Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Jedna plansza, wspólny stół

Bartosz Klimas 04-02-2018, ostatnia aktualizacja 04-02-2018 00:00

Zawodnicy trenujący w Integracyjnym Klubie Sportowym AWF Warszawa od lat wracają z igrzysk paraolimpijskich z medalami.

– Na początku lat 90. o sporcie niepełnosprawnych wiedzieli zawodnicy, ich rodziny, i może trener, którego wydelegowało państwo, czasem niestety taki, który nie sprawdził się w sporcie pełnosprawnych. Dziś to maszyna – mówi Tadeusz Nowicki, jeden z założycieli i prezes zarządu IKS AWF Warszawa.

Spotykamy się podczas treningu w jednym z pawilonów sportowych AWF zaprojektowanych przez Wojciecha Zabłockiego. Świetnie się składa, bo szermierka (w tym szermierka na wózkach), jest istotną sekcją warszawskiego IKS. Dziś klub może korzystać z jasnej, przeszklonej sali przez całą dobę, ale początki były zupełnie inne – pierwsze treningi odbywały się na pobliskim trawniku, bo wtedy AWF nie przewidywała obecności niepełnosprawnych sportowców. Wtedy, czyli w 1991 roku.

Szwedzkie wzory

– To był ciekawy czas. Przyszła fala przemian demokratycznych, zawalał się dawny system. Zamiast załamywać ręce nad tym, że sport nie będzie już tak mocno wspierany, bo nie będzie służył podtrzymywaniu ideologicznej doktryny państwa, wzięliśmy sprawy w swoje ręce – wspomina Tadeusz Nowicki (mając na myśli grupę pracowników i studentów AWF oraz osób związanych ze stowarzyszeniem Grupy Aktywnej Rehabilitacji – red.).

Postanowili zająć się tymi, którymi nikt inny się nie interesował, stąd pomysł na klub integracyjny.

– Złożyło się na to kilka czynników. Raz – byłem już wówczas trenerem szermierki i wyjeżdżając na zawody, zetknąłem się ze sportowcami niepełnosprawnymi. Dwa – podczas półrocznego stażu w Szwecji bliższa stała mi się koncepcja tworzenia sportu dla ludzi, a nie szukania ludzi nadających się do sportu. Tam amatorzy, którzy przychodzili na trening raz w tygodniu, byli zachwyceni, że uprawiają sport, podczas gdy ja, jako ich trener, zastanawiałem się nad sensem pracy z takimi osobami. Wytłumaczono mi, że moim zadaniem jest sprawienie, żeby przychodzili dwa razy w tygodniu, a nie zrobienie z nich mistrzów olimpijskich. A z drugiej strony, gdy pisałem pracę doktorską o przyczynach rezygnacji z kariery zawodniczej, okazało się, że polscy sportowcy wyczynowi, którzy trenowali latami, odchodzili często z poczuciem braku satysfakcji, dumy – czuli się niepotrzebni. Wreszcie, po trzecie – wylicza Tadeusz Nowicki – miałem na uczelni dwóch kolegów: tenisistę Piotra Jaroszewskiego i dziesięcioboistę Marka Wolskiego, którzy, po wypadkach, stali się osobami niepełnosprawnymi. To z nimi zakładałem ten klub – dzięki temu, że też byli stąd, łatwiej zdobyliśmy wsparcie ze strony władz uczelni.

Australijska euforia

Zaczęli od szermierki i, jak mówi Tadeusz Nowicki, szybko pokazali, jak robić sport wyczynowy dla niepełnosprawnych. Potwierdzeniem były medale igrzysk paraolimpijskich. Pierwszy przyszedł w Atlancie (1996), a już cztery lata później w Sydney polska szermierka na wózkach odniosła bezapelacyjny sukces.

– To było apogeum, pięć złotych i pięć srebrnych medali. W Atenach (2004) było już trudniej – osiem medali w szermierce – bo Chińczycy zaczęli przygotowania do igrzysk w Pekinie – wylicza prezes IKS AWF, dodając jednak, że podczas igrzysk w stolicy Chin (2008), poza szermierzami, na paraolimpijskim podium stanęli także członkowie sekcji pływackiej.

Szkoleni przez Waldemara Madeja niedowidzący i niewidomi pływacy dołączyli do IKS AWF w 2007 roku. Wcześniej klub wzmocnił się o sekcje tenisa stołowego (1993), podnoszenia ciężarów (1999) i lekkoatletyki (2006).

– Częściowo dlatego, że trenerzy, którzy szkolili niepełnosprawnych w innych miejscach, zaczynali pracować u nas. Waldemar Madej był wcześniej w ośrodku dla niewidomych w Laskach, Elżbieta Madejska, prowadząca sekcję tenisa stołowego, działała w ruchu olimpiad specjalnych – wyjaśnia Tadeusz Nowicki.

Warszawskie laury

Ponieważ to klub integracyjny, niemal od początku działa w nim, ciesząca się popularnością wśród dzieci pracowników AWF, sekcja gimnastyki artystycznej (zrzesza osoby pełnosprawne, dziewczęta w wieku od 5 do 16 lat).

Klub szkoli też młodych pełnosprawnych szermierzy, zresztą jak podkreśla jego współzałożyciel, to znakomity przykład dyscypliny, w której pełnosprawni – siadając na wózek, który podczas pojedynku jest unieruchomiony – mogą rywalizować z niepełnosprawnymi. Niemal wszystkie zasady oraz sprzęt są tu wspólne.

– Żeby być dobrym w sporcie paraolimpijskim, trzeba trenować i grać z pełnosprawnymi. Najlepiej pokazuje to przykład Natalii Partyki – która nie jest, co prawda, zawodniczką IKS AWF, ale wraz z nią paraolimpijskie złoto w turnieju drużynowym wywalczyła nasza Katarzyna Marszał – zauważa Tadeusz Nowicki. – Tenis stołowy też jest idealny pod tym względem, zwłaszcza dla zawodników o mniejszym stopniu niepełnosprawności.

Obok złota w tenisie stołowym zawodnicy IKS AWF przywieźli z Rio de Janeiro (2016) jeszcze cztery medale – Wojciech Makowski wywalczył srebro na 100 m stylem grzbietowym, Adrian Castro zdobył brązowy medal w turnieju szablistów, Dariusz Pender i Michał Nalewajek – srebro w drużynowym turnieju florecistów, zaś w drużynowym turnieju szpadzistów brązowy medal przypadł Penderowi, Nalewajkowi i Kamilowi Rząsie.

Sportowcy IKS AWF regularnie wygrywają plebiscyt na najlepszych sportowców Warszawy – w edycji 2016 triumfował Wojciech Makowski, w bieżącej, za rok 2017, obok niewidomego pływaka nominowani są też Dariusz Pender (zwyciężał trzykrotnie w latach 2011–2014) i Marta Fidrych (także szermierka, laureatka za 2013 r.) oraz Katarzyna Marszał (wygrała w roku 2010). Ogłoszenie wyników 2 lutego.

Europejski styl

Uznanie znajdują członkowie klubu (których jest około 200), doceniany jest także organizowany przez IKS AWF od 2001 roku Puchar Świata „Szabla Kilińskiego" – największy na świecie turniej dla niepełnosprawnych szermierzy.

– Z początku w Państwowym Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych pytano nas, czy musimy robić ten turniej w hotelu Marriott z tak wysokimi stawkami żywieniowymi i noclegowymi – wspomina prezes. – A my chcemy nobilitować sport niepełnosprawnych i pokazać, że Polska jest w Europie. W dodatku, po sukcesach w Sydney, polska szermierka mogła świecić przykładem – dziś Francuzom, Włochom, Niemcom nie wypada organizować swoich turniejów gorzej niż my.

Cieszy, że w końcu państwo zaczęło doceniać znaczenie wyczynowego sportu niepełnosprawnych – bo nie zawsze tak było. Ubiegły rok był pierwszym, w którym miał obowiązywać nowy model oparty na porozumieniu pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych, Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz PFRON. W połowie zeszłego roku prezes Funduszu zapowiadał możliwość przeznaczenia do 21 mln złotych na sport wyczynowy oraz powszechny osób z niepełnosprawnością.

– Od kilku lat podejście zmieniło się na plus – wspierany jest również sport wyczynowy, a nie wyłącznie sport jako element rehabilitacji – potwierdza Tadeusz Nowicki, dodając, że środki z PFRON stanowią obecnie 50–60 proc. klubowego budżetu. – Myślę, że środowisku udało się przekonać władze Funduszu, że niepełnosprawni też mogą mieć „swojego Stocha", którego będą chcieli naśladować.

"Rzeczpospolita"