Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Archiwum gestów, czyli same dobre wiadomości

Anna Brzezińska 05-11-2010, ostatnia aktualizacja 05-11-2010 22:08

Maciej Wasielewski, dziennikarz. Twórca uruchomionego ostatnio w sieci Dziennika Dobrych Wiadomości.

źródło: archiwum prywatne

Skąd pomysł na stworzenie bloga pozytywnych informacji?

Maciej Wasielewski: Z uśmiechem traktuję hasła w stylu: w zalewie złych informacji, pokazujmy to, co dobre. Nie o to mi chodzi. Na dziennikdobrychwiadomosci.blogspot.com chcę stworzyć kronikę dobrych uczynków i skupić wokół niej ludzi myślących podobnie. Może z czasem uda się nam inspirować innych do podejmowania własnych, pozytywnych inicjatyw?

Czyli chcecie wyjść do „reala“?

Drażni mnie, gdy osoby wsiadające do windy nie mówią „dzień dobry“ albo nie odpowiadają innym. Dlatego jeszcze w tym roku przeprowadzimy akcję plakatową „Dzień dobry, sąsiedzie“. Witryna w sieci to więc tylko punkt wyjścia.

Takie drobne działania kojarzą się z Niewidzialną ręką z lat 70.

Tak, ale czasy się zmieniły, więc i my jesteśmy inni. Ale wciąż jest ważniejsze, by ktoś się uśmiechnął do nieznajomego na ulicy czy uchylił okno samochodu, by kichającemu odpowiedzieć „na zdrowie“ niż altruistycznie wybrukował całą ulicę. Liczymy, że czytelnicy pomogą nam dotrzeć do takich historii i będą je powielać.

Pomysł trochę utopijny...

Zdaję sobie z tego sprawę. Przecież ja też chodzę po ziemi. Żeby jednak przebić się z jakąś ideą, trzeba ją przejaskrawić. Wiem, że niektórzy na wieść o dzienniku pukają się w głowę. Ale czy widzowie „Pogody na jutro“ nie robili tego samego, obserwując Józefa Kozioła?

Życie Warszawy