Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Policja w Centrum Praw Kobiet

Joanna Ćwiek 06-10-2017, ostatnia aktualizacja 06-10-2017 09:02

Kobiece organizacje muszą udostępnić dokumenty o działaniach związanych z przeciwdziałaniem przemocy. Także dane osób, które z takiej pomocy korzystały.

W 2016 r. czarny protest wsparły finansowo zagraniczne organizacje kobiece
autor: Roman Bosiacki
źródło: Fotorzepa
W 2016 r. czarny protest wsparły finansowo zagraniczne organizacje kobiece

Dzień po kolejnym czarnym proteście do siedziby Centrum Praw Kobiet w Warszawie, Łodzi i Gdańsku oraz do stowarzyszenia BABA w Lubuskiem weszła policja. Funkcjonariusze zażądali wydania dokumentów związanych z projektami, na które te organizacje otrzymały w latach 2012–2015 środki z Ministerstwa Sprawiedliwości na działania związane z przeciwdziałaniem przemocy. Centrum Praw Kobiet to organizacja prawniczek i prawników od lat pomagająca kobietom – ofiarom przemocy.

– O wizycie policji nie zostałyśmy uprzedzone. Było to dość niezręczne, bo w Centrum były kobiety, które przyszły do nas po pomoc i które się przestraszyły tej sytuacji – opowiada Urszula Nowakowska, szefowa CPK.

Czego szukała policja w CPK? – Te działania zleciła nam Prokuratura Rejonowa w Poznaniu. Od lutego tego roku toczy się w niej postępowanie w sprawie ustalenia prawidłowości wydatkowania środków publicznych w ramach funduszu, który ma na celu pomoc pokrzywdzonym w wyniku przemocy – wyjaśnia Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji, która nadzorowała te działania.

– Tego dnia policja weszła do dziesięciu organizacji pozarządowych, które w przeszłości otrzymywały pieniądze z tego funduszu – dodaje i zastrzega, że nie wszystkie te organizacje były związane z działaniami na rzecz kobiet.

Policjanci poprosili o wydanie segregatorów oraz udostępnienie twardych dysków. – Trochę nas to zdziwiło, bo te same dokumenty miało przecież Ministerstwo Sprawiedliwości. Podejrzewamy, że zawiadomienie w tej sprawie złożył właśnie ten resort. Nie rozumiem, dlaczego ministerstwo nie przekazało tych dokumentów, skoro je przecież ma – mówi Nowakowska.

Działaczki podejrzewają, że wejście policji może mieć związek z ich udziałem w demonstracjach i protestach na rzecz praw kobiet. – Zastanawiająca jest data realizacji postanowienia, które zostało sporządzone 24 lipca – mówi Nowakowska.

Sprawą policyjnego „nalotu" na organizacje kobiece zajęło się już Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. Biuro ustala, czy działania te dotyczyły wyłącznie organizacji kobiecych. Z kolei szefowa Klubu Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer wysłała w tej sprawie interpelację do Ministerstwa Sprawiedliwości, by sprawdzić u źródła, co miała na celu kontrola w siedzibach organizacji.

Resort sprawiedliwości nie chce sprawy komentować. Zapewnia tylko, że nie zlecał tej akcji. „Ministerstwo Sprawiedliwości nie zlecało działań policji w tej sprawie i nie komentuje działań policji" – napisała w odpowiedzi na pytania „Rzeczpospolitej" Wioletta Olszewska z wydziału prasowego MS.

"Rzeczpospolita"