r e k l a m a

Paralotniarz spadł na pole i zginął

koz 23-01-2011, ostatnia aktualizacja 24-01-2011 08:42

W Pieńkowie koło Czosnowa podczas próby lądowania zginął 38-letni paralotniarz.

autor: Marcin Włodarski
źródło: TVP Warszawa
autor: Marcin Włodarski
źródło: TVP Warszawa

Do tragedii doszło w sobotę ok. 13.30 na polu, które jest doskonale znane stołecznym paralotniarzom. Znajduje się ono niedaleko trasy na Gdańsk. Piloci często startują z tego miejsca i latają nad Wisłą. Z pola w Pieńkowie wystartowało dwóch pilotów. – W tym czasie nie padał śnieg, ale był silny wiatr – mówi jeden z policjantów.

Dlatego paralotniarze zdecydowali się wylądować. Dokonali zwrotu i zaczęli wytracać prędkość. – Wtedy 38-letniemu paralotniarzowi zawinęło się skrzydło – mówi Iwona Jurkiewicz, rzecznik nowodworskiej policji. W żargonie pilotów skrzydło dostało tzw. klapę. Mężczyzna runął na ziemię z wysokości ok. 15 m.

– Gdyby był wyżej, być może udałoby mu się wyjść z tej sytuacji bez szwanku – mówi policjant.

Na miejsce wezwano pogotowie. Lekarze przez godzinę reanimowali paralotniarza, został przewieziony do Szpitala Bródnowskiego. Niestety, po kilku godzinach w wyniku odniesionych obrażeń zmarł. Mężczyzna pochodził z Warszawy. Był doświadczonym pilotem, posiadał świadectwo kwalifikacji pilota paralotni wydane przez Urząd Lotnictwa Cywilnego.

Okoliczności wypadku badają teraz policja i komisja badania wypadków lotniczych.

Życie Warszawy