r e k l a m a

Władza lata po świecie

Izabela Kraj 09-01-2012, ostatnia aktualizacja 09-01-2012 01:45

Prezydent Warszawy jeździ po Europie. Do Brazylii, Japonii i USA wysyła dyrektorów biur

Hanna Gronkiewicz-Waltz
autor: Dominik Pisarek
źródło: Fotorzepa
Hanna Gronkiewicz-Waltz

Jaką wiedzę urzędnicy przywieźli ze świata do stolicy.  Czy  800 tys. zł wydane w 2011 r. na zagraniczne służbowe wojaże  opłacą się miastu?

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz wyjeżdżała w ubiegłym roku średnio raz w miesiącu.  Ale nie najczęściej spośród pracowników całego ratusza. I nie najdalej. Prezydent i jej zastępcy jeździli zazwyczaj na dwu- lub trzydniowe delegacje do innych części Europy. Za to dyrektorzy biur wypuszczali się także do Stanów Zjednoczonych (Waszyngton, Berkley, San Jose), Izraela, Brazylii, Tajlandii czy  Japonii.

Kurtuazja i finanse

Prezydent na 11 zagranicznych wizytach spędziła 29 dni.

Trzykrotnie pojechała do Brukseli. Głównie w sprawach  finansowych jako wiceprzewodnicząca organizacji miast  Eurocities w sprawach eurofunduszy na lata 2014 – 2020, ale też promować Warszawę jako kandydatkę do Europejskiej Stolicy Kultury.  To ostatnie –  jak już wiemy – nie opłaciło się. Stolica przegrała.  Dwukrotnie prezydent wybrała się też do Francji – raz do Cannes na targi nieruchomości, raz do Paryża na prezentację miast gospodarzy Euro 2012. A ostatnio, w grudniu, otwierała polski jarmark bożonarodzeniowy na dworcu Hauptbahnhof w Berlinie.

Co roku zdarza się kilka typowo reprezentacyjnych wizyt, z których –  oprócz dobrego wrażenia – niewiele wynika.

Są też wizyty bardzo konkretne,  np.  rozmowy z Komisją Europejską w sprawie zmiany  harmonogramu finansowania dalszego etapu rozbudowy oczyszczalni ścieków Czajka. Pojechało na nie w grudniu dwóch wiceprezydentów – Jarosław Kochaniak i Michał Olszewski.  Od ich argumentów zależy, czy KE zgodzi się podzielić kilkaset milionów złotych na tę inwestycję.

Kochaniak sprawdzał też w Wiedniu, jak tamte władze radzą sobie ze śmieciami.

– Pojechaliśmy z rewizytą na zaproszenie pani wiceburmistrz Wiednia.  To jest bardzo podobne miasto do Warszawy i mają tam bardzo dobrze zorganizowany system  gospodarki odpadami, m.in. pięć spalarni zlokalizowanych blisko centrum miasta. Warto było się z tym zapoznać, zanim  Warszawa będzie rozbudowywać spalarnię, a samorząd stanie się właścicielem śmieci – mówi wiceprezydent Kochaniak.

Najwięcej  podróży ma na swoim koncie  Michał Olszewski. Jako szef Biura Funduszy Europejskich i później wiceprezydent wyjeżdżał np. siedmiokrotnie do Brukseli i dwa razy do USA. W tym na najdłuższy, blisko trzytygodniowy pobyt.

Prezydent wyjeżdżała 11 razy.  Do Brukseli, Aten, Tallina, Berlina, Frankfurtu i Genui

– To był staż organizowany i opłacony przez Departament Stanu USA. Wyjazd najciekawszy i z największym oddechem, bo oprócz merytorycznych spotkań dotyczących rozwoju przedsiębiorczości  innowacyjnych projektów jeździliśmy po czterech stanach –opowiada wiceprezydent.

– Było też spotkanie z firmami w Dolinie Krzemowej.

Co Warszawa ma z wizyty za oceanem?  –  Przede wszystkim sieć kontaktów. I nowe pomysły na projekty unijne, z których jeden już powstaje – odpowiada Michał Olszewski.

Po raz pierwszy w ubiegłym  roku  służbowo w zagraniczną delegację pojechał też wiceprezydent Jacek Wojciechowicz.  Kurtuazyjnie – na uroczystości  20-lecia współpracy Berlina i Warszawy.

Ale już na komisyjny odbiór  tarczy do drążenia tunelu metra ruszył wiceprezydent Andrzej Jakubiak.   –  Wiceprezydent Jakubiak jechał tam jako szef rady nadzorczej Metra –wyjaśniają urzędnicy.

Wiceprezydent Włodzimierz Paszyński opuszczał Warszawę dwukrotnie: na Dni Kijowa i na otwarcie w Berlinie wystawy „Polacy z wyboru", której  stolica patronowała.

W zdecydowanie dłuższe i bardziej egzotyczne delegacje  Hanna Gronkiewicz-Waltz wypuszczała dyrektorów biur.

Wniebowzięci

Ci najaktywniejsi podróżowali jakby według limitu – po siedem razy.   To m.in. Katarzyna Ratajczyk (Biuro Promocji),   Leszek Drogosz (infrastruktura) czy stołeczna konserwator zabytków Ewa Nekanda-Trepka.

– To przypadek. Nie ma sztucznego limitu na wyjazdy. O każdym decyduje temat i koszt – wyjaśnia Jarosław Jóźwiak, wicedyrektor gabinetu prezydenta.

Za niezbędny do zarządzania Warszawą urzędnicy uznali np. udział konserwatora zabytków w konferencji w Berlinie „Cmentarze żydowskie i kultura pogrzebowa w Europie".  Leszek Drogosz pojechał do brazylijskiego Sao Paulo na szczyt klimatyczny grupy C40, a w Tel Awiwie sprawdzał, jak wygląda infrastruktura do ładowania samochodów elektrycznych. Katarzynę Ratajczyk „zaniosło" do Tokio na zjazd organizacji BaltMet  Promo, a szef Biura Informatyki Szymon Krupa z technologii informatycznych szkolił się w San Jose.

Życie Warszawy