Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Dwurnik zastąpi Kossaków

Janusz Miliszkiewicz 17-08-2017, ostatnia aktualizacja 17-08-2017 10:24

Antykwariusze zaczęli skupować na świecie wczesne dzieła Dwurnika, by oferować je na naszym rynku.

Edward Dwurnik, „Moje wieczory – Grochów”, 130 na 165 cm, 1966 r.
źródło: Katalog wystawy kolekcjonerskiej
Edward Dwurnik, „Moje wieczory – Grochów”, 130 na 165 cm, 1966 r.

Z danych portalu Artinfo.pl wynika, że od 2000 r. na aukcjach pojawiły się 1094 dzieła Jacka Malczewskiego (łącznie z pracami na papierze). W tym samym czasie pod młotek trafiło 768 kompozycji Edwarda Dwurnika. Prześcignął on Wojciecha Kossaka (735 prac) i zbliżył się do Jerzego Kossaka (961). Zdaniem niektórych kolekcjonerów, Dwurnik zastąpi wszechobecnych na rynku Kossaków, a może nawet Malczewskiego.

W 2016 r. ukazał się bestseller Małgorzaty Czyńskiej „Moje królestwo". To wywiad rzeka z Dwurnikiem. Z lektury wynika, że artysta usprawnił swoją twórczą działalność. Na stronie 12 czytamy, że ma pomocników, którzy wykonują dla niego tzw. podmalówki.

Dwurnik dostaje – nazwijmy to tak – surowy obraz namalowany w duchu jego malarstwa. Osobiście nadaje mu piętno swojego talentu i własnoręcznie sygnuje gotowy wyrób. To przyspiesza produkcję obrazów. Z historii sztuki wiadomo, że tak samo pracowali najwięksi artyści, choćby wspomniany Wojciech Kossak czy np. Paul Rubens.

Polskie dzieła z importu

Jesienią ubiegłego roku sygnalizowałem w „Moich Pieniądzach", że krajowi antykwariusze zaczęli skupować na świecie wczesne dzieła Dwurnika, z lat 60. i 70. Pojawiły się one na krajowych aukcjach. W ofertach sprzedaży podkreślano, że dany obraz pochodzi np. z Nowego Jorku, a inny z Niemiec.

Z rozmów z antykwariuszami wynika, że wobec malejącej podaży chcą oni wykreować dzieła Dwurnika jako nowy aukcyjny towar. Na tej samej zasadzie około dziesięciu lat temu niektórzy handlarze sztuką intensywnie skupywali na świecie dzieła Władysława Hasiora. Kiedy zrobili zapasy, prace tego artysty stały się przebojem na krajowych aukcjach.

Rekordowa sprzedaż „Nowego Jorku"

Wczesne obrazy Dwurnika istotnie różnią się od dorobku z ostatnich lat. Są bogatsze kolorystycznie. Malarz uwiecznił na nich zdecydowanie więcej szczegółów. Niektóre są jak powieści, można je odczytywać godzinami.

Obrazy często są społecznie zaangażowane. Na przykład przedstawiają uliczne protesty przeciwko władzy komunistycznej. Osiągają na aukcjach ceny ok. 40 – 50 tys. zł, a więc wyższe od cen ostatnich obrazów artysty sprzedawanych w galeriach.

W tym roku kilka firm oferowało na aukcjach tegoroczne prace Dwurnika, choć są one dostępne w wielu galeriach. Na lipcowej aukcji Desy Unicum (www.desa.pl) namalowany w tym roku obraz „Nowy Jork" osiągnął rekordową cenę 50 tys. zł (wywoławcza 8 tys. zł).

Kolekcjonerska wystawa

Wczesne dzieła Dwurnika docenili nie tylko handlarze sztuką. W antykwariacie z książkami natrafiłem na katalog objazdowej wystawy wczesnych dzieł artysty; odbyła się w kilku regionalnych muzeach w latach 2015 – 2016 (Edward Dwurnik, „Wielki malarz treści", Poznań, 2014). Zaprezentowano tam 24 wczesne obrazy z prywatnych zbiorów.

Ostatnio portal Artinfo.pl opublikował raport o rynku aukcyjnym (pisaliśmy o tym 27 lipca). Wynika z niego, że na aukcjach dominuje powojenna sztuka. W 2016 r. wartość sprzedaży sztuki współczesnej (powojennej) wyniosła 71 mln zł, natomiast sztuki dawnej – 58,4 mln zł.

Dawna sztuka jest w odwrocie. Dwurnik ze swoim bogatym dorobkiem to przyszłość rynku. ©℗

"Rzeczpospolita"