Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Jedziemy do Rosji

Piotr Żelazny 09-10-2017, ostatnia aktualizacja 09-10-2017 10:37

Koniec wieńczy dzieło. Awans na mundial po emocjach i zwycięstwie w ostatnim meczu eliminacji.

Kamil Grosicki zdobył drugą bramkę dla Polski
autor: Bartłomiej Zborowski
źródło: Rzeczpospolita
Kamil Grosicki zdobył drugą bramkę dla Polski

Wszyscy oczekiwali, że w niedzielę na Stadionie Narodowym reprezentacja Polski postawi kropkę nad „i", wygrywając z Czarnogórą i przypieczętuje awans do Rosji. Po pierwszej połowie wydawało się, że zadanie będzie lekkie, łatwe i przyjemne. Tymczasem po przerwie można było odnieść wrażenie, że większość piłkarzy Nawałki myślami jest już przy fecie z okazji awansu, a być może nawet na Kremlu, gdzie 1 grudnia odbędzie się losowanie grup mistrzostw świata. Nagle w pięć minut z przyjemnego 2:0 zrobiło się 2:2.

Jak trwoga, to do Roberta Lewandowskiego. Napastnik Bayernu dosłownie chwilę po tym, jak Czarnogóra wyrównała, a na Narodowym zapanowała niepokojąca i nieprzyjemna cisza, strzelił gola po błędzie rywali.

Na pełnym biegu rzucił się w kierunku piłki zagranej przez jednego z obrońców do bramkarza gości. Większość napastników nie miałaby nawet takiego pomysłu, by próbować wywierać presję. Lewandowski na linii pola karnego dopadł do piłki niemal równo z Danijelem Petkoviciem. Bramkarz Czarnogóry kopnął piłkę, ale trafił prosto w Lewandowskiego, ten utrzymał się na nogach, przeskoczył nad Petkoviciem, dopadł do piłki i skierował ją do pustej siatki. Wybuch euforii wśród kibiców usłyszeć można było w całej Warszawie.

Teraz już mieliśmy pewność, że nic złego się nie przydarzy. Polacy niesieni entuzjazmem stadionu zdobyli jeszcze jednego gola. Piłkę do własnej bramki skierował po uderzeniu Lewandowskiego Filip Stojković.

Do Rosji jedziemy po wygraniu trudnej i wyrównanej grupy. Nie sposób pozbyć się wrażenia, że ten awans kosztował Adama Nawałkę i jego piłkarzy dużo więcej wysiłku niż poprzednie eliminacje.

Prawdopodobnie wynika to przede wszystkim z tego, że w drodze na Euro 2016 ta drużyna dopiero się rodziła. Kibice ją poznawali, a każde kolejne zwycięstwo było raczej miłą niespodzianką, a nie spełnieniem oczekiwań. W tamtych eliminacjach Nawałka i piłkarze rozegrali mecz legendę, spotkanie, które przeszło do historii – mowa oczywiście o zwycięstwie 2:0 z Niemcami na Narodowym.Wówczas imponowały stabilność i przewidywalność. Zespół grał tak samo na wyjeździe z Irlandią jak u siebie ze Szkocją. Wszystkie mecze były mniej więcej takie same, wiadomo było, czego się spodziewać, co zresztą miało później przełożenie także na mistrzostwa Europy.

Bez Milika

We właśnie skończonych eliminacjach różnica między najlepszymi meczami, czyli z Rumunią na wyjeździe (3:0) i u siebie (3:1), a najgorszymi, czyli sromotną porażką z Danią (0:4) oraz wymęczonym zwycięstwem w Warszawie z grającą w dziesiątkę Armenią (2:1), była gigantyczna.

Tym razem drużyna musiała sobie radzić praktycznie bez Arkadiusza Milika. Napastnik Napoli zerwał więzadła w drugim meczu eliminacji z Danią, pięć miesięcy się leczył, później dochodził do formy bardzo powoli, Nawałka wprowadzał go do zespołu ostrożnie. Gdy w końcu Milik wrócił do podstawowego składu w spotkaniu z Kazachstanem u siebie, od razu strzelił gola. Niestety, kilka dni później ponownie zerwał więzadła, tym razem w drugiej nodze, i dziś jego udział w mundialu stoi pod znakiem zapytania.

Także udział w tym awansie Grzegorza Krychowiaka był mniejszy niż poprzednio. Po Euro defensywny pomocnik przeszedł do Paris Saint-Germain, gdzie stracił cały sezon. Na początku Nawałka powoływał go, nie bacząc na brak rytmu meczowego. Ale im dłużej ta sytuacja trwała, tym mniejszym zaufaniem Krychowiak cieszył się u selekcjonera.

Po zatruciu

Piłkarz, który w poprzednich eliminacjach wystąpił we wszystkich dziesięciu meczach od pierwszej do 90. minuty, a następnie nie opuścił nawet sekundy gry podczas Euro 2016, tym razem nie brał udziału w wyjazdowym spotkaniu z Czarnogórą, wyjazdowej porażce z Danią i wygranym u siebie spotkaniu z Kazachstanem. W meczu z Rumunią na Stadionie Narodowym usiadł z kolei na ławce, ale kontuzja Krzysztofa Mączyńskiego spowodowała, że Krychowiak rozegrał całą drugą połowę.

Nawałka miał też sporo problemów z zestawieniem pary stoperów. Najpierw kontuzje były zmorą Michała Pazdana, później przyszła pauza za kartki Kamila Glika. Selekcjoner mógł wystawić swoje galowe zestawienie środkowych obrońców tylko w sześciu meczach.

Dodatkowo po raz pierwszy za kadencji Nawałki pojawiły się problemy pozasportowe (afera alkoholowa po meczach z Danią i Armenią, gdy media doniosły, że niektórzy z kadrowiczów urządzili sobie podczas zgrupowania imprezę).

Początek eliminacji stał pod znakiem „zatrucia Euro". Po sukcesie, jakim był ćwierćfinał we Francji, a następnie wysypie rekordowych transferów do dobrych klubów, zawodnikom trudno było zaakceptować sytuację, że Kazachstan może im się przeciwstawić. Mecz w Astanie nasi piłkarze tylko zremisowali, a przecież prowadzili już 2:0.

Nawałka podkreślał później, że po wielkim turnieju, i to zakończonym dobrym wynikiem, to normalna sprawa, że motywacja jest nieco mniejsza. Zatrucie trzymało też w meczu z Danią, gdy reprezentacja prowadziła 3:0 i wydawało się, że miała wszystko pod kontrolą, ale skończyło się na 3:2 i drżeniu do końca o wynik.

Eliminacje MŚ 2018 były być może najtrudniejszym etapem pracy Nawałki. Kwalifikacje Euro to było tworzenie drużyny, mistrzostwa pierwszym testem, a właśnie skończone rozgrywki okazały się cementowaniem tego, co już kibice znali, ale także wpuszczaniem nieco świeżego powietrza do kadry (jeden z niewielu zarzutów, jaki mieli kibice do Nawałki, to właśnie zbyt duże przywiązanie do nazwisk).

To były eliminacje Piotra Zielińskiego, który stał się jedną z najważniejszych postaci drużyny. Wciąż ma wielkie rezerwy, mógłby notować lepsze statystyki, mieć więcej asyst i strzelać gole, ale już dziś to on daje drużynie kreatywność i nieszablonowe rozegrania.

Ale oczywiście największym bohaterem był Robert Lewandowski – podobnie zresztą jak w eliminacjach Euro 2016. Napastnik Bayernu rozegrał pod wodzą Nawałki 32 mecze w kadrze i strzelił w nich 33 gole. Aż 16 w eliminacjach, czym zresztą pobił rekord.

Kto wie, czy najważniejszym zadaniem, jakie stoi przed Nawałką w obliczu mundialu, nie jest sprawienie, by nie powtórzyła się sytuacja z turnieju we Francji. By Lewandowski był tym samym piłkarzem co w eliminacjach, by decydujące były jego gole, a nie to, że „schodzi na boki, angażując obrońców rywala, i robi miejsce kolegom".

Wątpliwe zresztą, by po takich niesamowitych eliminacjach również ambicją kapitana reprezentacji nie było zaistnienie na najważniejszym piłkarskim turnieju. ©℗

Grupa E

Polska - Czarnogóra 4:2 (2:0)

Bramki - dla Polski: K. Mączyński (6), K. Grosicki (16), R. Lewandowski (85), F. Stojković (87-sam.); dla Czarnogóry: S. Mugosa (78), Z. Tomasević (83).

Żółte kartki: N. Vukcević, F. Beciraj, M. Ivanić (Czarnogóra).

Sędziował Daniele Orsato (Włochy). Widzów: 58 tys.

Polska: Szczęsny - Piszczek (46, Rybus), Glik, Pazdan, Bereszyński - Krychowiak, Mączyński (90+2, Wolski) - Błaszczykowski, Zieliński, Grosicki (90, Makuszewski) - Lewandowski.

Czarnogóra: Petković – Stojković, Klimenta, Mijusković, Tomasević – Scekić, Vukcević - Janković, Ivanić (67, Haksabanović), Jovović (77, Mugosa) – Beciraj.

Dania – Rumunia 1:1

Kazachstan - Armenia 1:1

1. Polska 10 25 28-14

2. Dania 10 20 20-8

3. Czarnogóra 10 16 20-12

4. Rumunia 10 13 12-10

5. Armenia 10 7 10-26

6. Kazachstan 10 3 6-26

MECZE ROZEGRANE

Dania – Armenia 1:0; Kazachstan – Polska 2:2; Rumunia – Czarnogóra 1:1; Armenia – Rumunia 0:5; Czarnogóra – Kazachstan 5:0; Polska – Dania 3:2; Kazachstan – Rumunia 0:0; Dania – Czarnogóra 0:1; Polska – Armenia 2:1; Armenia – Czarnogóra 3:2; Dania – Kazachstan 4:1; Rumunia – Polska 0:3, Armenia – Kazachstan 2:0, Czarnogóra – Polska 1:2, Rumunia – Dania 0:0, Kazachstan – Dania 1:3; Czarnogóra – Armenia 4:1; Polska – Rumunia 3:1; Kazachstan – Czarnogóra 0:3; Dania – Polska 4:0; Rumunia – Armenia 1:0; Amenia – Dania 1:4; Czarnogóra – Rumunia 1:0; Polska – Kazachstan 3:0; Armenia – Polska 1:6; Czarnogóra – Dania 0:1; Rumunia – Kazachstan 3:1.

"Rzeczpospolita"