Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Dobra marka, modny ciuch, czyli nowy styl kibiców

Piotr Szeleszczuk 12-03-2009, ostatnia aktualizacja 15-03-2009 09:50

Czy piłkarscy fani interesują się modą? Okazuje się, że tak. Nic dziwnego, że wielu z nich porzuciło poliestrowe dresy oraz rozciągnięte bluzy. Na trybunach coraz częściej pojawia się nowy trend – casual.

*Wielu kibiców Legii ubiera się zgodnie z nowym stylem. Podobnie jest na stadionach w Krakowie, Poznaniu czy Trójmieście
autor: Dudek Jerzy
źródło: Fotorzepa
*Wielu kibiców Legii ubiera się zgodnie z nowym stylem. Podobnie jest na stadionach w Krakowie, Poznaniu czy Trójmieście
Brutalni jak zawsze, ubrani  jak nigdy. Casuals sprawili, że inne subkultury odeszły w niepamięć - Phil Thornton autor książki  „Casuals: kult trybun”
źródło: Archiwum
Brutalni jak zawsze, ubrani jak nigdy. Casuals sprawili, że inne subkultury odeszły w niepamięć - Phil Thornton autor książki „Casuals: kult trybun”

Casual, czyli po polsku nieformalny, to jeden z najpopularniejszych stylów w modzie codziennej.– Jego najważniejszą cechą jest połączenie elementów sportowych, takich jak trampki czy koszulki polo, ze strojem codziennym. To zaprzeczenie stylu formalnego, sztywnego, czyli np. garnituru. Są profesje, w których strój casual jest dyskwalifikujący, np. prawnik czy bankier. Jednak wśród młodych ludzi taki luźny styl jest bardzo popularny – mówi stylistka Basia Czyżewska. Kibicowska wersja stylu casual to przede wszystkim białe sportowe buty (koniecznie wzorowane na modele z lat 70.), jednolite jeansy, sweterki i kurtki „szwedki”. Jednak najważniejsze są marki. Najpopularniejsze wywodzą się z Anglii – Stone Island, Fred Perry, Ben Sherman czy Burberry (patrz ramka).

Fircyka glina nie tyka

Czy z zasady neutralny, wielkomiejski styl może stać się znakiem rozpoznawczym zagorzałych piłkarskich fanów? Oczywiście – na Wyspach słowo „casuals” funkcjonuje jako określenie subkultury kibiców chuliganów. Jego geneza sięga lat 70., gdy spore sukcesy na międzynarodowej arenie odnosił klub z Liverpoolu. Kilka tysięcy najwierniejszych kibiców tej drużyny (wśród nich wielu chuliganów) jeździło na mecze po całej Europie.

Dla młodych chłopaków, którzy w większości wywodzili się z biednych, robotniczych dzielnic, francuskie czy włoskie butiki były zupełnie nowym światem. Nic dziwnego, że oszołomieni ich przepychem fani chłonęli nowe trendy i wracali do Anglii ubrani w markowe ciuchy, rzadziej kupione, a częściej skradzione z modnych sklepów. Te chaotyczne przebieranki miały jeszcze jeden cel – porządnie ubranych kibiców policjanci ignorowali, podczas gdy fani w martensach, klubowych koszulkach czy flekach byli represjonowani przez służby porządkowe. W „normalnym” stroju łatwiej też było iść na zwiad do pubu opanowanego przez kibiców rywali.

Bardzo szybko nową modę przejęli od sympatyków „The Reds” także fani innych wyspiarskich klubów. Zjawisko casuals stało się masowe, ale na początku opinia publiczna zupełnie je ignorowała. Dopiero po latach powstało kilka opracowań, z których za najlepsze uchodzi książka Phila Thorntona „Casuals. Kult trybun”.

Subkultura casuals zaczęła zanikać pod koniec lat lat 80., ale powróciła kilka lat temu ze zdwojoną siłą. Powód? Ogromna popularność filmów o chuliganach, z których większość ubiera się w stylu casual. Takie produkcje jak „Green Street Hooligans”, „Football Factory” czy zwłaszcza „It’s a casual life” szybko zyskały status kultowych nie tylko w Anglii, ale też w naszym kraju. Historie chuliganów, zrzeszonych w bojówkach nazywanych „firmami”, stały się inspiracją dla wielu młodych ludzi. Nie każdy ma jednak tyle chęci i odwagi, by jeździć za swoją drużyną na mecze wyjazdowe. Najłatwiej jest skopiować strój.

Miejska mimikra

Wyspiarska moda dotarła niedawno także do Polski, a jednym z pionierów nowego stylu jest Karol „Pjus” Nowakowski – raper i kilka lat temu jeden z najaktywniejszych kibiców warszawskiej Legii. W piosence „Szyk” nagranej razem z Eldo „Pjus” mówi jasno: „żyję na trybunach, więc mam styl casual”.

– Moda casual to nie jest nowe zjawisko, ale w naszym kraju było przez wiele lat mało znane. Wiedzieli o nim tylko ci, którzy śledzili poczynania kibiców w Europie Zachodniej. Do popularyzacji nowego stylu przyczyniły się filmy, ale jest też jeden, specyficznie polski powód. W ostatnich latach wielu młodych ludzi wyjechało na Wyspy, gdzie nie tylko zetknęli się z modą casual, ale też mogli taniej kupić markowe ubrania i przywieźć je do Polski – mówi Nowakowski.Do tej pory w naszym kraju kibice ubierali się najczęściej w stroje stricte sportowe.

– To był charakterystyczny dress code, także przywieziony z Anglii. Jednak marki takie jak Lonsdale, Kappa czy Umbro nie miały w sobie tej szlachetności, jaka charakteryzuje styl casual – uważa Czyżewska. Zarówno w Anglii, jak i w Polsce nowy styl był na początku domeną kibiców. Potem jednak zyskał sporą popularność także wśród młodzieży, która nie ma bliskich związków z futbolem. Na Wyspach doszło nawet do tego, że niektórzy kibice specjalnie... prują metki od markowych ciuchów, by odróżnić się w ten sposób od „sezonowych” casuals.

– Taki styl ubierania jest obecnie bardzo popularny nie tylko wśród kibiców. Casual można generalnie określić jako modę „osiedlowo-uliczną”. Znam wielu ludzi, którzy ze stadionowym życiem nie mają nic wspólnego, ale ubierają się w tym stylu. Drogie ciuchy należy traktować jako element zaspokajania potrzeb młodych ludzi na bycie kimś lepszym. Poza tym generalnie młodzież w dużych miastach ma teraz więcej pieniędzy na ubrania – ocenia Nowakowski.

– Styl casual opiera się na markach zapożyczonych. Firmy takie jak Lacoste czy Ralph Lauren szyją ubrania dla bogatych. W społeczeństwie utarło się, że sportowy strój to cecha charakterystyczna trudnej, niepokornej młodzieży. Być może kibice zmęczyli się takim postrzeganiem i stąd wybór bardziej mieszczańskich, ustatkowanych marek. Dzięki nim mniej wyróżniają się z tłumu – uważa Czyżewska.

Targowisko w Internecie

O tym, jak poważnie traktują kibice swój nowy styl, można się przekonać w sieci. Wystarczy wejść na internetowe fora największych polskich klubów – Legii, Lecha Poznań czy Widzewa Łódź, by się o tym przekonać. Kibice dyskutują tam o jakości ubrań różnych marek, ale przede wszystkim wymieniają się informacjami o aukcjach na Allegro i... przecenach w markowych sklepach.

Nic dziwnego – ubrania ulubionych przez casuals firm w Anglii są relatywnie tanie i mogą sobie na nie pozwolić nawet ludzie pracujący na słabo płatnych stanowiskach. Jednak w naszym kraju marki takie jak Lacoste, Stone Island czy Ralph Lauren należą do najdroższych. Nic dziwnego, że fani szukają tańszych zamienników. Wielu z nich wybiera odzież polskich producentów, którzy specjalizują się w stylu casual, takich jak Reserved. Jednak są też inne sposoby.

– Moda na casual wymusiła powstanie tzw. jekyll brands, czyli podróbek znanych marek, ale znacznie lepszej jakości niż to, co możemy kupić za grosze na bazarach. Np. pod Lacoste podszywa się firma Le Shark i muszę powiedzieć, że to bardzo dobre jakościowo i ładne ciuchy. Wiem, bo sam je noszę – śmieje się Nowakowski.

Butik na placu Czerwonym

Miejscem, w którym moda casual rozwija się najdynamiczniej, nie jest Anglia czy Polska, ale... Rosja. Powody są dokładnie takie same, ale skala zupełnie inna – młodzi Rosjanie z bogatych domów mają znacznie więcej pieniędzy na markowe ubrania niż ich rówieśnicy nad Wisłą czy Tamizą.

– Byłem niedawno na meczu między CSKA i Lokomotiwem w Moskwie. Miejscowi kibice pod stadionem i na trybunach mieli na sobie więcej ciuchów Burberry i Stone Island, niż widziałem przez miesiąc na angielskich ulicach – śmieje się Nowakowski.

Życie Warszawy