r e k l a m a

Cicha prywatyzacja służby zdrowia

Agnieszka Grotek 31-08-2010, ostatnia aktualizacja 01-09-2010 09:11

Na Mazowszu co roku znika co dziesiąta publiczna przychodnia. Ich miejsce zajmują ośrodki prywatne. Tylko w 2009 r. przybyło 259 niepublicznych placówek.

Największe wzięcie mają chirurdzy i ginekolodzy położ- nicy. Najmniejsze – specjaliści od rehabilitacji i onkologii.
źródło: Życie Warszawy
Największe wzięcie mają chirurdzy i ginekolodzy położ- nicy. Najmniejsze – specjaliści od rehabilitacji i onkologii.

Z najnowszego raportu warszawskiego urzędu statystycznego wynika, że w 2009 roku na Mazowszu działało 1940 zakładów opieki zdrowotnej. To o 200 więcej niż rok wcześniej. Jednak większość z nich (ponad 73 proc.) to już placówki niepubliczne. Tych w ciągu roku przybyło ponad 22 proc. W tym samym czasie o ponad 10 proc. spadła liczba zakładów publicznych.

– Kierunek rozwoju służby zdrowia jest niepokojący. Rozwój sektora prywatnego przy jednoczesnym kurczeniu się publicznego sprawia, że biedniejsi mają utrudniony dostęp do lekarzy. To jest niedopuszczalne – alarmuje Adam Sandauer ze Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere. I dodaje: – Oczywiście nie chodzi o to, by blokować rozwój placówek prywatnych. Ale powinno ich być tyle samo co publicznych.

– Lekarzy nam nie przybywa. W prywatnych przychodniach pracują ci sami specjaliści co w publicznych. Tylko chory płaci im z własnej kieszeni – podkreśla Adam Sandauer.

W samej Warszawie na 710 zakładów opieki zdrowotnej 519 to już placówki prywatne. Dzięki nim „obłożenie” przychodni jest o 500 osób mniejsze niż dwa lata temu. Na każdą placówkę przypada statystycznie 2415 mieszkańców stolicy.

Dzięki przyrostowi ośrodków niepublicznych na Mazowszu w ubiegłym roku liczba podstawowych porad lekarskich zwiększyła się o ponad 3 proc.

Więcej porad udzielają też specjaliści (wzrost o 2,3 proc.). Najwięcej pacjentów mają chirurdzy, ginekolodzy i specjaliści chorób wewnętrznych. Więcej pacjentów było w poradniach nefrologicznych, chorób zakaźnych, medycyny sportowej, diabetologicznych i okulistycznych. Mniej natomiast w poradniach rehabilitacyjnych i pediatrycznych.

Na Mazowszu do lekarza chodzą głównie kobiety. W ubiegłym roku z porad medyków panie skorzystały 9,6 raza, a panowie tylko 6,1 mln raza. Do przychodni chodzi coraz więcej osób w wieku 19 – 64 lata.

Zaczynamy dbać o zęby.

A panowie u dentysty bywają niewiele rzadziej od pań. W ubiegłym roku mazowieccy stomatolodzy wykonali o 10 proc. więcej zabiegów niż rok wcześniej. Skorzystało z nich 1,9 mln kobiet i 1,5 mln mężczyzn.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy



-->