Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Coraz duszniej w Legii

Piotr Żelazny 11-09-2017, ostatnia aktualizacja 11-09-2017 09:43

Mistrz Polski przegrał już trzeci mecz w tym sezonie. To o jedną porażkę więcej, niż poniosła Legia pod wodzą Jacka Magiery w zeszłym sezonie.

autor: Nowak Piotr
źródło: Fotorzepa
Tabela extraklasa
źródło: Rzeczpospolita
Tabela extraklasa

Przerwa reprezentacyjna miała przywrócić spokój w Warszawie. Jacek Magiera w końcu dał odpocząć tym, którzy nie pojechali na mecze reprezentacji, a później sztab szkoleniowy mógł popracować nad grą zespołu. Coś, na co wcześniej w Legii nie było czasu, gdyż ligę i Puchar Polski należało łączyć z grą w eliminacjach Ligi Mistrzów, a później Ligi Europy. Jak wszyscy dobrze pamiętają – skończyło się niepowodzeniem, a Legii po raz pierwszy od pięciu lat zabraknie jesienią w Europie.

Przeciwko Śląskowi Wrocław Magiera wystawił dwóch napastników, trzech zawodników w środku drugiej linii i ofensywnego pomocnika Cristiana Pasquato. To miała być nowa Legia. Tymczasem Śląsk, który prowadzi były szkoleniowiec warszawskiego zespołu Jan Urban, z wielką łatwością zdominował gości. Z przodu szalał Marcin Robak, który co chwila dochodził do sytuacji strzeleckich, nieźle prezentował się Arkadiusz Piech, dobre spotkanie rozgrywał Michał Chrapek. Śląsk co i rusz stwarzał zagrożenie pod bramką.

I chociaż to Legia schodziła na przerwę, prowadząc po golu Jarosława Niezgody – dośrodkował Pasquato, głową do byłego napastnika Ruchu Chorzów podał Armando Sadiku, a Niezgoda z bliska trafił do bramki – to jednak Śląsk wygrał 2:1. Obie bramki dla gospodarzy zdobył Marcin Robak. Drugiego głową po dośrodkowaniu Łukasza Madeja, pierwszą po wielce kontrowersyjnym rzucie karnym.

Sędzia Jarosław Przybył dopatrzył się zagrania ręką przez Adama Hlouska. Powtórki telewizyjne pokazały, że czeski obrońca nie dotknął piłki ręką. W dodatku do domniemanego przewinienia doszło tuż przed polem karnym. Przybył jednak wskazał na jedenastkę.

Legia poniosła już trzecią ligową porażkę w tym sezonie. W poprzednim pod wodzą Magiery przegrała dwukrotnie. Oczywiście strata do czołówki jest wciąż niewielka, rok temu po ósmej kolejce warszawianie mieli o dwa punkty mniej, a do prowadzącego wówczas tercetu (Jagiellonia, Lechia i Termalica) tracili siedem punktów. Później było jeszcze gorzej, Magiera zastąpił Besnika Hasiego, gdy Legia miała 12 punktów straty do lidera. Mimo to tytuł mistrzowski został w Warszawie.

W zeszłym roku jednak wszystkie niepowodzenia ligowe dało się wytłumaczyć Ligą Mistrzów. W tym sezonie nie ma żadnego alibi – Legia Magiery już z pucharów odpadła. Właściciel klubu Dariusz Mioduski, który w ostatnim dniu okna transferowego pozbył się kilku obciążających budżet, a niedających wiele drużynie zawodników, mówił niedawno, że tylko mistrzostwo może sprawić, że ten sezon nie zostanie całkowicie spisany na straty. Mioduski zapowiedział też, że premie za mecze piłkarze dostaną dopiero po trzech wygranych spotkaniach z rzędu lub zdobyciu mistrzostwa Polski.

Powiedzieć, że Legia przegrała we Wrocławiu przez błąd sędziego, byłoby jednak przesadą – Śląsk był przez cały mecz drużyną lepszą.

Pieklił się na arbitrów także trener Cracovii Michał Probierz. Prowadzona przez niego drużyna podejmowała u siebie były zespół szkoleniowca – Jagiellonię. Gospodarze długo prowadzili po golu zdobytym z rzutu karnego przez Krzysztofa Piątka – było to już piąte trafienie tego napastnika w tym sezonie. Tuż przed upływem 90. minuty wyrównał nowy zawodnik Jagiellonii, który przyszedł z Wisły Płock, Piotr Wlazło. Sędzia Paweł Gil uznał bramkę, mimo że w momencie oddawania strzału przed bramkarzem na pozycji spalonej stał Cillian Sheridan. Powiedzieć, że absorbował swoją obecnością Grzegorza Sandomierskiego, to nic nie powiedzieć. Można się wręcz zastanawiać, czy Irlandczyk nie zasłaniał bramkarzowi widoku.

– Trzeba być śmieszkiem, żeby do mojego meczu z Jagiellonią wyznaczyć pana Gila (dwa lata temu w meczu Legii z Jagiellonią popełnił błąd, który według trenera odebrał zespołowi z Białegostoku mistrzostwo Polski – przyp. red.) – mówił po meczu wściekły Probierz. Cracovia nie wygrała szóstego meczu z rzędu. Pod wodzą Probierza zwyciężyła tylko raz – w drugiej kolejce z Lechią Gdańsk 1:0. W następnej kolejce jedzie do Warszawy na mecz z Legią.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: piotr.zelazny@rp.pl

8 KOLEJKA EKSTRAKLASY

Zagłębie Lubin – Wisła Płock 2:2 (J. Świerczok 34, B. Pawłowski 36 – M. Piątkowski 57, N. Varela 69 – z karnego)

Arka Gdynia – Wisła Kraków 3:1 (R. Siemaszko 33, Y. Kakoko 38, R. Jurado 81 – P. Małecki 5)

Korona Kielce – Sandecja Nowy Sącz 1:0 (E. Soriano 49)

Śląsk Wrocław – Legia Warszawa 2:1 (M. Robak 62 – z karnego i 68 – J. Niezgoda 36)

Cracovia – Jagiellonia Białystok 1:1 (K. Piątek 23 – z karnego – P. Wlazło 89)

BBT Nieciecza – Górnik Zabrze 1:2 (S. Stefanik 37 – D. Kądzior 20, Ł. Wolsztyński 70)

Pogoń Szczecin – Lech Poznań – zakończył się po zamknięciu gazety

Dziś mecz Piast Gliwice – Lechia Gdańsk (18.00, Eurosport 2)

"Rzeczpospolita"