r e k l a m a

Lekcje dla sześciolatków na szkolnym korytarzu

Marta Ryczywolska,pg 03-09-2009, ostatnia aktualizacja 04-09-2009 12:43

Sześciolatki, które rozpoczęły naukę w szkole podstawowej na Targówku, trafiły na korytarz, bo zabrakło dla nich klasy. To niejedyna szkoła, która ma problemy z nowymi uczniami.

* Część sześcioklasistów ze szkoły nr 277 uczy się w świetlicy
autor: Magda Starowieyska
źródło: Fotorzepa
* Część sześcioklasistów ze szkoły nr 277 uczy się w świetlicy

W Szkole Podstawowej nr 277 przy ul. Suwalskiej od września ruszyło pięć zerówek. Ale rozpoczęcie roku szkolnego dla części rodziców było szokiem.

– Okazało się, że dla części uczniów nie było miejsca i zabrakło jednej sali lekcyjnej. Dzieci trafiły na korytarz, tam wystawiono im ławki i krzesełka – opowiada mama sześciolatki, która właśnie rozpoczęła naukę. – To skandal! Dyrekcja zapewniała nas, że dla wszystkich maluchów znajdzie się miejsce i szkoła będzie w pełni gotowa na ich przyjęcie.

Według relacji rodziców, pierwsze dni w szkole wyglądały fatalnie: hałas, ciągle ktoś się kręcił, dzieci biegały po całym korytarzu, a nauczycielka nie była w stanie zapanować nad bałaganem.

– Mimo to pani dyrektor stwierdziła, że nie widzi problemu i korytarz nie będzie dzieciom w nauce przeszkadzać – opowiadają rodzice. Izabela Świerczyńska, wicedyrektor SP nr 277, nie rozumie, w czym kłopot. – Ta część korytarza zostanie oddzielona ścianą i powstanie osobna klasa. Od razu powiadomiliśmy o tym rodziców. Ale ci nie wysłuchali, nie obejrzeli – mówi wzburzona.

Jednak już wczoraj, po interwencji dzielnicowych urzędników powiadomionych przez rodziców, maluchy z zerowej klasy e, które miały uczyć się na korytarzu, zostały tymczasowo przeniesione do świetlicy. – Na razie tu będą mieć zajęcia – informuje dyr. Świerczyńska.

Przyznaje, że szkoła przyjęła w tym roku 135 sześciolatków, czyli „trochę więcej, niż się spodziewano”. Dyrekcja szkoły również ma żal do części rodziców, bo nie docenili tego, co zostało zrobione: wyremontowanych klas, odnowionych korytarzy, łazienek i mebli przystosowanych dla sześciolatków.

Wiceburmistrz Targówka ds. oświaty Krzysztof Bugla obiecuje, że w ciągu tygodnia za 23 tys. zł zostanie dobudowana klasa. – Pozostaje tylko przeprosić rodziców za przejściowe kłopoty – mówi Bugla.

1 września do stołecznych szkół poszło ok. 10 tys. sześciolatków. Urzędnicy zdecydowali, że aby zrobić w przedszkolach miejsce dla najmłodszych dzieci, sześciolatki trzeba przenieść do podstawówek.

Obiecywali przy tym, że standard sal nie będzie odbiegał od tych przedszkolnych. Tymczasem szkoła na Targówku nie jest jedyną, w której nie wszystko udało się zorganizować przed pierwszym dzwonkiem.

Np. z powodu wciąż trwającego remontu najmłodsi uczniowie z podstawówki nr 206 przy ul. Bartniczej na razie zamiast w klasach szkolnych uczą się w... salach katechetycznych sąsiedniego kościoła.

W kilku szkołach wciąż nie ma placów zabaw dla sześciolatków, m.in. przy Wolskiej, SP nr 221 przy ul. Ogrodowej. Powód? Kłopoty z przetargami. Problem również w tym, że aż w 19 podstawówkach jest więcej sześciolatków niż sal. A to oznacza, że dzieci muszą uczyć się na dwie zmiany.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy