Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Baśń na sznurkach

Jolanta Gajda-Zadworna 15-09-2011, ostatnia aktualizacja 15-09-2011 15:52

„Calineczka”, Teatr Królewski Muzeum Pałacu w Wilanowie, bilety: 20 zł, rezerwacje: tel. 22 842 07 95, sobota (17.09) – niedziela (18.09), godz. 11

źródło: Materiały Promocyjne

W szczególnym roku – dziesięciolecia Teatru Królewskiego w Wilanowie – na tydzień przed jubileuszowymi obchodami nowy sezon sceny rozpoczyna „Calineczka".

Spektakl inspirowany baśnią Andersena ma być poetycką wersją historii o małej, ślicznej dziewczynce urodzonej w kwiatowym pąku. Przede wszystkim jednak będzie to opowieść o teatrze. Twórcy przedstawienia wprowadzają do niej widzów już od progu sali, w której sztuki zwykł podziwiać król Jan III Sobieski.

– To miejsce bardzo klimatyczne, specyficzne i urokliwe – ocenia reżyserka i zarazem aktorka Anna Polarusz-Andruszkiewicz. – W takiej przestrzeni spektakl musi mieć specjalne wprowadzenie i domknięcie. stanowiące jego integralną część.

Pierwszym przewodnikiem po świecie teatru będzie w „Calineczce" muzyka. Wykonywana na żywo na zabytkowym XIX-wiecznym fortepianie Krall & Seidler.

Autor ścieżki dźwiękowej Patryk Huńkowski cały czas będzie towarzyszył scenicznym zdarzeniom. Niektóre z nich sam też wykreuje. Wokalnie wesprze go Maria Roma Klatka. Trzecia z zespołu Anna Polarusz wygra całość aktorsko, wprawiając także w ruch marionetki. Nim jednak sięgnie po lalki, porozmawia z widzami o rządzących sceną regułach. I o tym, dlaczego i za czyją sprawą wszystko na niej działa.

– Zaprosimy widzów do teatralno-muzycznej dyskusji. To z niej wyniknie nasz spektakl – zapowiada reżyserka.

W przedstawieniu pojawią się postaci znane z Andersenowskiej baśni: malutka dziewczynka, mysz, kret, jaskółka, ale przypisane im role niekoniecznie zgodne będą z tym, co kojarzymy z tekstem. Twórcy spektaklu zapowiadają symboliczny komentarz do niektórych scen.

Nie dostrzegą go najmłodsi, których uwagę przykują kolorowe, mistrzowsko pociągane za sznurki lalki. Za to starsze dzieci powinny już się zorientować, że pokazani na scenie bohaterowie bywają jak marionetki. Choćby mysz: chce sterować życiem Calineczki, a sama podlega wpływom kreta. Kim jednak w tym układzie jest... sprzątaczka?

W tworzonej na oczach widzów opowieści o scenie nie mogło zabraknąć konwencji teatru w teatrze. Dzięki niej postać, na pierwszy rzut oka niewiele znacząca, staje się spiritus movens kolejnych zdarzeń.

– Kobieta, która przychodzi, by zrobić porządki po zakończonej właśnie próbie, przez kolejne teatralne rekwizyty zaczyna opowiadać własną historię. Pełną tęsknoty, miłości, piękna... – zdradza reżyserka. – Mam nadzieję, że i dorośli widzowie znajdą w jej losach coś dla siebie.

Co? Odpowiedź na to pytanie powinny przynieść rodzinne warsztaty, które rozpoczną się tuż po przedstawieniu. Anna Polarusz komentuje: – Trzeba umieć mówić o tym, co się przeżyło.

—Jolanta Gajda-Zadworna

Życie Warszawy