Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Będzie komisarz na Ursynowie?

Izabela Kraj 02-12-2010, ostatnia aktualizacja 05-12-2010 20:12

Wybory przewodniczącego rady na Ursynowie są nieważne – ocenia prezydent Warszawy. – To rozpaczliwa obrona Platformy przed oddaniem władzy w tej dzielnicy. Uwaga! Prezydent chce tu wprowadzić zarząd komisaryczny! – ripostują nowi koalicjanci Nasz Ursynów i PiS.

Stowarzyszenie Nasz Ursynów - drugi z prawej - Piotr Guział
autor: Gardziński Robert
źródło: Fotorzepa
Stowarzyszenie Nasz Ursynów - drugi z prawej - Piotr Guział

Nie ma początku kadencji bez politycznej wojny w jakiejś dzielnicy. Cztery lata temu największe przepychanki odbywały się przy zmianie władzy na Pradze-Północ. Tym razem główną areną jest Ursynów.

Wynik wyborów samorządowych dawał tutaj dwie możliwości koalicyjne. Albo Platforma, która rządziła dzielnicą w poprzedniej kadencji porozumie się z opozycyjnym dotychczas klubem Nasz Ursynów albo zrobi to PiS. W środę nastąpił ten drugi wariant – PiS i NU wybrali na przewodniczącego rady Lecha Królikowskiego (Nasz Ursynów).

W czwartek jednak prezydent Warszawy dopatrzyła się "formalnych błędów" w tej decyzji, wstrzymała wykonanie uchwały i przekazała decyzję do akceptacji Radzie Warszawy.

Jakie to były błędy? – Absolutnie szkolne. Statut dzielnicy mówi, że podczas głosowania głosy powinien liczyć sekretarz wybrany spośród radnych, a robił to pracownik urzędu. To uchybienie – stwierdza wicedyrektor gabinetu Hanny Gronkiewicz-Waltz Jarosław Jóźwiak. – Teraz Rada Warszawy może tę uchwałę unieważnić. A do tego czasu nie ma przewodniczącego rady i rada dzielnicy na Ursynowie nie może funkcjonować – mówi Jóźwiak.

– To jest absolutny skandal! – ripostuje radny Piotr Guział, lider Naszego Ursynowa. – Głosy oddane na przewodniczącego rady liczyła komisja skrutacyjna. A naczelnik biura rady liczył głosy tylko przy powoływaniu komisji. Ten pracownik urzędu robi to na każdej sesji od 12 lat! Do tej pory to pani prezydent nie przeszkadzało? Platforma nie może pogodzić się z utratą władzy na Ursynowie, więc stosuje kruczki prawne, by zablokować pracę rady i po 30 dniach powołać w tej dzielnicy komisarza – snuje scenariusz Piotr Guział.

Czwartkowa sesja została przerwana i ma być kontynuowana... we wtorek. Dlaczego już 7 grudnia, skoro Rada Warszawy ma zebrać się dopiero w czwartek 9 grudnia, by ewentualnie zająć się sprawą ursynowskiej uchwały?

– Sesja została zwołana przez przewodniczącego Królikowskiego, gdy jeszcze nie było decyzji prezydent Warszawy, a więc kiedy był on jeszcze pełnoprawnym szefem rady – twierdzi Guział.

We wtorek Nasz Ursynów i PiS zamierzają powołać jeszcze raz Lecha Królikowskiego na przewodniczącego oraz wybrać zarząd dzielnicy.

Czwartkową sesję obserwowali wysłannicy PiS z sejmiku – Janina Rogg i Witold Kołodziejski. Nieoficjalnie wiadomo, że mają być kandydatami PiS do nowego zarządu Ursynowa. Burmistrzem miałby być Piotr Guział. Prawnicy biura rady na Ursynowie nie podzielają opinii o kontynuowaniu sesji. Dwie panie mecenas poczuły się obrażone atakami rajców na ten temat i odmówiły uczestniczenia w obradach. A Jarosław Jóźwiak ostrzega: – To nie będzie sesja tylko spotkanie towarzyskie. Jakiekolwiek decyzje podjęte na takim spotkaniu mogą być dotknięte wadą nieważności – zapowiada.

I przypomina sytuację na Pradze-Północ z poprzedniej kadencji, kiedy pod koniec 2006r., tuż po wyborach, doszło do podobnej sytuacji. Sądowe spory trwały prawie trzy lata.

Dodaj swoją opinię

zyciewarszawy.pl