Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Szeryf Naddniestrza

Piotr Żelazny 16-08-2017, ostatnia aktualizacja 16-08-2017 11:13

Legia gra jutro z klubem, który założyli byli pracownicy KGB. Jest on własnością firmy kontrolującej cały region.

Piłkarze Sheriffa Tyraspol mistrzami Mołdawii byli już 15 razy, a klub powstał w roku 1997
źródło: materiały prasowe
Piłkarze Sheriffa Tyraspol mistrzami Mołdawii byli już 15 razy, a klub powstał w roku 1997

Sheriff Tyraspol na mecz do Warszawy przyjedzie jako przedstawiciel Mołdawii, ale Tyraspol to stolica Naddniestrza – kraju nieuznawanego przez żadne państwo świata (poza równie nieuznawanymi Abchazją i Osetią Południową). 2 września 1990 roku Naddniestrze jednostronnie oderwało się od Mołdawii, deklarując pozostanie w Związku Radzieckim, z którego w czerwcu tamtego roku Mołdawia wystąpiła. Od 2000 roku na flagę Naddniestrza wrócił sierp i młot, w roku 2017 zdecydowano, że flaga Rosji będzie wywieszana przy okazji uroczystości i świąt.

Naddniestrze próbuje funkcjonować jako osobne państwo – ma parlament, prezydenta, armię, walutę, znaczki pocztowe. Brakuje jednak najważniejszego – międzynarodowego uznania. Według świata wąski pas nad brzegiem rzeki Dniestr o długości 200 km i szerokości około 15 km (w najszerszym miejscu 38, w najwęższym 6) traktowany jest jako integralna część Mołdawii, choć z pewną autonomią.

Gwarantem status quo na terytorium są wojska rosyjskie. Mimo że Kreml już w 2003 roku podpisał porozumienia, w których zobowiązał się do wycofania żołnierzy z Naddniestrza, do dziś tego nie zrobił. Według oficjalnej wykładni stanie się tak, gdy na terenach tych „zapanuje spokój".

Partia Odnowa

Klub powstał w 1997 roku, założony został przez agencję ochrony Sheriff. Inaczej – wtedy Sheriff był jeszcze tylko agencją ochrony. Dziś jest wielkim konsorcjum, które prowadzi stacje benzynowe, sieć supermarketów, ma kanał telewizyjny, wydawnictwo, firmy budowlane, sieć dilerską Mercedesa, agencję reklamową, gorzelnię, piekarnie, a także sieć telefonii komórkowej. Nowy stadion w Tyraspolu wciąż jest na wykończeniu (jego częścią będzie także pięciogwiazdkowy hotel). Koszt budowy szacuje się na 200 milionów dolarów.

Ramieniem politycznym Sheriffa jest partia Odnowa, która od 2005 roku jest główną siłą w Radzie Najwyższej, czyli lokalnym parlamencie. W wyborach prezydenckich w 2016 roku wygrał kandydat Odnowy – Vadim Krasnoselsky, którego kampanię finansował oczywiście Sheriff.

Zarówno Odnowa, jak i sama firma Sheriff regularnie podkreślają, że ich jedynym marzeniem jest odłączenie się od Mołdawii, a także manifestacyjnie podkreślają swój poddańczy stosunek do Władimira Putina.

Założycielami agencji ochrony, na której zbudowano prawdziwe imperium, są byli pracownicy radzieckich służb specjalnych (KGB) – Viktor Gushan i Ilija Kazmaly. Oni też powołali do życia klub piłkarski. Już w pierwszym roku istnienia Sheriff wygrał mołdawską drugą ligę i awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej.

Rok później jako beniaminek zdobył Puchar Mołdawii, a po raz pierwszy mistrzostwo wygrał w sezonie 2000/2001. Później kolejnych dziewięć z rzędu. Przerwę zrobił sobie w sezonie 2010/2011, gdy mistrzostwo w końcu wróciło do stolicy Mołdawii – najlepsza w lidze okazała się Dacia Kiszyniów. Nie była to jednak zapowiedź nowego trendu – kolejne trzy tytuły zdobył Sheriff, w 2015 roku dał się wyprzedzić zespołowi Milsami Orgiejów, po czym znów wygrał dwa razy z rzędu.

Pralnia pieniędzy

Według jednego z programów śledczych telewizji BBC konglomerat Sheriff jest klasyczną pralnią pieniędzy, a Naddniestrze jednym z największych w Europie ośrodków przemytu broni, narkotyków i ludzi.

Ludność Naddniestrza traktuje klub jako sportowe ramię walki o niepodległość i narzędzie do upokarzania Kiszyniowa. To efekt uboczny mocarstwowej pozycji Sheriffa w mołdawskim futbolu.

Od czasu, gdy klub awansował do mołdawskiej ekstraklasy, minęło 17 lat. W tym czasie Sheriff zdobył 15 tytułów i 9 razy wywalczył puchar kraju.

Tysiące dzieciaków z Mołdawii i Naddniestrza marzy o grze w akademii Sheriffa, który finansowo przerasta ligę. Stadion Zimbru Kiszyniów, który powstał w 2006 roku, kosztował 11 milionów dolarów. 200 milionów, które Sheriff wydał na obiekt w Tyraspolu, doskonale obrazuje rozwarstwienie finansowe między mistrzem Mołdawii a resztą. I chociaż Tyraspol jest stolicą Naddniestrza, a 97 procent ludzi opowiedziało się za jego niepodległością, to reprezentacja Mołdawii co jakiś czas gra mecze międzynarodowe na tym obiekcie.

Liga poradziecka

Awans do Ligi Mistrzów od lat pozostaje celem Sheriffa – sportowym, finansowym, ale także i patriotycznym. Jak mówią szefowie klubu, tylko awans do grona najlepszych drużyn Europy zapewni w końcu Naddniestrzu rozpoznawalność w Europie.

Sheriff jednak jeszcze nigdy do Champions League się nie przebił, a największe międzynarodowe osiągnięcia to trzykrotny udział w fazie grupowej Ligi Europejskiej (ostatnio w sezonie 2013/2014). Gigantyczna przewaga finansowa w lidze mołdawskiej nie przekłada się na międzynarodowy futbol.

Warto przy tym pamiętać, że Mołdawia ma najniższy PKB w Europie i uznawana jest za najbiedniejsze państwo Starego Kontynentu. Najdroższym piłkarzem w historii klubu był Serb Marko Markovski, który w 2013 roku przyszedł do Tyraspolu za milion euro i po 12 miesiącach też za milion został sprzedany do Grecji.

Coraz więcej mówi się w Naddniestrzu, że miałaby zostać utworzona wspólna liga dla państw z terytorium byłego Związku Radzieckiego (jak to ma miejsce w hokeju). Sheriff oczywiście jest jednym z głównych adwokatów tego pomysłu. Na razie jednak koncentruje się na wygrywaniu w kraju, z którego chce się oderwać i rzucić w ramiona Putina.

Przykład Barcelony

Sheriff to niejedyny przypadek, gdy klub z autonomicznego regionu mającego niepodległościowe dążenia staje się czołową futbolową siłą w kraju, z którego chce się odłączyć.

Nie musimy szukać egzotycznych przykładów, wystarczy Hiszpania. Przez lata dyktatury generała Franco klub piłkarski Barcelona i stadion Camp Nou były jednym z niewielu miejsc, gdzie Katalończycy mogli używać swojego języka i manifestować niezależność.

Barca wciąż flirtuje z ruchami niepodległościowymi Katalonii, chociaż do odłączenia tego najbogatszego regionu od Hiszpanii droga daleka i wcale nie wiadomo, czy większość obywateli by ją obrała.

Niemniej katalońska Barcelona była 24 razy mistrzem Hiszpanii, 29 razy zdobyła Puchar Króla (a król obowiązkowo jest na Camp Nou wygwizdywany, podobnie jak hiszpański hymn), do tego 5 razy była najlepsza w Europie.

W starciu z katalońską Barceloną mało kto w Europie ma szanse. Separatyści z Naddniestrza to zupełnie inna sprawa, także na boisku. ©℗

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: piotr.zelazny@rp.pl

"Rzeczpospolita"