Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Setki tysięcy ofiar brudu w szpitalach

Joanna Ćwiek, Karolina Kowalska 18-05-2018, ostatnia aktualizacja 18-05-2018 08:15

Rośnie liczba szpitalnych zakażeń. Z tego powodu budżet państwa traci miliony złotych.

źródło: materiały prasowe

Od 400 do 800 tys. pacjentów może być narażonych na zakażenia szpitalne. Problem dotyczy nawet co dziesiątej hospitalizowanej osoby – wynika z najnowszego raportu Najwyższej Izby Kontroli. Dokładna liczba nie jest znana, bo nie istnieje system monitorowania tego typu zakażeń.

Raport Izby wskazuje przede wszystkim na trzykrotny w 2016 r., w porównaniu z rokiem poprzednim, wzrost liczby zarażonych lekoodpornymi szczepami bakterii Klebsiella Pneumoniae NDM(+). Drugim poważnym problemem była zagrażająca życiu sepsa. Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że w badanym przez NIK okresie liczba dorosłych hospitalizowanych z tego powodu wyniosła w 2015 r. 19 053, w 2016 r. – 21 522, a w pierwszej połowie 2017 r. – 10 962. Leczenie sepsy kosztowało 450 mln zł.

Zakażenia szpitalne to najczęściej efekt zaniedbania. Źródłem przenoszenia bakterii mogą być m.in. brudne ręce personelu, niejałowy sprzęt, skażone otoczenie chorego, przyjmowanie pacjentów wymagających szczególnych warunków hospitalizacji bez ich zapewnienia, zatrudnianie osób nieprzygotowanych do pracy w szpitalach.

Zakażenia szpitalne wydłużają pobyt w szpitalu, powodują powikłania prowadzące często do niepełnosprawności, przez co zwiększają koszty leczenia. Koszty generują też roszczenia pacjentów, którzy potrafią udowodnić, że zostali zakażeni z winy szpitala.

Być może zakażenia nie byłyby takim problemem, gdyby szpitale rzetelnie podchodziły do tego problemu. Tymczasem, jak wskazują kontrolerzy, w Polsce dramatycznie brakuje wyspecjalizowanego personelu medycznego. W szpitalnych zespołach kontroli zakażeń szpitalnych (w 18 kontrolowanych takie istniały) brakowało lekarzy mikrobiologów oraz pielęgniarek epidemiologicznych.

– Zakażenia szpitalne to problem nierozwiązany od lat – mówi dr Jerzy Gryglewicz z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego. – Raport NIK potwierdził, jak ogromnym problemem w Polsce są zakażenia szpitalne, zarówno jeśli chodzi o ich monitorowanie, jak i wdrażanie procedur. To najczęstsza przyczyna zdarzeń niepożądanych – komentuje dr Gryglewicz.

W lutym rzecznik praw pacjenta Bartłomiej Chmielowiec zwrócił się do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego o zajęcie stanowiska w sprawie zagrożenia epidemiologicznego występującego na oddziałach pediatrycznych. Zdaniem rzecznika należy z jednej strony edukować w tym zakresie personel medyczny i rodziców, a z drugiej – zastanowić się nad zmianą organizacji oddziałów, np. by ograniczyć w nich przebywanie dzieci poniżej siódmego roku życia.

Resort zdrowia, w odpowiedzi na nasze pytania, podkreślił, że obecnie trwają prace nad stworzeniem standardów organizacyjnych zapobiegających zakażeniom. Nie wiadomo jednak, kiedy mogą być one gotowe. – Resort zdrowia z dużą uwagą na bieżąco analizuje sytuację – podkreśla Krzysztof Jakubiak, rzecznik Ministerstwa Zdrowia.

"Rzeczpospolita"