Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Dekretowcy nie mogą już liczyć na zwrot działek

Renata Krupa Dąbrowska 30-09-2017, ostatnia aktualizacja 30-09-2017 00:00

Stolica odmówiła zwrotu 75 nieruchomości wykorzystywanych na cele publiczne. Natomiast w ośmiu przypadkach kupiła do nich roszczenia.

autor: Kuba Kamiński
źródło: Fotorzepa

Minął rok od wejścia w życie małej ustawy reprywatyzacyjnej, czyli nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami. Miała ona pomóc władzom Warszawy rozwiązać palące problemy związane z reprywatyzacją, jak handel roszczeniami czy zwroty działek, na których obecnie znajdują się stołeczne przedszkola i szkoły.

Przez rok obowiązywania nowych przepisów miasto wydało 130 decyzji, w ub.r. było ich 52, a w 2017 r. – 78. Wśród tych decyzji w 75 wypadkach odmówiło zwrotu nieruchomości, a w 20 umorzyło postępowanie.

– Dzięki ustawie miasto nie musi już zwracać nieruchomości wykorzystywanych na cele publiczne, takich jak szkoły, przedszkola czy domy opieki. Od września ubiegłego roku od roszczeń uwolniliśmy już 35 tego typu obiektów i działek – tłumaczy Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent m.st. Warszawy. – Pierwszą decyzję odmowną, dotyczącą roszczeń do IV Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Mickiewicza przy ul. Saskiej 59, wydaliśmy w dwa dni po wejściu w życie nowych przepisów – dodała prezydent.

Wśród nieruchomości, których miasto odmówiło zwrotu, znalazła się również działka przy ul. Dolnej, będąca obecnie podwórkiem Liceum im. A. Dobiszewskiego, przedszkole publiczne nr 212 przy ul. Rybińskiego czy nieruchomość przy ul. Bobrowieckiej z budynkiem mieszkalnym Ambasady Bułgarii.

Mała ustawa reprywatyzacyjna miała także rozwiązać problem tzw. śpiochów, czyli nieruchomości, co do których wiele lat temu został złożony wniosek o ich zwrot, ale wnioskodawcy zaprzestali dalszych działań zmierzających do ich odzyskania.

Z danych ratusza wynika, że w ciągu roku opublikowano ogłoszenia dotyczące 115 takich adresów. Przede wszystkim są to kamienice. Pierwsza partia ukazała się w lutym br. Spośród 48 „śpiochów" do 15 nieruchomości zgłoszono roszczenia. Oznacza to, że w ich wypadku dawni właściciele (następcy prawni) będą starali się je odzyskać.

Natomiast w wypadku 33 nieruchomości rozpoczęła się procedura, która doprowadzi do wpisania miasta jako właściciela w księgach wieczystych. Wkrótce staną się więc własnością komunalną.

Mała ustawa reprywatyzacyjna miała ukrócić także niekontrolowany handel roszczeniami do nieruchomości dekretowych. Zawiera bowiem uregulowania dotyczące handlu roszczeniami do nieruchomości dekretowych. Przewiduje, że umowy w tej sprawie powinny być zawierane u notariusza, a miastu przysługuje prawo pierwokupu tych roszczeń, jeśli dotyczą one gruntów miejskich.

Przez rok ratusz skorzystał z tego prawa osiem razy. Kupił m.in. prawa i roszczenia do zamieszkanych kamienic przy ul. Grochowskiej 230a oraz przy ul. Dąbrowskiego 12.

Mała ustawa reprywatyzacyjna nie rozwiązuje jednak wszystkich problemów związanych z reprywatyzacją. W polskim prawie nadal brakuje zapisów dotyczących wypłaty rekompensat za utracony majątek, ochrony lokatorów objętych decyzjami reprywatyzacyjnymi i zakazu wydawania budynków, w których są mieszkania komunalne. Miała to uregulować duża ustawa reprywatyzacyjna. Niestety, żadne prace nad takimi przepisami się nie toczą.

Dekretowcy narzekają, że obecnie ratusz nie zwraca także nieruchomości, których mała ustawa reprywatyzacyjna nie dotyczy.

– Panuje stagnacja. Urzędnicy boją się podjąć jakąkolwiek decyzję, by nie narazić się na zarzuty korupcji. Nie wypłaca także odszkodowań – narzeka Ryszard Grzesiuła, wiceprezes stowarzyszenia Dekretowiec.

Od dwóch lat jednak miasto nie ma zbyt dużo środków na ten cel. Przez wiele lat dostawało pieniądze na pokrycie roszczeń dekretowych z funduszu reprywatyzacji Ministerstwa Skarbu. Była to spora kwota, od 200 do 300 mln. zł. Dwa lata temu rząd podjął decyzję, że stolica nie będzie już tych pieniędzy dostawać.

Poza tym od maja br. przy ministrze sprawiedliwości funkcjonuje komisja weryfikacyjna, która bada legalność decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących Warszawy. Wydała już kilka decyzji, w których kwestionuje zwrot nieruchomości. Chodzi m.in. o działki przy ul. Twardej, gdzie jeszcze rok temu funkcjonowało gimnazjum, oraz kamienic przy Poznańskiej i Marszałkowskiej 43 oraz Noakowskiego 16. W wypadku pierwszej kamienicy komisja wydała decyzję uchylającą decyzję reprywatyzacyjną.

"Rzeczpospolita"