Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Sędziowie zasypani pozwami

Anna Krzyżanowska 05-10-2017, ostatnia aktualizacja 05-10-2017 12:24

Na jednego sędziego w podwarszawskim sądzie rejonowym przypada dziś 1100 spraw. Powód? Brak rąk do pracy i zablokowane etaty.

autor: Darek Gorajski
źródło: Fotorzepa

„W I Wydziale Cywilnym Sądu Rejonowego w Wołominie w pełnym wymiarze czasu orzeka czynnie sześciu sędziów, przy czym na jednego sędziego w tym wydziale przypada ponad 1100 spraw w toku. Jest to liczba wielokrotnie przekraczająca stan średniego w skali kraju referatu sędziego orzekającego w wydziale cywilnym, uniemożliwiająca faktycznie podejmowanie w rozsądnych terminach czynności w rozpoznawanych sprawach" – alarmują w podjętej właśnie jednogłośnie uchwale sędziowie wołomińskiego sądu.

Miarka się przebrała

W dokumencie podkreślają, że ich sąd już od dłuższego czasu boryka się z problemami kadrowymi. Uchwała to jednak reakcja na ostatnie dalsze zmiany w tym zakresie. Dwóch sędziów orzekających w wołomińskim sądzie zostało bowiem delegowanych do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga. To zaś plus brak wystarczającej liczby pracowników pionu pomocniczego powoduje, że jednostka nie może prawidłowo funkcjonować. „Oddziałuje to niekorzystnie na realizację konstytucyjnego prawa obywateli do sądu, którego jednym z przejawów jest uprawnienie do rozpoznania ich spraw bez nieuzasadnionej zwłoki" – podkreślają sędziowie.

Ministerstwo Sprawiedliwości zapewnia, że sprawę monitoruje.

– Znam problemy wołomińskiego sądu i biorę odpowiedzialność za tę trudną sytuację. Mam nadzieję, że jest to problem przejściowy. Resort stara się tej jednostce pomóc – zapewnia Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości.

Sądy w kryzysie

Okazuje się jednak, że sytuacja z Wołomina nie jest wyjątkowa.

– Problem z brakiem kadr dotyczy sądów rejonowych w dużych ośrodkach, ale nie tylko. Wołomin to bowiem mały sąd, który znalazł się w rzeczywiście dramatycznej sytuacji – mówi sędzia Bartłomiej Przymusiński, członek zarządu i rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

Powód?

– Ponieważ przez ostatnie dwa lata wstrzymane jest ogłaszanie wolnych etatów sędziowskich, wiele sądów znalazło się w krytycznej sytuacji. Sądy okręgowe czy apelacyjne jeszcze sobie radzą, bo ich szeregi zasilają sędziowie tymczasowi, a więc delegowani. Do sądu rejonowego zgodnie z przepisami nie można natomiast już nikogo delegować – wyjaśnia sędzia Przymusiński.

Ministerstwo i jego plan

Podkreśla, że w sytuacji, gdy sędzia z sądu rejonowego idzie na delegację do sądu okręgowego, jego etat jest zablokowany.

– To, co dzieje się dziś sądach rejonowych, to problem, z którym Ministerstwo Sprawiedliwości nie radzi sobie od lat. Potrzebne są kompleksowe zmiany – twierdzi Przymusiński.

Zdaniem resortu remedium w końcu się pojawiło.

– Ten systemowy problem już naprawiliśmy – poprzez przywrócenie instytucji asesora. Pytanie, czy całej idei nie pogrzebie Krajowa Rada Sądownictwa. Asesorzy muszą bowiem uzyskać wotum orzecznicze od Rady. Na to natomiast, czy tak się stanie, resort nie ma wpływu. Mam nadzieję, że KRS nie zrobi krzywdy sądom rejonowym, które dramatycznie potrzebują pomocy i mają ją na wyciągnięcie ręki – mówi minister Piebiak.

Opinia

Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich

Bardzo rzadko się zdarza, żeby sędziowie w tak dramatyczny sposób jak ci z Sądu Rejonowego w Wołominie mówili o kondycji wymiaru sprawiedliwości i warunkach swojej pracy. Uchwała wskazuje, jakie są konsekwencje przesunięć kadrowych w wymiarze sprawiedliwości i jakie jest obciążenie sędziów codzienną pracą. Jeżeli sędzia ma w referacie 1100 spraw, to gołym okiem widać, co to oznacza dla jego życia i zdrowia, dla jego kondycji psychicznej. Ma to też niebagatelne znaczenie dla osób będących stronami postępowań. Ten apel tak naprawdę pokazuje, w czym tkwi realny problem sądownictwa: w nadmiernym obciążeniu pracą, braku wzmocnień ze strony asystentów, złym rozkładzie sędziów, jeśli chodzi o poszczególne okręgi. Do tego dochodzi 500 nieobsadzonych etatów. Uchwała pokazuje też, że reforma wymiaru sprawiedliwości jest rzeczywiście potrzebna. Nie zajmujmy się więc tylko Sądem Najwyższym oraz Krajową Radą Sądownictwa, czyli tym, co budzi największe zainteresowanie opinii publicznej. Weźmy się za wszystkie zmiany organizacyjne, które pozwolą sędziom normalnie funkcjonować.

"Rzeczpospolita"