r e k l a m a

Poczta: jak klienci wpłacą, to będzie kasa

blik , koz 10-06-2008, ostatnia aktualizacja 10-06-2008 23:14

Musi pani poczekać, aż zbierzemy pieniądze od innych petentów – usłyszała nasza czytelniczka, gdy przyszła na pocztę w Ożarowie, aby odebrać zwrot podatku.

Pani Małgorzata już trzy tygodnie temu z Urzędu Skarbowego na Bielanach powinna dostać nadpłatę podatku dochodowego od osób fizycznych. Pieniądze miała otrzymać do domu pocztą. Nie otrzymała.

– Byłam zaniepokojona, bo minął trzymiesięczny termin, w którym skarbówka powinna zwrócić mi pieniądze. Zadzwoniłam do nich i dowiedziałam się, że w połowie maja wysłali przekaz na pocztę w Ożarowie Mazowieckim – opowiada czytelniczka. – Nikt mnie nie powiadomił, że tam na mnie czekają pieniądze, nie było żadnego awiza.

W poniedziałek kobieta pojechała do urzędu pocztowego.

– Od pani z okienka usłyszałam, że i owszem, polecenie wypłaty z urzędu skarbowego jest. Ale pieniędzy nie ma. „Bo my gotówki, ot tak, nie mamy” – usłyszałam. Odniosłam wrażenie, że dla nich to normalna sytuacja – dodaje pani Małgorzata.

Na kategoryczne stwierdzenie, że nie wyjdzie bez należnej jej sumy, kasjerka odparła: – Jeśli pani chce, to może czekać. Jak zbiorę od klientów, to będzie kasa.

Zdaniem naszej czytelniczki, w kolejce po odbiór pieniędzy oczekiwały jeszcze dwie inne osoby. Przez ponad pół godziny pani Małgorzata czekała, aż pracownica poczty przyjmie wpłaty od klientów, np. za telefon, gaz, prąd. Z tych pieniędzy wypłaciła jej wreszcie żądaną kwotę.– Choć poczta przez kilka tygodni przetrzymała moje pieniądze i podejrzewam, że nimi obracała, nie usłyszałam nawet przepraszam – mówi zbulwersowana petentka.

Michał Dziewulski z Biura Prasowego Poczty Polskiej trudności w swojej firmie z gotówką tłumaczy trwającym od kilku dni strajkiem związkowców. – Środki są wszędzie dowożone specjalnymi samochodami. Z powodu protestu liczba takich kursów jest mniejsza. Jednak pierwszy raz słyszę, aby pracownicy poczty kazali czekać petentowi na zebranie pieniędzy. To są sytuacje incydentalne – nie kryje zdziwienia.

Radzi naszej czytelniczce, aby złożyła reklamację. – Niedopuszczalne jest, że ta pani nie dostała przez trzy tygodnie awiza. Wtedy jeszcze w naszej firmie nie było strajku.

Andrzej Kulmatycki, rzecznik Izby Skarbowej w Warszawie, mówi, że jeśli podatnik dostaje pieniądze po terminie z winy poczty, to do niej powinien się zwrócić o odsetki.

Jednak Michał Dziewulski zaznacza, że nasza czytelniczka ma małe szanse na wypłatę oprocentowania.

Co na to pani Małgorzata? – Nie chcę już więcej mieć z pocztą do czynienia – mówi zdenerwowana.

Życie Warszawy