r e k l a m a

Serce nie może czekać

Ewa Zwierzchowska 29-10-2009, ostatnia aktualizacja 29-10-2009 22:13

Pacjenci z najcięższymi schorzeniami serca będą diagnozowani i leczeni szybciej niż dotąd. W Instytucie Kardiologii ruszył nowy oddział intensywnej terapii.

źródło: PAP

To jeden z najnowocześniejszych oddziałów na Mazowszu i w Polsce. Chorzy będą mieć dostęp do najlepszego sprzętu i metod leczenia – podkreśla prof. Janina Stępińska, kierownik Kliniki Wad Nabytych Serca Instytutu Kardiologii.

Na razie łóżka sterowane pilotem stoją jeszcze puste, a skomplikowana aparatura wciąż jest niepodłączona. Pierwsi pacjenci z zagrożeniem życia trafią tutaj za kilka tygodni. Będą monitorowani zarówno elektrokardiograficznie, jak i hemodynamicznie. Lekarze zaopiekują się szczególnie chorymi z ostrymi zespołami wieńcowymi, zaburzeniami rytmu i ostrą niewydolnością serca.

Skąd pomysł na taki oddział? – Nasze społeczeństwo się starzeje. Mamy coraz więcej pacjentów cierpiących jednocześnie na niewydolność serca, ale też cukrzycę czy chore nerki. Musimy im zapewnić leczenie kompleksowe w ośrodku z pełną i szybką diagnostyką – podkreśla prof. Witold Rużyłło, dyrektor Instytutu Kardiologii. Stary oddział intensywnej terapii kardiologicznej był zbyt mały, aby pomieścić wszystkich chorych. W nowym do dyspozycji będzie 21 łóżek. Jego utworzenie kosztowało 20 mln zł.

Instytut stawia na krótką hospitalizację chorego i szybką diagnostykę. – To najlepsza droga do skrócenia kolejek – wyjaśnia prof. Rużyłło. Na przykład chorzy, którzy trafiają na oddział diagnostyki jednodniowej, kurują się maksymalnie dwa dni. – W ciągu czterech, pięciu godzin wykonywana jest tomografia, EKG, próba wysiłkowa, czasem rezonans magnetyczny serca – wymienia. Możliwa jest także m.in. ocena stanu tętnic wieńcowych przy użyciu nieinwazyjnej koronarografii.

Właśnie błyskawiczne badania uratowały życie m.in. Monice Reglin. – Trafiłam na oddział intensywnej terapii z zakrzepicą żył. Dzięki szybkim badaniom i natychmiastowej reakcji lekarzy trafiłam na salę operacyjną. Zabieg trwał dziesięć godzin. Po pięciu dniach idę do domu – opowiada.Dzięki skróceniu czasu hospitalizacji liczba przyjmowanych pacjentów zwiększyła się w ostatnich latach z 11 do 15 tys. rocznie. Średni czas pobytu pacjenta wynosi teraz osiem dni (wcześniej 11). Co czwarty pacjent trafia tutaj w tzw. trybie nagłym.

Instytut Kardiologii stawia też na nowe metody leczenia. Chorzy z zatrzymanym krążeniem już w przyszłym roku skorzystają ze specjalnego urządzenia, które ochłodzi temperaturę ich ciała. W ten sposób niedokrwiony obszar szybciej się zregeneruje.

W 2010 r. ruszyć ma ponadto sala hybrydowa, w której operowaliby jednocześnie kardiochirurdzy i kardiolodzy.

Do 2012 r. w placówce za unijne pieniądze (ok. 7 mln zł) zostaną wyremontowane cztery piętra.

Instytut Kardiologii istnieje od 30 lat. Jest w nim łącznie 11 sal operacyjnych. Rocznie wykonuje się tutaj blisko 7 tys. zabiegów. Lecznica jako jedyna po praskiej stronie stolicy prowadzi codziennie 24-godzinny ostry dyżur kardiologiczny i kardiochirurgiczny.

Życie Warszawy