r e k l a m a

Pojazd badawczy, czyli po co komu robale w muzeum

Anna Brzezińska 15-03-2010, ostatnia aktualizacja 16-03-2010 11:56

Są tu pająk, wiewiórka, jest i mucha. W InfoQulturze można oglądać inspirowane naturą projekty wehikułów edukacyjnych.

Robal z hulajnogi może szybko zmienić się w... plecak
źródło: materiały prasowe
Robal z hulajnogi może szybko zmienić się w... plecak
Pająk może brodzić w wodzie i wspinać się po drzewach
źródło: materiały prasowe
Pająk może brodzić w wodzie i wspinać się po drzewach

Czemu insekt? A czemu nie? – pyta Martynika Bielawska, która wraz z Wojciechem Nowakiem zaprojektowała tzw. Robala.

Z hulajnogą w plecaku

„Robal” to najlepsza praca wyłoniona w konkursie na pojazd badawczy Muzeum-Pałacu w Wilanowie i jedna z 52 prezentowanych od dziś na wystawie przy pl. Konstytucji 4.

– Nasz model wykorzystuje mechanizm hulajnogi, ale w każdej chwili można go złożyć i, wchodząc np. w gęsty las, założyć jak plecak – tłumaczy projektantka.

Choć konstrukcja jest niewielka, to wyposażona w liczne naukowe urządzenia badawcze. Z ich pomocą można samodzielnie mierzyć m.in. wilgotność powietrza, siłę wiatru, a nawet poziom nasilenia hałasu.

– Szukaliśmy koncepcji pojazdu, który w ciekawy sposób przybliżałby dzieciom i młodzieży świat natury – mówi Aleksandra Głowacz z Muzeum-Pałacu w Wilanowie, komisarz konkursu na projekt niecodziennych maszyn. – Może on uatrakcyjnić zwiedzanie wilanowskiego parku oraz rezerwatu w Morysinie – bawić i uczyć jednocześnie – dodaje.

W koronach drzew

Nie tylko autorzy zwycięskiego projektu inspirację czerpali ze świata natury. Obok „Robala” w InfoQulturze oglądać można projekty nawiązujące do plastra miodu, pasikonika, muchy czy nagrodzonego trzecią nagrodą olbrzymiego pająka.

– Korpus o szerokości około trzech metrów to kabina, w której zmieścić się może czwórka dzieci wraz z pilotem wycieczki – mówi Piotr Cegielski, który wraz z Dagmarą Pawłowską zaprojektował stawonoga.

W niewielkich głowach mechanicznego pająka byłyby umieszczone urządzenia badawcze, a dzięki siedmiometrowym odnóżom olbrzym mógłby się swobodnie poruszać.

– Całość mogłaby również pływać i wchodzić na drzewa – podkreśla Cegielski.

Z misją na Marsa

Głowacz zachwycona jest pomysłowością studentów i absolwentów, którzy zgłosili się do konkursu.

– Wiele nadesłanych projektów przypomina raczej statek z Marsa niż pojazd ziemski – zaznacza z uśmiechem.

Czy jednak uda się je zrealizować? Choć konkurs został rozstrzygnięty pod koniec ubiegłego roku, projekty wciąż oglądać można tylko na papierze.

– Jako instytucja nie możemy się podjąć ich realizacji, bo nie mamy do tego uprawnień. Przez wystawę promujemy młode talenty i szukamy sponsorów, dzięki którym przedstawione koncepcje można wprowadzić w życie – mówi Głowacz.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy



-->