Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Słoiki w grze o Warszawę

Michał Kolanko 15-05-2018, ostatnia aktualizacja 15-05-2018 10:09

Patryk Jaki po oficjalnym starcie boju o Warszawę będzie prowadził zakrojoną na szeroką skalę kampanię profrekwencyjną.

autor: Dudek Jerzy
źródło: Fotorzepa

Jak wynika z informacji „Rzeczpospolitej", współpracownicy kandydata Zjednoczonej Prawicy szacują, że wyższa frekwencja sprzyja ich kandydatowi zarówno w I, jak i w II turze wyborów. Jak przekonują, to inna sytuacja niż w przypadku dotychczasowych kampanii kandydatów prawicy, gdzie niska frekwencja oznaczała większą mobilizację twardego elektoratu – a wysoka mobilizację wyborców centrowych i liberalnych.

Dlatego na wczesnych etapach planowania znajduje się zakrojona na dużą skalę kampania, która ma zwiększyć frekwencję. Będzie skierowana zarówno do mieszkańców Warszawy, którzy wcześniej nie głosowali, jak i tych, którzy głosowali do tej pory w wyborach w innych miastach. W tym drugim przypadku kampania będzie zachęcać ich do rejestrowania się w Warszawie.

Kampania profrekwencyjna ma ruszyć po tym, jak oficjalnie rozpocznie się starcie. Współpracownicy Patryka Jakiego twierdzą, może ona zmienić wynik wyborów. Dlatego chcą, by akcja profrekwencyjna dotarła do mieszkańców wszystkich dzielnic w mieście. – To może nam zapewnić ok. 10 procent więcej głosów w II turze – twierdzi nasz rozmówca z otoczenia kandydata Zjednoczonej Prawicy.

W tej chwili sondaże wskazują na znaczną przewagę w II turze wyborów Rafała Trzaskowskiego, kandydata Platformy i Nowoczesnej. Ale po intensywnej kampanii wyborczej może się to zmienić. Sam Trzaskowski w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" przyznaje, że „w II turze walka będzie trudna".

Dlatego jesienią może liczyć się każdy głos. – Nasze rozmowy z mieszkańcami pokazują, że wiele osób, które dotąd nie głosowały, chce teraz zagłosować na nas. To potencjał, po który do tej pory nie sięgano, a który może zmienić obraz wyników wyborczych w Warszawie – mówi Patryk Jaki w rozmowie z tygodnikiem „Do Rzeczy".

Ale oficjalnie kampania wyborcza się nie toczy, a PKW bardzo ostro skrytykowało działalność Patryka Jakiego i Rafała Trzaskowskiego. Nie jest też znana dokładna data jesiennych wyborów. Premier Morawiecki ogłosi ją dopiero w lipcu. Wszystko wskazuje jednak na to, że I tura może odbyć się 21 październikalub 4 listopada.

Ale już teraz kandydaci prowadzą spotkania i przedstawiają swoje postulaty programowe. Patryk Jaki wielokrotnie podkreślał, że chce Warszawy otwartej dla wszystkich. – Nie ma znaczenia, czy jest się z Opolszczyzny, Podkarpacia czy Lubelszczyzny, jeżeli mieszka się 20–30 lat w Warszawie, założyło się tutaj rodzinę, prowadzi firmę – mówił pod koniec kwietnia na antenie Polskiego Radia 24.

Gra toczy się o dużą stawkę, bo mieszkańców Warszawy jest więcej, niż pokazują to oficjalne dane. – Można uznać, że w Warszawie mieszka trochę powyżej dwóch milionów – twierdził na łamach „Gazety Wyborczej" w lipcu 2017 roku prof. Przemysław Śleszyński z Polskiej Akademii Nauk.

Są szacunki mówiące nawet o 2,2 mln ludzi. Tymczasem jak podaje ratusz, w Warszawie wg oficjalnych statystyk pod koniec 2016 roku mieszkało 1 mln 753 tysiące osób. W 2015 roku w wyborach do Sejmu uprawnionych do głosowania było – jak podaje PKW – 1 mln 361 tysięcy osób.

"Rzeczpospolita"