Pół wieku z Castro
Jego życie to materiał na kilka tomów fascynujących wspomnień: syn bogacza, wywrotowiec, komunista wbrew woli, bezwzględny dyktator, twórca państwa opiekuńczego, które nie jest dziś w stanie zapewnić Kubańczykom nawet podstawowych produktów do życia.
Fidel Castro, podobnie jak Lenin, pochodzi z zamożnej rodziny. Jak to się stało, że został komunistą? To niefortunny zbieg okoliczności?
Wychowywał się na prowincji. Na jednej z kubańskich plantacji trzciny cukrowej. W 1942 r. ojciec posłał go do szkoły jezuickiej w Hawanie. Koledzy pamiętają, że wsławił się tam dobrą grą w baseball. Po szkole średniej poszedł na studia prawnicze, gdzie uzyskał doktorat z prawa cywilnego.
W stolicy Kuby po raz pierwszy zetknął się z masową biedą. Castro był podobno zaszokowany różnicą pomiędzy poziomem życia jego rodziny i rodzin biedaków. Postanowił, że jako prawnik będzie bronił nędzarzy. Kiedy jednak doszedł do wniosku, że najlepszą metodą zmiany sytuacji będzie obalenie przeżartego korupcją rządu Fulgencio Batisty? Chyba w 1952 roku, gdy chciał startować w wyborach, ale Batista w ostatniej chwili je odwołał. Rozeźlony Castro zorganizował wtedy wraz z przyjaciółmi oddział zbrojny. Była to grupa romantycznych zapaleńców niemających nic wspólnego z komunizmem.
– Muszę przyznać, że w pewnym okresie zdawało się, iż będziemy mogli pozostawić władzę innym. Byliśmy trochę utopistami – mówił potem o tych czasach.
Castro uczy się na błędach
26 lipca 1952 zaatakował ze swą bojówką koszary wojsk rządowych Moncada, ale akcja się nie udała . Połowa komanda została wybita, a Fidel i jego brat Raul dostali się w ręce żołnierzy Batisty.
Przesiedzieli w więzieniu tylko dwa lata, wyszli na mocy amnestii. Niewykluczone, że Castro wsadzał potem swoich przeciwników na kilkadziesiąt lat, bo pamiętał, jaki błąd popełnił Batista, wypuszczając go tak szybko. Po wyjściu Castro założył Ruch 26 Lipca i wraz z grupą zwolenników przeniósł się do Meksyku. Dołączył tam do niego inny słynny rewolucjonista – Argentyńczyk Che Guevara. Obaj rozpoczęli intensywne przygotowania do obalenia kubańskiego rządu.
Już 2 grudnia 1956 roku Castro i jego 80 ludzi przypłynęło na Kubę jachtem Granma. W boju z wojskiem rządowym oddział Fidela został wybity prawie do nogi. 12 niedobitków uciekło jednak w góry. Tam wylizali rany i zaczęli werbować nowych zwolenników.
Partyzantka castrowska rosła powoli w siłę i przeprowadzała coraz śmielsze ataki. W miarę sukcesów oddział powiększał się, wkrótce liczył już około 800 bojowników. Z Hawany, gdzie coraz częściej dochodziło do zamachów i strzelanin, zaczęli uciekać amerykańscy biznesmeni oraz mafiosi (Hollywood pokazał to później w jednej z części „Ojca chrzestnego”). Wkrótce Batista stracił wsparcie USA i sam wziął nogi za pas. Oddziały castrowskie triumfalnie wkroczyły do stolicy, a Waszyngton jako pierwszy uznał rząd niedawnych buntowników.
Zabrać jankesom, dać biedakom
Castro nie był jeszcze w tym czasie komunistą. – Nie chodzi mi o komunizm ani marksizm, ale o demokrację przedstawicielską, sprawiedliwość społeczną i właściwie planowaną gospodarkę – deklarował.Żeby zrealizować zasady sprawiedliwości społecznej, czyli wspomóc biednych, trzeba było jednak pieniędzy. Najwięcej majątku posiadali na wyspie Amerykanie. Nowa władza zaczęła więc nacjonalizować własność amerykańskiego biznesu. Stosunki Waszyngton – Hawana gwałtownie się popsuły. Szukając oparcia, castryści zaczęli spoglądać ku Związkowi Radzieckiemu. Na Kubę ruszyły transporty ropy z ZSRR.
Zaniepokojeni Amerykanie zmontowali wtedy oddziały wrogich Castro emigrantów kubańskich. Postanowiono zrobić to samo, co zrobił Fidel, tylko przeciw niemu. Castro dostał jednak cynk, że dojdzie do próby desantu i w jego przeddzień aresztował opozycję.
17 kwietnia 1961 zbrojni emigranci wylądowali w Zatoce Świń prosto pod lufami wojsk Castro. Pierwszy rzut został wybity, reszta się poddała. Rok później doszło do kolejnej próby sił. Amerykanie odkryli, że Sowieci transportują na Kubę elementy rakiet balistycznych. Świat wstrzymał oddech, będąc o krok od wybuchu wojny między supermocarstwami. Chruszczow w końcu jednak ustąpił, wycofując się z planów nuklearyzacji Kuby w zamian za wycofanie rakiet amerykańskich z Turcji.
Castro coraz bardziej komunizował i oparł się całkowicie na sojuszu z Moskwą. Wysyłał do Rosji główny produkt wyspy – cukier z trzciny cukrowej – otrzymując w zamian niezbędne surowce. Choć na Kubie, nękanej restrykcjami USA, piszczała bieda, Fidel za priorytetowe zadanie uznał eksport rewolucji do innych krajów Trzeciego Świata. Wspierał ruchy partyzanckie Ameryki Łacińskiej, a w 1970 r. wysłał pomoc wojskową komunistycznym partyzantom w Angoli i Mozambiku.
Maryla u Fidela
Stałym elementem polityki USA stały się próby zamachów na Castro. Z blokiem wschodnim dyktator zacieśniał tymczasem braterską współpracę. Na wyspę jeździli artyści z demoludów, w tym PRL. Roześmianą Marylę Rodowicz sfotografowano razem z Castro.
– To był festiwal młodzieży i studentów w 1978 r. – mówi ŻW piosenkarka. – Byłam tam razem z Niemenem, 2 plus 1 i wieloma innymi. Po polskim koncercie było przyjęcie w ambasadzie na 500 osób. Zjawił się tam nagle Fidel Castro. Stanął obok, ktoś pstryknął fotkę – wspomina.
Wesoło fotografując się z Rodowicz, Fidel nie wiedział, co go niedługo czeka. Gdy do władzy w ZSRR doszedł Gorbaczow, skończyło się gospodarcze uprzywilejowanie Kuby. Autor pieriestrojki podziękował Fidelowi za dostawy niepotrzebnego cukru. Amerykańska blokada, w połączeniu ze wstrzymaniem rosyjskiej pomocy, doprowadziła do gospodarczego załamania. Z Kuby już od dziesięcioleci co jakiś czas uciekali na Florydę emigranci, ale teraz doszło do prawdziwego exodusu. Z wyspy umknęła nawet córka Castro – Alina Fernandez.
Sędziwy już dyktator rozumiał, że dalej tak nie pociągnie. Ględził ciągle o socjalizmie, ale nastąpił odwrót od planowania centralnego, a turystyka stała się priorytetową gałęzią gospodarki. Na początku nowego stulecia Kuba zaczęła odbijać się od dna. Sam Castro czuł się jednak coraz gorzej. W lipcu 2006 przeszedł operację przewodu pokarmowego, przekazując czasowo władzę swemu bratu.
Wczoraj, po 49 latach, zrzekł się wreszcie formalnej władzy.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook