Randki nad „smródką”
Zamiast Starówki gazownia na Woli. Zamiast Wilanowa pustostany na Tarchominie. Tomek Wódkiewicz i Olga Czerwonik, autorzy internetowego przewodnika po stolicy, opowiadają o swoich miejscach. Z autorami portalu warsawsun.pl spaceruje Dominika Węcławek.
Na Trakt Królewski puszczam znajomych, jeśli nalegają. Ja po latach szkolnych wycieczek już wymiękam – mówi Tomek.
– Kiedy ostatnio zwiedzałam Muzeum-Pałac w Wilanowie, po dwóch godzinach miałam dosyć oglądania XVIII-wiecznych tłuściochów. Wolę inne obrazki – przyznaje Olga.
Nie tylko pałac
Ona pochodzi z Gdańska, on mieszka w Warszawie od szóstego roku życia. Oboje od kilku lat zapuszczają się w najdziwniejsze rejony stolicy, by wynajdywać miejsca tajemnicze, zapomniane, z charakterem i atmosferą. Takie, o których nie znajdzie się wzmianki w żadnym oficjalnym przewodniku.
– Najbardziej podobają mi się miejsca opuszczone, takie, w których widać jeszcze ślady ludzkiego życia, choć nikt już z nich nie korzysta – mówi Wódkiewicz. Kolejne punkty rozsiane po całym mieście odwiedza, fotografuje i zamieszcza wraz z opisem na portalu Warsawsun.pl.
Poleca m.in. pustostany przy ul. Sobieskiego i "szkieletor" na Tarchominie. – Na Sobieskiego kiedyś mieszkali komunistyczni dygnitarze. Zostały po nich jedynie puste butelki i meblościanki – opisuje. Jednak najwięcej niesamowitych budowli odkryli na Woli. Tu już w sobotę rozegrają się przygotowane przez nich podchody.
Nie udało się natomiast uzyskać pozwolenia na wstęp do ich dwóch ukochanych wolskich lokacji: rotundy gazowni i dawnej Fabryki Lamp im. Róży Luksemburg. Nawet protekcja władz dzielnicy, które wsparły „Podchody na Woli” finansowo, nie pomogła.
– Właściciel zasłania się wysokim stężeniem rtęci. Tyle że wcześniej nie przeszkadzało mu udostępniać to miejsce paintballowcom – mówi Tomek.Oboje przekonują też, że aby docenić niezwykłość miasta, wystarczy spojrzeć na nie z innej perspektywy. Nawet widok na centrum może być ciekawy. I niekoniecznie trzeba go podziwiać z 30. piętra Pałacu Kultury. – Z dachu budynku PAST-y rozciąga się niesamowity pejzaż Warszawy. Nie ma siatek czy słupów ograniczających widoczność. I ten piękny taras... – chwali Tomek.
Zaułki i magia
Wódkiewicz wychował się na Bródnie. Panoramę osiedla i jego zaułki zna doskonale.
– Sentymentalnie jestem związany z okolicami Toruńskiej. Dużo czasu spędzałem nad „smródką”, czyli Kanałem Bródnowskim. Płynął nim sam szlam, w zasadzie nie było nurtu. Zabierałem tam pierwsze dziewczyny. Łaziliśmy po niedokończonych blokach, gigantycznych osiedlach jednorodzinnych domków – wspomina Wódkiewicz.
I przywołuje w pamięci jeszcze jedno magiczne miejsce – Dom Kultury Świt, a w zasadzie jego zaplecze. – Tam była parowozownia: wielkie hangary dla lokomotyw i obrotowa zwrotnica , która ustawiała pociąg na właściwy tor. Niestety, została zburzona – mówi ze smutkiem.
Ale nawet w jego rodzinnym bloku nie brakowało atrakcji. Pod tym samym adresem mieszkał bowiem Paweł Althamer. Tomek więc miał okazję uczestniczyć w akcjach artysty, choćby w projekcie „Bródno 2000”, kiedy światła w mieszkaniach blokowiska ułożyły się w milenijną datę.
Życie wieczorowe
Olga i Tomek eksplorują stołeczne szlaki kawiarniane. Miejsca polecane na Warsawsun.pl najczęściej sami wielokrotnie przetestowali. Na liście znajdują się lokale o niezmiennie wysokim poziomie, jak mokotowska Regeneracja, gdzie zawsze jest pełno gości i dostatek wrażeń.
Niestety, niektóre miejsca odkryte przez Tomka i Olgę w ciągu kilku miesięcy zmieniły się diametralnie. Choćby leżąca nieopodal Regeneracji kafejka w Morskim Oku, uruchomiona w dawnym „grzybku”.
– Tu była atmosfera, trochę szalona obsługa, kruk w klatce, niestety, właściciel zmienił pracowników i lokal opustoszał – mówi Tomek.
– Ja z kolei niezdrowo podniecam się knajpkami eko- i wegetariańskimi – dodaje Olga. Oboje tropią też miejsca przyjazne zwierzętom. Od trzech tygodni są właścicielami czworonoga i sami są zaskoczeni, jak bardzo nieprzyjazne może być dla psów miasto.
Jak sami podkreślają, nie jest jednak tak, że znają każdą dzielnicę na wylot. Na odkrycie czekają wciąż przedmieścia.
– Nie mamy wielu informacji, a wolimy opierać się na wiadomościach z pierwszej ręki. Czekamy więc na informatorów z odległych dzielnic – zachęcają alternatywni przewodnicy.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook