drugie miejsce. Brytyjczyk początek obecnego sezonu może uznać za co najwyżej średni. W pierwszym tegorocznym GP w Krsko nie awansował nawet do półfinału. W ligach – podobnie jak w Słowenii – zaczyna mecze od dobrych startów, by później zawodzić.

Mistrz świata Amerykanin Greg Hancock rozczarował w najważniejszym momencie niedzielnego starcia Get Well Toruń z Unią Leszno, a we wtorek w Szwecji zdobył ledwie cztery punkty.

Choć na Stadionie Narodowym kluczowa może okazać się umiejętność jazdy na sztucznych torach i nie należy przekreślać szans Hancocka czy Woffindena, to faworytów trzeba szukać także wśród zawodników mniej doświadczonych, a prezentujących u progu sezonu dobrą formę.

W tym gronie są na pewno zawodnicy Stali Gorzów, w tym triumfator z Krsko, słowacki żużlowy rodzynek Martin Vaculik. Jego kolega z Gorzowa, Duńczyk Niels Kristian Iversen, ma w Ekstralidze najlepszą średnią punktową spośród zawodników, których zobaczymy w Warszawie.

Nie bez szans są Polacy. U Macieja Janowskiego nie widać już śladu po kontuzji, jaką odniósł w lutym, jest najlepszy w Ekstralidze spośród piątki biało-czerwonych, którzy zaprezentują się na Stadionie Narodowym.

Niewiele ustępuje mu brązowy medalista zeszłorocznego cyklu Indywidualnych Mistrzostw Świata Bartosz Zmarzlik. Obaj w Grand Prix w Krsko wywalczyli tylko po sześć punktów, więc jeśli nie chcą stracić kontaktu z czołówką, muszą w Warszawie pojechać znacznie lepiej.

W Słowenii błysnął za to debiutujący w regularnej obsadzie mistrzostw świata Patryk Dudek. Ambitny zielonogórzanin zajął trzecie miejsce, ale po zawodach powiedział, że cieszyłby się, gdyby wygrał. Dudek został 12. Polakiem, który stawał na podium Grand Prix, a uczynił to w swoim drugim występie, bo przed rokiem na Stadionie Narodowym jeździł z „dziką kartą". Otarł się wówczas o półfinał, zajmując ostatecznie dziewiąte miejsce.

Tym razem „dziką kartę", przysługującą organizatorom, otrzymał Przemysław Pawlicki, co sprawiło, że po raz pierwszy od 13 lat (i występu Czechów Alesa i Lukasa Drymlów w Goeteborgu) w turnieju pojadą bracia, bo Piotr Pawlicki w Grand Prix występuje już od zeszłego roku.

Start przeciwko sobie nie będzie dla nich pierwszyzną, gdyż w ostatni wtorek stawali pod taśmą w barwach różnych drużyn w meczu w szwedzkiej Elitserien. Lepiej spisał się młodszy Piotr. Zdobył 11 punktów, a jego drużyna Lejonen Gislaved pokonała Masarnę Avesta Przemysława. W bezpośredniej braterskiej rywalizacji było jednak 1:1.

Pięciu Polaków w jednym turnieju Grand Prix to nie rekord. W 2002 roku w Bydgoszczy oraz rok później w Chorzowie zaprezentowało się aż sześciu biało-czerwonych, ale wówczas w każdym turnieju jeździło 24 zawodników, a nie jak obecnie – 16.

Przy takich okazjach jak GP na Narodowym odżywają nadzieje na w całości polskie podium. Tak było w 22-letniej już historii Grand Prix tylko raz, a i tak nie do końca. W Toruniu w 2010 roku wygrał bowiem Tomasz Gollob, wyprzedzając naturalizowanego Norwega Rune Holtę oraz Jarosława Hampela.

Za Przemysława i Piotra Pawlickich szczególnie ściskać kciuki będzie Wojciech Jankowski, który od lat walczy o reaktywację ligowego żużla w Warszawie. Przed turniejami na Narodowym po raz ostatni w stolicy motory warczały w 2003 na stadionie Gwardii. Od tego czasu Jankowski chwytał się różnych pomysłów. W latach 2011–2012 zgłosił WTS Nice Warszawa do rozgrywek młodzieżowych i parowych, a turnieje, których klub był gospodarzem, organizował na wyjeździe. Właśnie bracia Pawliccy w 2011 roku jako zawodnicy ze stolicy wygrali Młodzieżowe Mistrzostwa Polski Par Klubowych.

Dalej głównym problemem był jednak brak własnego toru. Jankowski zgłaszał więc budowę toru jako propozycję w budżecie partycypacyjnym dzielnic – miałby powstać blisko Okęcia albo na stadionie Hutnika. Choć głosów na projekt nie brakowało, sprzeciw wyrażali urzędnicy. Drugą z tych lokalizacji samorządowcy odrzucili, gdyż ich zdaniem projekt nie miał szans na realizację w 12 miesięcy, a był to konkursowy wymóg.

Tor na Stadionie Narodowym ekipa Ole Olsena zbudowała w trzy dni.

Grand Prix Polski, Warszawa, Stadion Narodowy – sobota 19.00. Transmisja w Canal+

Klasyfikacja MŚ 2017

1. M. Vaculik (Słowacja) – 16 pkt

F. Lindgren (Szwecja) – 16

3. P. Dudek (Polska) – 13

4. J. Doyle (Australia) – 12

E. Sajfutdinow (Rosja) – 12

6. G. Hancock (USA) – 11

7. M. Zagar (Słowenia) – 10

8. N. K. Iversen (Dania) – 9

9. T. Woffinden (W. Brytania) – 8

10. P. Pawlicki (Polska) – 7

11. B. Zmarzlik (Polska) – 6

Ch. Holder (Australia) – 6

M. Janowski (Polska) – 6

14. N. Pedersen (Dania) – 3

15. A. Lindbaeck (Szwecja) – 2

Podium poprzednich Grand Prix w Warszawie:

Rok 2015 (zawody przerwane po trzech seriach startów):

1. M. Zagar (Słowenia)

2. Ch. Harris (Wielka Brytania)

3. J. Hampel (Polska)

Rok 2016:

1. T. Woffinden (Wielka Brytania)

2. G. Hancock (USA)

3. M. Zagar (Słowenia)

"Rzeczpospolita"