Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Gra o zimowy sen na szczycie

Tomasz Wacławek 15-12-2017, ostatnia aktualizacja 15-12-2017 10:25

Trzy drużyny – Legia, Górnik i Jagiellonia – mają szansę zakończyć rok na pozycji lidera. W ten weekend ostatnia kolejka przed zimową przerwą.

autor: Nowak Piotr
źródło: Fotorzepa

Legia wróciła na pierwsze miejsce po wtorkowej wygranej z Piastem. W sobotni wieczór zmierzy się przy Łazienkowskiej z Wisłą Płock. Kibice mistrzów Polski nie wyobrażają sobie innego scenariusza niż zwycięstwo i zimowy sen na szczycie tabeli. Ale rywal ma dobrą passę – w trzech ostatnich meczach zdobył siedem punktów, pokonując m.in. swoją imienniczkę z Krakowa.

Jedynego gola dla Legii w Gliwicach strzelił z rzutu karnego Guilherme. Brazylijczyk to kolejny zawodnik, który opuści Łazienkowską. Zimą ma podpisać kontrakt z Benevento, najsłabszym zespołem ligi włoskiej. Po 16 kolejkach beniaminek Serie A ma zaledwie punkt – i to dzięki trafieniu bramkarza, który w doliczonym czasie meczu z Milanem zdecydował się na wycieczkę pod pole karne przeciwnika.

O zagranicznym transferze marzy wciąż Michał Pazdan. Szansę na pożegnanie z kibicami stracił, dostając w meczu z Piastem czwartą żółtą kartkę. Pauzować w sobotę będzie też Maciej Dąbrowski. To oznacza, że na środku obrony Romeo Jozak będzie musiał wystawić Jakuba Czerwińskiego i Inakiego Astiza.

Na potknięcie Legii liczą w Białymstoku i Zabrzu. Jagiellonia już dziś spotka się na drugim końcu Polski ze Śląskiem Wrocław. Górnik, który w czwartek obchodził 69. urodziny, ostatni w tym roku mecz rozegra w poniedziałek. Jego rywalem będzie Cracovia. Gdyby nie porażka w Gdyni, to pewnie beniaminek z Zabrza kończyłby niezwykle udany rok na pozycji lidera.

Nad Cracovią zebrały się czarne chmury. Nie dość, że drużyna jest przedostatnia w tabeli, to jeszcze ma problem z kibicami. Podczas środowych derbów Krakowa wystrzelili oni race i petardy w kierunku sektora gości. Mecz został przerwany na ponad 20 minut, ale Wisły nie wybiło to z rytmu. Zwyciężyła 4:1.

Cracovia dwa najbliższe spotkania rozegra bez udziału publiczności, nałożono na nią także zakaz wyjazdowy do końca sezonu i 100 tys. zł kary.

Ekstraklasa wróci po zimowej przerwie 9 lutego.   —Tomasz Wacławek

"Rzeczpospolita"