MPW – ofiara popularności
Terminy grupowego zwiedzania Muzeum Powstania Warszawskiego stały się tak chodliwym towarem w branży turystycznej, że biura zaczynały nimi handlować.
Najpopularniejsza obecnie placówka w stolicy padła ofiarą własnego sukcesu. Do naszej redakcji docierają sygnały od biur podróży w kraju, które mają problemy z zarezerwowaniem terminu wycieczki z przewodnikiem po MPW.
– Ta placówka jest dla nas nie do zdobycia – ocenia Olga Przewłocka z biura podróży Abdar z Krakowa. – Gdy zgłaszają się do nas grupy chętne na zorganizowanie wycieczki do stolicy, w pierwszej kolejności pytają właśnie o Muzeum Powstania. Bez tego nie ma sensu organizować wyjazdu. A my od miesięcy nie możemy zarezerwować terminów. Czy ta usługa jest tylko dla wybrańców? – skarży się.
Podobne doświadczenia ma też biuro Lazur ze Zgierza, Auroland z Bytomia czy webserwis działający w Rzymie.
Muzeum nie z gumy
Niektórzy zarzucają, że placówka ukrywa terminy ogłaszania rezerwacji. – To absolutnie nieprawda – ripostuje rzecznik muzeum Anna Kotonowicz. – Gdy organizowaliśmy w marcu rezerwacje na terminy do końca czerwca, data uruchomienia systemu była podana na naszej stronie internetowej od 20 lutego.
Opisywaliśmy w ubiegłym tygodniu, że w dniu zapisów muzeum zanotowało rekordową liczbę wejść na stronę – ponad 5 tys. – i terminy rozeszły się jak świeże bułeczki.
To chodliwy towar, bo placówka wciąż jest modna i nie traci na popularności. – Rozumiemy rozgoryczenie tych, którzy się nie dostali, ale nie jesteśmy w stanie przyjąć wszystkich chętnych – stwierdza rzecznik.
Muzeum ma zasadę, że zorganizowane grupy z przewodnikiem wpuszcza co pół godziny. Przez kwartał takich grup może przyjąć zatem ok. 1800. Skoro zapotrzebowanie jest dużo większe, korzystają na tym ci, którym udało się terminy zarezerwować.
– Rezerwacje do tego muzeum stały się towarem handlowym między biurami. To niesmaczne w przypadku tak szacownej instytucji – stwierdza Olga Przewłocka. Zapowiada oficjalny protest w sprawie dostępności miejsc. – Skierujemy takie pismo do muzeum, władz Warszawy i organizacji turystycznych – zapowiada.
Zwiedzanie w pakiecie
Są biura (głównie warszawskie), które w Internecie, na turystycznym firmowym komunikatorze ogłaszają, że dysponują terminami do MPW, ale... sprzedają je w pakiecie z noclegami w Warszawie i innymi własnymi usługami. Wobec takich praktyk muzeum jest bezsilne, bo jest to zgodne z prawem.
Na jedno z ogłoszeń zdesperowanego touroperatora, któremu grupa rezygnowała z wyjazdu właśnie ze względu na brak rezerwacji w MPW, odpowiedziało biuro EBG Travel.
– Jestem od 18 lat przewodnikiem po Warszawie. Jeśli ktoś wynajmuje mnie jako przewodnika lub moje biuro organizuje noclegi i mam akurat zarezerwowany termin w Muzeum PW, to go oferuję – przyznaje Ewa Banaszkiewicz-Grądzka, właścicielka biura. Nie widzi w tym niczego niestosownego. A internetowe rezerwacje w MPW wymagają, jej zdaniem, tylko szybkiego działania. – To trochę jak polowanie. Ja byłam zdeterminowana, by 9 marca siąść przed komputerem oraz wstrzelić się w system i się udało – opowiada.
Prezes Polskiej Izby Turystyki Jan Korsak ocenia, że kontakt MPW z branżą turystyczną szwankuje: – Ale za kilka lat z placówką będzie tak jak z jaskinią Raj. Też kiedyś nie można się tam było dostać, a teraz musi się prosić o zwiedzających. To ból młodości – ocenia.
Dyrektor muzeum Jan Ołdakowski przyznaje, że sygnały o kłopotach z rezerwacją i pretensje biur docierały już do niego. Miał też przykłady ekstremalnych sytuacji handlu rezerwacjami w sieci. – Zdenerwowaliśmy się, gdy w Internecie ktoś sprzedawał termin zwiedzania do naszego muzeum za 30 – 40 zł od osoby – opowiada Ołdakowski. W rzeczywistości grupy z przewodnikiem płacą 3 zł za osobę. – Ale na to nie mieliśmy już wpływu. Tak jak nie możemy nic zrobić, gdy ktoś w Internecie sprzedaje nasze pamiątki z 10-krotnym przebiciem – przyznaje dyrektor.
– Oferowanie tak drogich rezerwacji to jedno, a drugie – czy się sprzedadzą. Szkoły na pewno liczą każdy grosz i nie kupią biletu z takim przebiciem. To absurd – ocenia Ewa Banaszkiewicz-Grądzka.
Ale właściciel jednego z krakowskich biur przyznaje nam (nie chce jednak podawać nazwiska i nazwy biura), że kupił kilka miesięcy temu takie drogie bilety. Raz. Bo to był jego atut. – Od tego zależało zorganizowanie kilkudniowej wycieczki po Warszawie. Uczestnicy nie płacili oczywiście tyle za bilet do MPW. Koszty przerzuciłem wtedy na inne usługi – wyjaśnia.
Stówa za rezygnację
Chcąc wyeliminować zjawisko spekulacji grupowymi biletami, muzeum wprowadziło ograniczenia. Jedno biuro może zarezerwować maksymalnie 16 terminów na kwartał. W ten sposób pozostają jeszcze terminy bezpośrednio dla szkół spoza stolicy. Tych, które nie chcą korzystać z pośrednictwa, i wolą rezerwować wizytę w MPW same. W regulaminie jest też zastrzeżenie „Zabrania się odstępowania, zamiany, cesji lub odsprzedaży terminów wizyt”. – Biura podróży, gdyby mogły, przejęłyby wszystkie terminy – ocenia Ołdakowski.
Biura zdecydowanie częściej niż szkoły rezygnują z rezerwacji. Muzeum zaostrzyło więc karę. Odwołanie wizyty w MPW później niż trzy tygodnie przed nią kosztuje teraz 100 zł. Wcześniej – 40 zł.
Dodaj swoją opinię
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook