Petardy w tłumie, szkło pod nogami, szał na placu
Sylwester. Impreza na pl. Konstytucji nie zachwyciła, ale i tak przyciągnęła ponad 100 tys. warszawiaków
– No i skandujemy: „Polska! Biało-czerwoni!" – zachęca ze sceny Krzysztof Ibisz, jeden z wodzirejów imprezy na pl. Konstytucji. – Poskaczmy sobie! – sugerują bracia z Golec uOrkiestry. I tłum pod sceną w kształcie piłki skacze, klaszcze, potem kiwa się w rytm bluesowej „Whisky" Dżemu – zespołu, który w sobotę debiutował na „Sylwestrowej Mocy Przebojów".
A artystki postanowiły rozgrzać publiczność nie tylko śpiewem, ale i strojami. Maryla Rodowicz wkroczyła na scenę raz w indiańskim pióropuszu (po czym brawurowo zaśpiewała „Małgośkę" z deathmetalowym zespołem Eris Is My Homegirl, a raz w spodenkach i koszulce z orłem, jako tło sportowego repertuaru.
Kora na czerwone ażurowe rajstopy nałożyła tylko czarne body i marynarkę. – Zapomniała spódnicy! – chichotał tłum.
Dominika Gawęda z Blue Cafe też wystąpiła w ażurowym seksownym body od stóp do głów, a rolę spódniczki pełnił jeden pasek falbanki.
O sukience nie zapomniała Iwona Węgrowska, choć w przebojach Shakiry i Jennifer Lopez nie umiała ukryć bielizny pod spodem. – Brukowce będą miały używanie – sypały się komentarze publiczności.
Ale takie szczegóły widać było blisko sceny. Im dalej od niej, tym mniej skaczący i rozśpiewany tłum. Więcej za to pijackiego bełkotu i nieskoordynowanych ruchów. Ponieważ za bramki nie można było wnosić butelek, alkohol lał się na chodnikach i w bramach. Najmniej przyjemnie było wzdłuż Marszałkowskiej i pod Rotundą – grupki pijanej młodzieży, szkło chrzęszczące pod butami i świszczące koło ucha petardy.
Gdy przed północą na scenie prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz składała warszawiakom życzenia szampańskiej zabawy i mówiła, że w tym roku stolicę odwiedzi milion turystów z okazji Euro 2012, zagłuszały ją gwizdy i wystrzały. Oficjalny pokaz fajerwerków kolorami też nawiązał do Euro 2012.
Warszawiacy mniej tłumnie – po kilkaset osób – powitali nowy rok pod chmurką na Białołęce i Bemowie. Większość mieszkańców stolicy wybrała domówki lub sylwestra przed telewizorem. Ci, którzy śledzili transmisję z pl. Konstytucji, porównywali ją z konkurencyjną imprezą we Wrocławiu. – W Warszawie wygrało opakowanie, czyli kolorowa scena z pomysłem i świetne efekty komputerowe jako tło występów, na przykład Sylwii Grzeszczak. Ale środek, czyli artystów, lepszy miał Wrocław – ocenia Edyta Gontarczyk, która wraz z przyjaciółmi na Saskiej Kępie bawiła się przy włączonym telewizorze.
– Bo gdy się siedzi w domowym fotelu, fajniej posłuchać folkowych baskijskich klimatów, a w tłumie przed sceną chcesz szaleć przy piosenkach, które znasz, i snobistyczni warszawiacy ryczą „Jesteś szalona" i „Hej sokoły" z zespołem Boys albo „Ściernisko" z Golcami – dodaje Urszula Gal, kolejna obserwatorka z domowego zacisza.
Władze Warszawy, choć zapłaciły za imprezę 3,5 mln zł, nie wtrącały się do doboru artystów, godząc się na biesiadny charakter zabawy proponowany przez Polsat. A może na kolejną imprezę należałoby zaprosić – wzorem Wrocławia – artystów z miast partnerskich stolicy?
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook