Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Łono **

Marek Sadowski 17-12-2011, ostatnia aktualizacja 17-12-2011 13:06

Film psychologiczny, Niemcy, Węgry, Francja 2010, scen. i reż. Benedek Fliegauf, wyk. Eva Green, Matt Smith, Lesley Manville, Peter Wight, kina: Alchemia, Femina, NoveKino: Wisła

źródło: Rzeczpospolita

Klonowanie ludzi, dotąd domena kina science fiction, w filmie Węgra Benedeka Fliegaufa stało się inspiracją psychologiczno-melodramatycznej fantazji. Nie interesują go związane z tym etyczne czy moralne dylematy, to jedynie wygodny pretekst do przedstawienia baśni dla dorosłych.

Rebeka i Thomas byli dziećmi, kiedy ona przyjechała na wakacje do dziadka. Stali się wówczas niemal nierozłączni. Jej wyjazd z matką do odległego Tokio rozdzielił ich aż na 12 lat. Kiedy znów zamieszka w odziedziczonym po dziadku domu, natychmiast odszuka dawnego przyjaciela. Ich dziecięce zauroczenie przemieni się w namiętną miłość.

Gdy Tommy ginie potrącony przez ciężarówkę, Rebece wali się świat. Nie umie i nie chce już bez niego żyć. Za wyproszoną zgodą jego rodziców, którzy dają jej próbkę DNA, poddaje się zapłodnieniu w Instytucie Replikacji Genetycznej, aby urodzić nowego Tommy'ego. A potem całe życie podporządkowuje tylko jemu. Wyprowadza się do domku na plaży, by odseparować się od miejscowej społeczności niezbyt akceptującej urodzone w instytucie dziecko. Czas płynie, a Rebeka się nie zmienia, wygląda tak samo jak przed laty. Za to Tommy wyrasta na mężczyznę...

Osadzona w nieokreślonym czasie i miejscu opowieść na pograniczu światów między rzeczywistością a fantazją drażni natrętną poetyckością i klaustrofobicznym obrazem ukazywanego świata. A nade wszystko ucieczką od odpowiedzi na nasuwające się natrętnie pytanie: kiedy kończy się miłość rodzicielska, a zaczyna kazirodztwo?

 

 

 

Życie Warszawy