Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Sukces biednych

Stefan Szczepłek 18-12-2017, ostatnia aktualizacja 18-12-2017 10:17

Legia przegrywa na Łazienkowskiej, Górnik może dziś zostać liderem.

autor: Nowak Piotr
źródło: Fotorzepa
Tabela ekstraklasy
źródło: Rzeczpospolita
Tabela ekstraklasy

20 sierpnia Legia wygrała z Wisłą w Płocku 1:0. Trenerem był jeszcze Jacek Magiera, a jedyną bramkę strzelił Jarosław Niezgoda. Jerzy Brzęczek od miesiąca pracował w Płocku i dopiero poznawał drużynę. Poznał na tyle dobrze, aby mieć realne szanse na miejsce w ósemce walczącej o tytuł mistrza. W sobotę na Łazienkowskiej zobaczyliśmy aż dziesięciu zawodników Wisły z sierpniowego meczu w Płocku. Nauczeni doświadczeniem swoim i trenera zagrali zupełnie inaczej niż w tamtym spotkaniu.

W Legii doszło natomiast do rewolucji, która wprawdzie przesunęła drużynę w górę tabeli, ale nie rozwiązała problemów. Przyjmując za punkt odniesienia sierpniowy mecz, w sobotę Legia zagrała z nowym trenerem i sześcioma nowymi zawodnikami. Wynik 0:2 mówi dużo o wątpliwych korzyściach wynikających ze zmian.

Dowcip Jozaka

Nie znam poczucia humoru trenera Romeo Jozaka, ale musi ono być specyficzne. Na pomeczowej konferencji Chorwat przytoczył słowa, którymi zwrócił się do zawodników w przerwie: „Panowie, dlaczego jesteście smutni? Strzeliliśmy dziś dwa gole".

Po 17 minutach Legia przegrywała 0:2. Nawet Real tak szybko nie wbił na Łazienkowskiej dwóch bramek (Borussii to się udało), mimo że zaczynał mecz od gola w pierwszej minucie. Potem Legia się ogarnęła i ostatecznie zremisowała. Tym razem nic takiego się nie stało. Pierwszą bramkę gospodarze stracili po karnym za faul Inakiego Astiza na Giorgim Merebaszwilim. Drugą – po strzale samobójczym Jakuba Czerwińskiego, który nie zdołał wybić na róg piłki podawanej przez Semira Stilicia.

Jeśli do straty bramek przyczyniają się obydwaj środkowi obrońcy, to wiara w odrobienie strat maleje. A w dodatku w Legii nie było piłkarza w rodzaju Stilicia, który w trudnych sytuacjach bierze sprawy w swoje ręce.

Druga wypowiedź Romeo Jozaka już nie jest tak dowcipna: „Ten mecz otworzył nam oczy. Wciąż nie jesteśmy taką drużyną, jaką chcemy być. Dzisiejsze spotkanie pokazało, jak wiele pracy czeka nas w przerwie zimowej".

Fakt, że Jozak dopiero teraz, po trzech miesiącach pracy w Warszawie, zorientował się, jaka jest wartość jego drużyny, to niedobra wiadomość dla kibiców Legii. Przypuszczam, że oni w większości zdawali sobie z tego sprawę już od tygodni. Klub zatrudnia wielu zawodników, ale kiedy kontuzje lub kartki wykluczają niektórych z gry, pojawia się problem, a trener się gubi. Kiedy zawodnicy nie rozumieją się na boisku, to znaczy, że trener dokonał niewłaściwego wyboru – to powiedział Alf Ramsey, trener mistrzów świata z roku 1966. Od tamtej pory w tej sprawie piłka się nie zmieniła.

W meczu z Wisłą legioniści nie tylko się nie rozumieli, ale można było odnieść wrażenie, że nie wszystkim chciało się walczyć. W przeciwieństwie do graczy Wisły.

Przypadek Legii jest dość charakterystyczny dla całej ekstraklasy. Mistrz Polski nie jest w stanie zatrzymać najlepszych zawodników, nie daje szansy wyjścia z kryzysu Jackowi Magierze, który spędził na Łazienkowskiej prawie 20 lat i zna specyfikę klubu jak mało kto. Władze wolą zatrudnić anonimowego trenera z Chorwacji, który zresztą – to też charakterystyczne – przyprowadza ze sobą sztab równie nieznanych rodaków.

Legia jest na polskie warunki Bayernem, Realem i Manchesterem United – ona sobie poradzi. Ale każdy inny klub już nie. Trudno wskazać dziś prezesa klubu ligowego, o którym można by powiedzieć: to fachowiec, znający się na specyfice takiego bytu jak klub sportowy, na futbolu, ekonomii, socjologii i psychologii. To wszystko jest potrzebne, żeby wiedzieć, jakiego zawodnika kupić, a jakiego sprzedać, kiedy jest na to odpowiednia pora, jak rozmawiać z trenerami i kibicami, którzy działają na szkodę klubów.

Ponieważ nie ma takich prezesów, trudno się dziwić, że rotacja na fotelach w gabinetach jest podobna jak na ławkach trenerskich. To idzie w dół. Na górze jest właściciel, który daje pieniądze i oczekuje szybkiego zysku, co praktycznie się w Polsce nie zdarza. Zmienia więc prezesa. Ten zatrudnia trenera i dyrektora sportowego. Z nimi wszystkimi mają do czynienia agenci zawodników. Im zależy wyłącznie na własnym interesie, los klubów w ogóle ich nie obchodzi. Najważniejsze, aby wepchnąć do drużyny swojego zawodnika, a jeszcze lepiej trenera, któremu można wskazać, kogo powinien sprowadzić. Jeśli prezes lub dyrektor sportowy są niekompetentni, pojawia się szansa na zrobienie interesu. Jeśli są nieuczciwi – można się będzie podzielić pieniędzmi pod stołem.

Dużo kasy, mało klasy

Jesienią aż osiem z 16 klubów ekstraklasy zmieniło trenerów. Jan Urban w Śląsku nie wie, czy jeszcze pracuje, czy już nie. Nie można w tej sytuacji myśleć o szkoleniu, stabilizacji. Ekstraklasa SA, organ zarządzający rozgrywkami, nie ma na to wpływu, zresztą to gremium składa się z przedstawicieli klubów, które właśnie podkopują fundamenty.

To nie przypadek, że liderem po dzisiejszym meczu może być Górnik Zabrze. Klub, który jeszcze wiosną grał w I lidze, nie ma pieniędzy na zatrudnianie trenerów z głośnymi nazwiskami ani zawodników wpychanych przez agentów.

Paradoksalnie bieda, postawienie na Marcina Brosza, młodego i ambitnego polskiego trenera, i takich samych zawodników okazało się receptą na sukces. To jakaś nadzieja dla polskiej piłki, w której jest dużo kasy, ale mało klasy.

21. kolejka Ekstraklasy

Korona Kielce – Piast Gliwice 1:1, N. Kaczarawa 89 - K. Vassiljev 85

Śląsk Wrocław – Jagiellonia Białystok 1:0 A. Piech 53

Pogoń Szczecin – Arka Gdynia 1:0, A. Frączczak 60

Sandecja Nowy Sącz – Lechia Gdańsk 2:2, A. Kolew 16, P. Mraz 90 - F. Paixao 51, J. Oliveira 87

Legia Warszawa – Wisła Płock 0:2, N. Varela 10 - karny, J. Czerwiński 17 - samobójcza

Lech Poznań – Bruk-Bet Termalica 3:1, Ch. Gytkjaer 36, 38, 80 - A. Putiwcew 74

Mecz Wisła Kraków – Zagłębie Lubin zakończył się po zamknięciu gazety. Dziś grają: Górnik Zabrze – Cracovia (18.00, Eurosport 1).

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: s.szczeplek@rp.pl

"Rzeczpospolita"