r e k l a m a

Nie siedzą w domach, wolą razem walczyć o sprawy osiedla

Janina Blikowska 03-02-2012, ostatnia aktualizacja 03-02-2012 02:32

Białołęka | Połączył ich bój o podstawówkę, potem razem stworzyli gazetę.  Dzięki niej społecznicy z Choszczówki mobilizują mieszkańców do wspólnych akcji

Krzysztof Pelc i Krzysztof Cieślak z numerami swojej gazety
autor: Radek Pasterski
źródło: Fotorzepa
Krzysztof Pelc i Krzysztof Cieślak z numerami swojej gazety

Ja­ni­na Bli­kow­ska

– Nie chcie­li­śmy sie­dzieć w do­mach, za­le­ża­ło nam na tym, by mieć wpływ na to, co dzie­je się w na­szej oko­li­cy – mó­wią ak­ty­wi­ści ze sto­wa­rzy­sze­nia Na­sza Chosz­czów­ka. Wszyst­ko za­czę­ło się w ro­ku 1999, kie­dy ru­szy­ła re­for­ma oświa­ty. Wła­dze Bia­ło­łę­ki po­sta­no­wi­ły wów­czas prze­kształ­cić ma­łą szko­łę pod­sta­wo­wą w Chosz­czów­ce w gim­na­zjum.

– Nie go­dzi­li­śmy się na to. Uwa­ża­li­śmy, że pod­sta­wów­ka jest tu bar­dziej po­trzeb­na. Zde­cy­do­wa­li­śmy się utwo­rzyć ga­ze­tę, któ­ra przed­sta­wia­łaby na­sze sta­no­wi­sko – wspo­mi­na Krzysz­tof Cie­ślak, re­dak­tor na­czel­ny dwumiesięcznika „Na­sza Chosz­czów­ka". Do­da­je, że co praw­da pod­sta­wów­ki nie uda­ło się utrzy­mać i naj­młod­sze dzie­ci mu­szą do­jeż­dżać do in­nej szko­ły, ale po­wsta­ła wów­czas  ga­ze­ta do dziś jest waż­nym fo­rum dla miesz­kań­ców nie tyl­ko Chosz­czów­ki, ale też Płud, Bia­ło­łę­ki Dwor­skiej czy Hen­ry­ko­wa.

Do tej po­ry wy­szło po­nad 100 nu­me­rów tej bez­płat­nej ga­ze­ty. Two­rzy ją gro­no za­pa­leń­ców. Po­za Krzysz­to­fem Cie­śla­kiem m.in. Krzysz­tof Pelc czy  Agniesz­ka Wró­blew­ska. W ga­ze­cie pu­bli­ku­ją też in­ni miesz­kań­cy, jak Ar­tur Bar­ciś czy Je­re­mi Mor­da­se­wicz. – Ma­my sta­łe ru­bry­ki z po­ra­da­mi we­te­ry­na­ryj­ny­mi, ku­li­nar­ny­mi, o nie­ru­cho­mo­ściach czy ubez­pie­cze­niach – wy­li­cza Krzysz­tof Pelc.  Do­da­je, że w ga­ze­cie re­gu­lar­nie po­ja­wia­ją się ar­ty­ku­ły i hi­sto­rycz­ne zdję­cia z tej czę­ści War­sza­wy.

Dwu­mie­sięcz­nik już od ośmiu lat jest ko­or­dy­na­to­rem ak­cji świą­tecz­nej dla dzie­ci z naj­bied­niej­szych ro­dzin. – Za­miesz­cza­my u sie­bie imio­na ta­kich ma­lu­chów oraz ich wiek, a na­si czy­tel­ni­cy przy­go­to­wu­ją dla nich pre­zen­ty, któ­re są dostarczane w Wi­gi­lię – opo­wia­da Krzysz­tof Pelc.

Wspo­mi­na też o wrze­śnio­wych olim­pia­dach spor­to­wych, w któ­rych bio­rą udział dzie­ci w wie­ku 6 – 12 lat. – To wiel­kie świę­to u nas. Uda­je się je spraw­nie or­ga­ni­zo­wać dzię­ki po­mo­cy gru­py ok. 100 wo­lon­ta­riu­szy. Pod­czas olim­pia­dy zbie­ra­my pie­nią­dze na in­ne ce­le charytatywne. Dzię­ki te­mu ku­pi­li­śmy m.in. kom­pu­te­ry do szkół – wy­li­cza Krzysz­tof Pelc. Do­da­je, że za­wsze na tę im­pre­zę sta­ra­ją się ścią­gnąć olim­pij­czy­ka, by pro­mo­wać zdro­wy styl ży­cia.

Ostatnio za­pa­leń­cy z Na­szej Chosz­czów­ki wal­czą o to, by tzw. po­ciąg lot­ni­sko­wy z Okę­cia do Mo­dli­na za­trzy­my­wał się w Chosz­czów­ce. – To by­ła­by na­miast­ka me­tra – tłu­ma­czy Krzysz­tof Pelc.

Pe­ty­cję Na­szej Chosz­czów­ki po­par­ło 1,5 tys. miesz­kań­ców. Pi­smo już tra­fi­ło do władz dziel­ni­cy, mia­sta i wo­je­wódz­twa oraz Ko­lei Ma­zo­wiec­kich, któ­re bę­dą ob­słu­gi­wać li­nię.

Życie Warszawy



-->