Władza lata po świecie
Prezydent Warszawy jeździ po Europie. Do Brazylii, Japonii i USA wysyła dyrektorów biur
Jaką wiedzę urzędnicy przywieźli ze świata do stolicy. Czy 800 tys. zł wydane w 2011 r. na zagraniczne służbowe wojaże opłacą się miastu?
Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz wyjeżdżała w ubiegłym roku średnio raz w miesiącu. Ale nie najczęściej spośród pracowników całego ratusza. I nie najdalej. Prezydent i jej zastępcy jeździli zazwyczaj na dwu- lub trzydniowe delegacje do innych części Europy. Za to dyrektorzy biur wypuszczali się także do Stanów Zjednoczonych (Waszyngton, Berkley, San Jose), Izraela, Brazylii, Tajlandii czy Japonii.
Kurtuazja i finanse
Prezydent na 11 zagranicznych wizytach spędziła 29 dni.
Trzykrotnie pojechała do Brukseli. Głównie w sprawach finansowych jako wiceprzewodnicząca organizacji miast Eurocities w sprawach eurofunduszy na lata 2014 – 2020, ale też promować Warszawę jako kandydatkę do Europejskiej Stolicy Kultury. To ostatnie – jak już wiemy – nie opłaciło się. Stolica przegrała. Dwukrotnie prezydent wybrała się też do Francji – raz do Cannes na targi nieruchomości, raz do Paryża na prezentację miast gospodarzy Euro 2012. A ostatnio, w grudniu, otwierała polski jarmark bożonarodzeniowy na dworcu Hauptbahnhof w Berlinie.
Co roku zdarza się kilka typowo reprezentacyjnych wizyt, z których – oprócz dobrego wrażenia – niewiele wynika.
Są też wizyty bardzo konkretne, np. rozmowy z Komisją Europejską w sprawie zmiany harmonogramu finansowania dalszego etapu rozbudowy oczyszczalni ścieków Czajka. Pojechało na nie w grudniu dwóch wiceprezydentów – Jarosław Kochaniak i Michał Olszewski. Od ich argumentów zależy, czy KE zgodzi się podzielić kilkaset milionów złotych na tę inwestycję.
Kochaniak sprawdzał też w Wiedniu, jak tamte władze radzą sobie ze śmieciami.
– Pojechaliśmy z rewizytą na zaproszenie pani wiceburmistrz Wiednia. To jest bardzo podobne miasto do Warszawy i mają tam bardzo dobrze zorganizowany system gospodarki odpadami, m.in. pięć spalarni zlokalizowanych blisko centrum miasta. Warto było się z tym zapoznać, zanim Warszawa będzie rozbudowywać spalarnię, a samorząd stanie się właścicielem śmieci – mówi wiceprezydent Kochaniak.
Najwięcej podróży ma na swoim koncie Michał Olszewski. Jako szef Biura Funduszy Europejskich i później wiceprezydent wyjeżdżał np. siedmiokrotnie do Brukseli i dwa razy do USA. W tym na najdłuższy, blisko trzytygodniowy pobyt.
Prezydent wyjeżdżała 11 razy. Do Brukseli, Aten, Tallina, Berlina, Frankfurtu i Genui
– To był staż organizowany i opłacony przez Departament Stanu USA. Wyjazd najciekawszy i z największym oddechem, bo oprócz merytorycznych spotkań dotyczących rozwoju przedsiębiorczości innowacyjnych projektów jeździliśmy po czterech stanach –opowiada wiceprezydent.
– Było też spotkanie z firmami w Dolinie Krzemowej.
Co Warszawa ma z wizyty za oceanem? – Przede wszystkim sieć kontaktów. I nowe pomysły na projekty unijne, z których jeden już powstaje – odpowiada Michał Olszewski.
Po raz pierwszy w ubiegłym roku służbowo w zagraniczną delegację pojechał też wiceprezydent Jacek Wojciechowicz. Kurtuazyjnie – na uroczystości 20-lecia współpracy Berlina i Warszawy.
Ale już na komisyjny odbiór tarczy do drążenia tunelu metra ruszył wiceprezydent Andrzej Jakubiak. – Wiceprezydent Jakubiak jechał tam jako szef rady nadzorczej Metra –wyjaśniają urzędnicy.
Wiceprezydent Włodzimierz Paszyński opuszczał Warszawę dwukrotnie: na Dni Kijowa i na otwarcie w Berlinie wystawy „Polacy z wyboru", której stolica patronowała.
W zdecydowanie dłuższe i bardziej egzotyczne delegacje Hanna Gronkiewicz-Waltz wypuszczała dyrektorów biur.
Wniebowzięci
Ci najaktywniejsi podróżowali jakby według limitu – po siedem razy. To m.in. Katarzyna Ratajczyk (Biuro Promocji), Leszek Drogosz (infrastruktura) czy stołeczna konserwator zabytków Ewa Nekanda-Trepka.
– To przypadek. Nie ma sztucznego limitu na wyjazdy. O każdym decyduje temat i koszt – wyjaśnia Jarosław Jóźwiak, wicedyrektor gabinetu prezydenta.
Za niezbędny do zarządzania Warszawą urzędnicy uznali np. udział konserwatora zabytków w konferencji w Berlinie „Cmentarze żydowskie i kultura pogrzebowa w Europie". Leszek Drogosz pojechał do brazylijskiego Sao Paulo na szczyt klimatyczny grupy C40, a w Tel Awiwie sprawdzał, jak wygląda infrastruktura do ładowania samochodów elektrycznych. Katarzynę Ratajczyk „zaniosło" do Tokio na zjazd organizacji BaltMet Promo, a szef Biura Informatyki Szymon Krupa z technologii informatycznych szkolił się w San Jose.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook