r e k l a m a

Prywatne oddziały: trzecia droga dla szpitali?

Anna Wittenberg 23-10-2008, ostatnia aktualizacja 23-10-2008 21:39

Pacjenci twierdzą, że w gabinetach komercyjnych mają lepszą opiekę. Czy jednak wydzierżawienie prywatnym podmiotom powierzchni w szpitalach nie jest wyjadaniem rodzynek z ciasta?

Skąd brać wykwalifikowanych pracowników? Jak sprawić, by oddział był rentowny? Jak wygospodarować z budżetu pieniądze na nowy sprzęt i remont oddziału? Z takimi dylematami zmagają się dyrektorzy stołecznych szpitali.

Okazuje się, że część tych problemów może rozwiązać wy-najęcie gabinetów prywatne-mu podmiotowi. Wielu szefów placówek medycznych zdecydowało się na takie rozwiązanie. Ale podkreślają, że każdy medal ma dwie strony.

Szpital Bielański ma podpisanych osiem umów najmu lub dzierżawy z zewnętrznymi firmami. To jak do tej pory najwięcej w Warszawie. Prywatne podmioty zajmują się tam m.in. badaniami słuchu i diagnosty-ką laboratoryjną. Dzierżawiona i prowadzona przez prywatną firmę jest również niemal cała teleradiologia.

– Nie musimy ponosić kosztów administrowania, inwestowania w infrastrukturę i sprzęt. Poza tym odpada nam bardzo żmudne i trudne w dzisiejszej sytuacji poszukiwanie specjalistów radiologów – dyrektor placówki Dorota Gałczyńska-Zych wylicza zalety outsourcingu. – Dzięki temu, że z tymi problemami zmaga się za mnie prywatna firma, mogę się skupić na podnoszeniu jakości obsługi pacjenta na innych oddziałach i rozwoju działalności medycznej.

Zadowoleni z usług prywatnej firmy w państwowej placówce mogą być także pacjenci. Enel-Med, który prowadzi w Szpitalu Bielańskim pracownie: mammografii, tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego, angiografii oraz dwie USG, po wygranym przetargu na ich dzierżawę zainwestował ok. 12 mln zł w remont pomieszczeń oraz nowy sprzęt.

– Każdej doby wykonujemy ok. 250 badań radiologicznych. Pracujemy przez całą dobę, siedem dni w tygodniu – mówi Adam Rozwadowski, prezes Enel-Medu. – Pacjenci dostają wynik badań na płycie CD, bo są one wykonywane metodami cyfrowymi.

Badania w pracowniach wykonywane są na nowoczesnym sprzęcie, bez kolejek i bez czekania. Lekarze nie strajkują, a obsługa jest sympatyczna. Z pozoru wynajmowanie powierzchni szpitalnych ma więc same plusy. Ale...Innego zdania jest jednak Konstanty Radziwiłł z Naczelnej Rady Lekarskiej.

– Takie rozwiązanie powinno być tylko tymczasowe, dopóki nie poprawi się finansowanie szpitali. W sensie globalnym szkodzi bowiem systemowi opieki zdrowotnej. Nie po to publiczne szpitale są publiczne, żeby były wynajmowane prywatnym podmiotom – uważa.

Głównym zagrożeniem, ja-kie może pojawić się przy ta-kim rozwiązaniu, jest sytuacja, w której firma nagle wycofa się z dzierżawy powierzchni. – Za każdym razem, kiedy organizowaliśmy konkursy, bałam się takiej sytuacji. Ale na szczęście konkurencja na rynku jest duża, więc mam nadzieję, że zawsze będzie z czego wybierać – przyznaje dyrektor Gałczyńska-Zych.

W stolicy dzierżawione są w tej chwili jedynie fragmenty placówek. Niektóre samorządy idą znacznie dalej – np. w Siemianowicach Śląskich przygotowywana jest właśnie specyfikacja przetargowa na dzierżawę całego szpitala miejskiego. Podobna sytuacja ma miejsce w szpitalu powiatowym w Blachowni.

Czy takie rozwiązanie nie zaszkodzi placówkom? Ich dyrektorzy nie mają wątpliwości, że większą szkodę przyniesie oczekiwanie na wejście w życie ustawy zdrowotnej.

Życie Warszawy



-->