r e k l a m a

Prądem po przełyku, by uniknąć raka

blik 12-01-2012, ostatnia aktualizacja 12-01-2012 22:40

Chore komórki lekarze usunęli prądem. W Centrum Hematologii zaprezentowano nową metodę leczenia tzw. przełyku Bar­ret­ta, finansowaną przez NFZ

Pacjenci pół godziny po zabiegu mogą iść do domu
autor: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa
Pacjenci pół godziny po zabiegu mogą iść do domu

Chore komórki lekarze usunęli prądem. W Centrum Hematologii zaprezentowano nową metodę leczenia tzw. przełyku Bar­ret­ta, finansowaną przez NFZ

Wczo­raj w pla­ców­ce przy ul. In­di­ri Gan­dhi prze­pro­wa­dzo­no pięć ta­kich za­bie­gów. Jed­ną z pa­cjen­tek by­ła 62-let­nia pa­ni Bar­ba­ra. Od kil­ku­na­stu lat cier­pi ona na re­fluks żo­łąd­ko­wy. – Po­nad rok te­mu mia­łam sil­ne bó­le żo­łąd­ka pod most­kiem. Od ra­zu po­szłam do le­ka­rza. Do­sta­łam skie­ro­wa­nie na ga­stro­sko­pię, na któ­rą cze­ka­łam nie­mal rok. To ba­da­nie wy­kry­ło u mnie prze­łyk Bar­ret­ta – opo­wia­da pa­cjen­ta. Po ga­stro­sko­pii tra­fi­ła do ur­sy­now­skie­go in­sty­tu­tu. A tu skie­ro­wa­no ją na za­bie­gi ame­ry­kań­ską me­to­dą Ha­lo.

Na czym ona po­le­ga? Do prze­ły­ku pa­cjen­ta wpro­wa­dza się en­do­skop wyposażony w spe­cjal­ną koń­ców­kę, dzię­ki któ­rej nie­pra­wi­dło­wy na­bło­nek usu­wa się prą­dem o czę­sto­tli­wo­ści ra­dio­wej – tłu­ma­czył dr Woj­ciech Dą­brow­ski z  Kli­ni­ki Chi­rur­gii Ogól­nej i He­ma­to­lo­gicz­nej. On sam prze­pro­wa­dził już 25 ta­kich za­bie­gów, a w su­mie w sto­li­cy wy­ko­na­no ich po­nad 30.

Ta­ki za­bieg, po­dob­nie jak ga­stro­sko­pia, prze­pro­wa­dza­ny ­jest w miej­sco­wym znie­czu­le­niu. Trwa od kil­ku­na­stu mi­nut do pół go­dzi­ny. Pa­cjent mu­si być na czczo. Cho­ry le­czo­ny w ten spo­sób mu­si za­li­czyć cztery takie zabiegi lub pięć, a każ­dy z nich śred­nio w od­stępie dwóch mie­się­cy. – Ta me­to­da jest bez­piecz­na dla pa­cjen­tów i sku­tecz­na – za­pew­nia dr Dą­brow­ski. Do­da­je, że ze wstęp­nych ba­dań wy­ni­ka, iż jej sku­tecz­ność się­ga 80 – 90 proc.

In­sty­tut He­ma­to­lo­gii jest je­dy­nym ośrod­kiem na Ma­zow­szu, w któ­rym prze­łyk Bar­ret­ta le­czy się me­to­dą Ha­lo. Sto­su­ją ją tak­że ośrod­ki w Ło­dzi, Po­zna­niu czy Ty­chach.

Jak tłu­ma­czył dr Wojciech Dą­brow­ski, wie­lu pa­cjen­tów na­wet nie wie, że cier­pi na prze­łyk Barretta. Dla­cze­go?

– Cho­ro­ba prze­bie­ga bez­ob­ja­wo­wo. Mo­że ją do­pie­ro wy­kryć ga­stro­sko­pią – wyjaśnia dr Dą­brow­ski. – Za­gro­żo­nych tym scho­rze­niem  jest 1 proc. do­ro­słej po­pu­la­cji, a każ­dy z cho­rych ma 0,5 proc. szan­sy, że w cią­gu ro­ku za­cho­ru­je na ra­ka, a to ozna­cza, iż po 30 la­tach nie­le­czo­nego prze­ły­ku Bar­ret­ta szan­sa na no­wo­twór wzra­sta już do 15 proc.

Życie Warszawy