Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Protestem obalić rządy Radziwiłła?

Karolina Kowalska, Michał Kolanko 17-10-2017, ostatnia aktualizacja 17-10-2017 09:33

Do protestujących rezydentów dołączają przedstawiciele wszystkich zawodów medycznych.

autor: Bogusław Florian Skok
źródło: Fotorzepa

Głodówkę w trzech kolejnych miastach i rozszerzanie protestu o następne zapowiadają rezydenci, którzy od 2 października prowadzą głodówkę protestacyjną w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Do pracy wrócą pod jednym warunkiem – że rząd przystanie na ich postulaty.

W sobotę młodzi lekarze zrezygnowali już z części żądań i liczą na to, że premier zechce wyjść im naprzeciw. – Nie postulujemy już podwyżki pensji rezydenta do 1,45 średniej krajowej, jaką zaproponowaliśmy na początku października, opiniując projekt rozporządzenia o wynagrodzeniu rezydenckim, ale 1,05 średniej, czyli ok. 4,4 tys. zł. Chcemy jednak, żeby do tej podwyżki doszło natychmiast – mówi Damian Patecki, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL). – Zależy nam również na otwarciu rozmów na temat rządowej ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia, a także naszego obywatelskiego projektu, który czeka w sejmowych szufladach. Nie zmieniliśmy postulatu wzrostu nakładów na ochronę zdrowia do 6,8 proc., ponieważ jest on kluczowy dla zdrowia Polaków – dodaje Patecki.

Rząd zachowuje jednak twarde stanowisko: – Chciałbym, żeby lekarze rezydenci zarabiali jeszcze więcej, ale żyjemy w Polsce i w Polsce na początku XXI wieku musimy tak podzielić publiczne pieniądze, żeby wystarczyło na wszystko – powiedział w „Jeden na jeden" TVN 24 minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. To najlepiej pokazuje, że – przynajmniej w najbliższych godzinach i dniach – lekarze nie mają co liczyć na nowe, konkretne propozycje ze strony rządu niezależnie od możliwego rozszerzenia skali protestu. W PiS można spotkać się też z przekonaniem, że na korzyść rządu działa zaangażowanie opozycji, celebrytów, aktorów we wspieranie lekarzy. I chcą poczekać, aż konflikt sam się wypali.

Niektórzy, jak Krystyna Pawłowicz, uważają, że protest młodych lekarzy jest zaplanowaną akcją polityczną. Posłanka pyta o źródła finansowania koszulek, w które ubrani są strajkujący, a nawet... jedzenia dla głodujących.

Proszone o ustosunkowanie się do postulatów Porozumienia Rezydentów Ministerstwo Zdrowia odpowiada nam, że oczekuje współpracy rezydentów w ramach zespołu do spraw systemowych rozwiązań finansowych w ochronie zdrowia, przyszłości kadr medycznych i sposobu ich wynagradzania. Pierwsze spotkanie zaplanowano na najbliższy piątek w Centrum Partnerstwa Społecznego Dialog.

Resort coraz bardziej dystansuje się od protestujących, o czym świadczy choćby wczorajsza rezygnacja ministra Radziwiłła z członkostwa w Naczelnej Radzie Lekarskiej ze względu na – jak wyjaśnił – jej „zaangażowanie w próbę zaangażowania w protest młodych lekarzy zagranicznych organizacji lekarskich".

Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej Maciej Hamankiewicz wyjaśnił, że Izba nigdy nie występowała przeciwko jakiemukolwiek rządowi do organizacji międzynarodowej, a do organizacji zagranicznych wysłano jedynie prośby o opinię w sprawie protestu.

Decyzja ministra rozczarowała natomiast samych lekarzy: – Został wybrany głosami członków Izby i ta rezygnacja to jak policzek dla tych, którzy na niego głosowali – zdradza nam lekarz, członek zarządu jednego ze związków zawodowych lekarzy, który woli nie ujawniać tożsamości.

Zdaniem opozycji, rezydenci mogą obalić „Księcia", jak nazywają ministra rezydenci i lekarze. – Brak reakcji ministra, kompletne lekceważenie kryzysu i tym samym potrzeb pacjentów może kosztować Radziwiłła utratę stanowiska – uważa Bartosz Arłukowicz, były minister zdrowia w rządzie PO i szef Sejmowej Komisji Zdrowia, który od początku wspiera rezydentów.

W poniedziałek całe popołudnie trwało spotkanie Porozumienia Zawodów Medycznych. Zdecydowano na nim, że do protestujących rezydentów przyłączą się przedstawiciele 12 innych profesji medycznych. ©℗

"Rzeczpospolita"