Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Przeżyjmy to jeszcze raz

Janusz Pindera 28-10-2017, ostatnia aktualizacja 28-10-2017 00:00

Hala Gwardii to miejsce dla boksu kultowe. Tu w 1953 roku Polacy pod wodzą Feliksa Stamma zdobyli dziewięć medali podczas mistrzostw Europy.

Paula Stamm, prawnuczka słynnego trenera i założycielka fundacji jego  imienia, oraz Lubomir Grigorow,  zwycięzca konkursu na pomnik „Papy” Stamma
autor: Tadeusz Klepczyński
źródło: AFL
Paula Stamm, prawnuczka słynnego trenera i założycielka fundacji jego imienia, oraz Lubomir Grigorow, zwycięzca konkursu na pomnik „Papy” Stamma
Pomnik „Papy” Stamma stanie obok Hali Gwardii w maju przyszłego roku
autor: Marcin Łobaczewski
źródło: Fotorzepa
Pomnik „Papy” Stamma stanie obok Hali Gwardii w maju przyszłego roku

Mistrzostwa w roku 1953 to był turniej wyjątkowy, pamięć wojny była jeszcze żywa. Dlatego tak bolały czołówki polskich gazet po: ,,Bokserzy radzieccy mistrzami Europy", „Zwycięstwo radzieckiej szkoły boksu". Ale prawdę znała cała Warszawa, i nie tylko Warszawa. Kibice zanieśli „Papę" Stamma na ramionach do hotelu.

Złote medale zdobyli: Henryk Kukier, Zenon Stefaniuk, Józef Kruża, Leszek Drogosz i Zygmunt Chychła. Bogdan Węgrzyniak i Tadeusz Grzelak wywalczyli srebrne, a Zbigniew Pietrzykowski i Aleksy Antkiewicz brązowe.

Artysta z Sofii

Polacy byli najlepsi, a do tych historycznych zwycięstw poprowadził ich Feliks Stamm. Dziś jego prawnuczka Paula Stamm oraz założona przez nią Fundacja im. Feliksa Stamma są już bliskie celu, jakim jest postawienie pomnika legendarnego trenera obok Hali Gwardii, która na zawsze kojarzyć się będzie z boksem. Rozstrzygnięto już konkurs, który wygrał 29-letni artysta z Sofii Lubomir Grigorow. Talent Bułgara pochwalił prof. Jan Kucz, znany polski rzeźbiarz, to jego pracę jednomyślnie wybrało szacowne jury. Zdaniem profesora Kucza to powinna być dobra rzeźba dla Warszawy. Konkurs pochwalił też prof. Adam Myjak, rektor warszawskiej ASP, mówiąc: „Mam nadzieję, że realizacja zwycięskiej pracy pod okiem ekspertów będzie spełniała oczekiwania społeczeństwa".

Lubomir Grigorow powiedział, że interesuje się sportami walki, boksem również, więc kiedy od kuzyna mieszkającego w Polsce dowiedział się o konkursie, przystąpił do niego z entuzjazmem. Pracował, jak twierdzi, półtora miesiąca, dzień w dzień, by oddać jak najlepiej nie tylko twarz najwybitniejszego polskiego trenera, ale też jego sylwetkę. A zapytany dlaczego „jego" Stamm jest bez słynnej czapeczki, odpowiedział, że tak jakoś wyszło. Uznał, że bez niej będzie lepiej.

Pomnik „Papy" Stamma stanie obok Hali Gwardii w maju przyszłego roku, w 65. rocznicę mistrzostw Europy. Takie są plany i marzenia. Paula Stamm ma nadzieję, że w przyszłości powstanie też Aleja Gwiazd, która prowadzić będzie od pomnika do Hali Gwardii. Jest też pomysł, by założyć sekcję bokserską im. Feliksa Stamma (na razie na środku hali stoi ring), a wsparcia ma udzielić ostatni polski złoty medalista olimpijski Jerzy Rybicki (Montreal 1976).

Pamięci trenera

W listopadzie 1977 roku rozegrano w Warszawie pierwszy turniej poświęcony pamięci wybitnego trenera, który zmarł półtora roku wcześniej. Oto pierwsi zwycięzcy (od wagi papierowej do superciężkiej): Wojciech Odalski, Henryk Średnicki, Mieczysław Massier, Wiktor Rybakow (ZSRR), Stanisław Osetkowski, Władimir Sorokin (ZSRR), Kazimierz Szczerba, Roger Leonard (USA), George Kabuto (Uganda), Tadija Kacar (Jugosławia) i Jewgienij Gorstkow (ZSRR).

Do historii przeszła walka Leonarda z Jerzym Rybickim. Roger to brat legendarnego Raya „Sugara" Leonarda, który w Montrealu też stał na najwyższym stopniu podium, a w karierze zawodowej był wielokrotnym mistrzem świata. Pojedynek miał dramatyczny przebieg, Leonard wygrał finał stosunkiem głosów 4:1.

Jeden ze zwycięzców I Turnieju Feliksa Stamma, nieżyjący już Henryk Średnicki, rok później w Belgradzie został mistrzem świata i wciąż jest w naszym boksie jedynym złotym medalistą tej imprezy. Kolejne turnieje przynosiły zwycięstwa innym znanym mistrzom. W 1987 roku warszawskiej publiczności pokazał się Lennox Lewis, wtedy w kanadyjskich barwach. Szybko nokautował rywali, a rok później wygrał igrzyska w Seulu.

Wspomnienie pięknych czasów

Nic dziwnego, że Hala Gwardii tak bardzo kojarzy się z wielkimi sukcesami polskiego boksu. Dziś oprócz pięknej wystawy dawnej fotografii mistrzów pt. „Historia polskiego boksu" ma o nich przypominać pierwsze w naszym kraju Muzeum Boksu z Izbą Pamięci trenera Feliksa Stamma, założone przez fundację jego imienia. Są w nim rękawice bokserskie wielkiego trenera, ale i te, w których Zbigniew Pietrzykowski zdobywał złoty medal mistrzostw Europy w 1959 roku.

Są też pasy mistrzów Europy: Aleksandra Polusa z 1937 i Józefa Kruży z 1953 roku, są złote olimpijskie medale Kazimierza Paździora (1960) i Józefa Grudnia (1964). Jest wiele innych wzruszających pamiątek i zdjęć z tamtych pięknych, pełnych sukcesów czasów, które pozwalają lepiej zrozumieć fenomen „Papy" Stamma. Trenera wyjątkowego, który już w okresie międzywojennym prowadził polskich pięściarzy do wielkich sukcesów.

Ich apogeum przyszło po wojnie. W tych trudnych latach drużyna Feliksa Stamma była dumą polskiego sportu, a takie nazwiska jak Aleksy Antkiewicz, Zygmunt Chychła, Kazimierz Paździor, Jerzy Kulej, Józef Grudzień, Marian Kasprzyk czy Zbigniew Pietrzykowski, by wymienić tylko te najgłośniejsze, przeszły do historii tej dyscypliny. Chociażby dlatego warto odwiedzić Halę Gwardii, by sobie o tych pięknych czasach przypomnieć i przeżyć to jeszcze raz.

Najważniejsze, że ten wybudowany w latach 1899–1901 obiekt znów tętni życiem. Jest połączeniem działalności kulturalnej z tradycyjnym targiem z dobrej jakości żywnością i produktami regionalnymi, a także lokalami gastronomicznymi i sklepami. I tak jak przed wojną ma szanse znów stać się atrakcją stolicy.

Po drugiej wojnie światowej hala służyła jako tymczasowa zajezdnia autobusowa, a po przekazaniu klubowi Gwardia Warszawa stała się centrum polskiego boksu. To w tej hali chłopcy Feliksa Stamma toczyli pamiętne, najczęściej zwycięskie, pojedynki, to tu jego drużyna wygrywała wielkie mecze.

"Rzeczpospolita"