Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Usztywniona kukła w czerwonym pokoju

Agnieszka Rataj 22-04-2011, ostatnia aktualizacja 26-04-2011 20:46

„Generał” w teatrze IMKA ucieka od rozliczania z Wojciechem Jaruzelskim. Kreuje za to rzeczywistość rodem z upiornego snu.

W IMCE nie  dowiadujemy się, czy obsesje Generała i czekający go proces są prawdą, czy tylko urojeniem
autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa
W IMCE nie dowiadujemy się, czy obsesje Generała i czekający go proces są prawdą, czy tylko urojeniem

Czerwone kotary otaczają całą scenę. Podłoga lśni. W kryształowym wazonie stoją sztywno goździki. Na ścianie wisi zegar z kolorowym motywem końca programu telewizyjnego. Aleksandra Popławska i Marek Kalita reżyserujący prapremierę sztuki Jarosława Jakubowskiego nienachalnie zaznaczają, z kim mamy do czynienia. Scenografia wykreowana przez reżyserkę i Katarzynę Adamczyk może kojarzyć się z komunizmem. Ale równie dobrze ze słynną czerwoną komnatą z „Miasteczka Twin Peaks" – przedsionkiem piekła.

Postaci są uwięzione w tej przestrzeni bez okien. Twórcy zrezygnowali bowiem z pojawiających się w oryginalnym tekście znaków świata istniejącego na zewnątrz. Nie słychać okrzyków tłumu zebranego pod domem Generała, nie ma Kobiety w Czerni patrzącej uparcie w jego okna. Inne jest też zakończenie. W tekście Jarosław Jakubowski wyjaśnia całą intrygę. W IMCE nie dowiadujemy się, czy obsesje Generała i czekający go proces są prawdą, czy tylko urojeniem.

Największe wrażenie robi Marek Kalita w roli tytułowej. Sposób chodzenia, mówienia, mimika – to wszystko do złudzenia chwilami przypomina Wojciecha Jaruzelskiego. Jest jednak zarazem tak przerysowane, że oddala się od prostego realizmu. Powstaje koszmarna, usztywniona kukła, zamknięta w ustalonej formie, którą w rocznicę stanu wojennego przypominają telewizyjne migawki.

Zafascynowany cielesnością bohater podziwia sprężyste mimo upływu lat ciało żony. A zarazem obsesyjnie punktuje każdy przejaw swojego rozpadu: cuchnący oddech, wątrobiane plamy, zaropiałe oczy. „Wprost idealnie nadaję się na diabła wcielonego" – mówi do Sekretarza. Ale to diabeł rodem z komiksu, nierealny dla dzisiejszych 30-latków, którzy pamiętają stan wojenny jak przez mgłę. Symbol zła, ale i stary człowiek, który w ostatniej scenie w nieskończoność, jak Beckettowski Krapp, będzie przewijał tę samą taśmę ze swoim wyznaniem.

Zdrajca to czy patriota? Dla Popławskiej i Kality nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jak w rzeczywistości.

„Generał", sztuka Jarosława

Jakubowskiego, reż. Aleksandra Popławska i Marek Kalita, wyk. Marek Kalita, Małgorzata Maślanka, Janusz Chabior, IMKA, ul. Konopnickiej 6, bilety: 60 – 80 zł, rezerwacje: tel. 22 339 05 20, premiera: 21.04, kolejne spektakle: sobota (23.04), godz. 19

Życie Warszawy