Nie siedzą w domach, wolą razem walczyć o sprawy osiedla
Białołęka | Połączył ich bój o podstawówkę, potem razem stworzyli gazetę. Dzięki niej społecznicy z Choszczówki mobilizują mieszkańców do wspólnych akcji
Janina Blikowska
– Nie chcieliśmy siedzieć w domach, zależało nam na tym, by mieć wpływ na to, co dzieje się w naszej okolicy – mówią aktywiści ze stowarzyszenia Nasza Choszczówka. Wszystko zaczęło się w roku 1999, kiedy ruszyła reforma oświaty. Władze Białołęki postanowiły wówczas przekształcić małą szkołę podstawową w Choszczówce w gimnazjum.
– Nie godziliśmy się na to. Uważaliśmy, że podstawówka jest tu bardziej potrzebna. Zdecydowaliśmy się utworzyć gazetę, która przedstawiałaby nasze stanowisko – wspomina Krzysztof Cieślak, redaktor naczelny dwumiesięcznika „Nasza Choszczówka". Dodaje, że co prawda podstawówki nie udało się utrzymać i najmłodsze dzieci muszą dojeżdżać do innej szkoły, ale powstała wówczas gazeta do dziś jest ważnym forum dla mieszkańców nie tylko Choszczówki, ale też Płud, Białołęki Dworskiej czy Henrykowa.
Do tej pory wyszło ponad 100 numerów tej bezpłatnej gazety. Tworzy ją grono zapaleńców. Poza Krzysztofem Cieślakiem m.in. Krzysztof Pelc czy Agnieszka Wróblewska. W gazecie publikują też inni mieszkańcy, jak Artur Barciś czy Jeremi Mordasewicz. – Mamy stałe rubryki z poradami weterynaryjnymi, kulinarnymi, o nieruchomościach czy ubezpieczeniach – wylicza Krzysztof Pelc. Dodaje, że w gazecie regularnie pojawiają się artykuły i historyczne zdjęcia z tej części Warszawy.
Dwumiesięcznik już od ośmiu lat jest koordynatorem akcji świątecznej dla dzieci z najbiedniejszych rodzin. – Zamieszczamy u siebie imiona takich maluchów oraz ich wiek, a nasi czytelnicy przygotowują dla nich prezenty, które są dostarczane w Wigilię – opowiada Krzysztof Pelc.
Wspomina też o wrześniowych olimpiadach sportowych, w których biorą udział dzieci w wieku 6 – 12 lat. – To wielkie święto u nas. Udaje się je sprawnie organizować dzięki pomocy grupy ok. 100 wolontariuszy. Podczas olimpiady zbieramy pieniądze na inne cele charytatywne. Dzięki temu kupiliśmy m.in. komputery do szkół – wylicza Krzysztof Pelc. Dodaje, że zawsze na tę imprezę starają się ściągnąć olimpijczyka, by promować zdrowy styl życia.
Ostatnio zapaleńcy z Naszej Choszczówki walczą o to, by tzw. pociąg lotniskowy z Okęcia do Modlina zatrzymywał się w Choszczówce. – To byłaby namiastka metra – tłumaczy Krzysztof Pelc.
Petycję Naszej Choszczówki poparło 1,5 tys. mieszkańców. Pismo już trafiło do władz dzielnicy, miasta i województwa oraz Kolei Mazowieckich, które będą obsługiwać linię.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook