Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Pod ostrzałem basu

Marcin Flint 17-12-2011, ostatnia aktualizacja 17-12-2011 13:56

Oneman v. Zomboy, 1500 m2 Do Wynajęcia, ul. Solec 18, bilety: 20 – 25 zł, rezerwacje: tel. 22 628 84 12, sobota (17.12), godz. 22

źródło: Materiały Promocyjne

Wystarczyło kilka lat, by dubstep trafił do głównego nurtu muzyki klubowej. Po drodze oczywiście się zmieniał, ewoluował czy – jak wolą inni – degenerował. Sobotnie, zaplanowane w 1500 m2 Do Wynajęcia, zderzenie didżeja Onemana z producentem Zomboyem to głos w dyskusji na temat przyszłości gatunku. Odpowiedź na pytanie, czy lepiej go twórczo rozwijać, czy raczej wycisnąć z niego, ile się jeszcze da, a potem pozwolić mu dogorywać w niesławie.

Mówimy o muzyce, która z dubu bierze absolutnie pierwszoplanowy bas, a z 2-stepu – połamany rytm. Brzmi banalnie, prawda? ∑ Oneman pokazuje, że to nie takie proste. Daje zjawisku szerszy kontekst, wracając do jego genezy, a zarazem śledzi nowinki, lepiąc różnorodne stylistycznie, sięgające od Bengi po Girl Unit, nagrania w przekonującą całość. Pracuje dla Rinse FM, słynnej rozgłośni, a zarazem wydawnictwa, w którym debiutowała pierwsza dama dubstepu i UK Funky – obsypywana komplementami Katy B. Cieszy się szacunkiem środowiska, będąc dla słuchaczy wyznacznikiem trendów, „ulubionym didżejem ich ulubionych didżejów".

Zomboy cieszy się mniejszą sympatią. Irytuje część słuchaczy i większość krytyków, bo jego kariera rozwinęła się szybko. Za szybko. Jest bardzo młody, wydaje się lekceważyć jakikolwiek dubstepowy etos, a na dodatek poszedł szlakiem przetartym przez enfant terrible gatunku Skrillexa. Należy więc oczekiwać kompozycji pociętych, przesterowanych, dysharmonijnych, pozbawionych melodii. Obliczonych na hałaśliwy efekt.

 

Życie Warszawy