Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Teraz na swoje dzieła będzie patrzył z nieba

Aleksandra Pinkas 21-06-2011, ostatnia aktualizacja 21-06-2011 07:23

Odszedł w pełni sił twórczych, zostawiając kilkanaście niedokończonych projektów. Warszawiacy pożegnali architekta Stefana Kuryłowicza

W strugach deszczu  rodzina, przyjaciele, współpracownicy, studenci i warszawiacy żegnali wczoraj architekta Stefana Kuryłowicza. – Dziś płacze po tobie nawet niebo. Pozostawiłeś wielką pustkę w sercach wszystkich przyjaciół – mówił przy grobie architekta jeden z jego kolegów. Profesor został pochowany w Alei Zasłużonych na Powązkach Wojskowych. Wcześniej w kościele seminaryjnym na Krakowskim Przedmieściu odbyło się nabożeństwo żałobne.

W ostatniej drodze towarzyszyły mu tysiące osób. Na cmentarzu nad głowami zebranych przeleciały trzy awionetki. Potem jeszcze kilka razy wracały, krążąc nad cmentarzem, ułożone w kształt trójkąta.

Latanie było wielką pasją Stefana Kuryłowicza, porównywalną z architekturą. – Pozostałeś tam w górze, bo tylko stamtąd możesz ogarniać wielkość swoich dzieł – mówił, żegnając architekta, Piotr Kuczyński, wiceprezes pracowni APA Kuryłowicz. Wspominał też czasy, gdy poznał Stefana Kuryłowicza.

– Jeszcze jako studenta, zaprosiłeś mnie do współpracy, gdy w małym mieszkaniu na poddaszu wraz z żoną zaczynałeś tworzyć swoją pracownię. Po mnie przychodzili kolejni młodzi architekci – opowiadał Piotr Kuczyński.

Stefana Kuryłowicza żegnał też Jakub Wacławek, prezes warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich.

– Stefan był moim przyjacielem. Świetnym profesorem Politechniki Warszawskiej, zapalonym tenisistą, narciarzem i maratończykiem – mówił.

W imieniu studentów architektury Politechniki Warszawskiej głos zabrał Mateusz Potępski.  – Profesor uczył nas współczesnej architektury jeszcze zanim rozpoczęliśmy studia. Szlakiem, zaprojektowanych przez niego budynków zwiedzaliśmy Warszawę, rysowaliśmy je na egzaminach wstępnych. Pasja, z jaką opowiadał o architekturze, była zaraźliwa. Oduczał nas też przeciętności. Powtarzał „musicie być najlepsi" – wspominał Mateusz Potępski.

Gdy do grobu składano urnę z prochami architekta, z głośników rozległa się jego ulubiona piosenka – „What a wonderful world" Louisa Armstronga.

Dziś pochowany zostanie architekt Jackek Syropolski, który zginął razem z Kuryłowiczem w katastrofie awionetek w Hiszpanii. O godz. 11 w katedrze św. Floriana na Pradze odbędzie się nabożeństwo żałobne, a po nim pogrzeb na Cmentarzu Bródnowskim.

 

Życie Warszawy

Najczęściej czytane