Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Szanuj mistrza w swoim fachu

Bartosz Klimas 01-10-2016, ostatnia aktualizacja 01-10-2016 07:18

Zakłady rzemieślnicze znikają z warszawskiej przestrzeni, ale można jeszcze odnaleźć niepowtarzalne pracownie.

W lodziarni IL MIJO na Wileńskiej powstają tradycyjne lody
źródło: 123RF
W lodziarni IL MIJO na Wileńskiej powstają tradycyjne lody
Adresy m.in. zegarmistrzów i jubilerów można znaleźć na mapie „Do rzemieślnika na Pragę”
źródło: 123RF
Adresy m.in. zegarmistrzów i jubilerów można znaleźć na mapie „Do rzemieślnika na Pragę”

W warsztacie Reklam Wizualnych przy Rzecznej Jacek Hanak wytwarza neony. Zajmuje się tym od 1976 roku, a od lat dziewięćdziesiątych prowadzi własną firmę, która ma w dorobku świecące szyldy teatrów Ateneum, Polonii i Dramatycznego, Muzeum Sztuki Nowoczesnej oraz stacji Warszawa Powiśle.

W lodziarni IL MIJO na Wileńskiej Wanda Stolarska kręci tradycyjne lody (znawcy poznają je po wadze – są wyraźnie cięższe niż napompowana powietrzem masówka). Mnogości smaków towarzyszą produkty bezglutenowe i bezlaktozowe.

W pracowni przy Grochowskiej Małgorzata Świderska, od trzydziestu lat szyje abażury. Z jej pracowni wychodzą materiałowe lampy w stylu lat dwudziestych czy pięćdziesiątych, ale i wzory nowoczesne, np. autorstwa studentów ASP.

Po prawej stronie Wisły

Na mapie „Do rzemieślnika na Pragę" opublikowanej przez Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze we współpracy z Muzeum Warszawskiej Pragi, znalazło się sześćdziesiąt podobnych miejsc po prawej stronie Wisły – zakładów pracy introligatorów, szewców, krawców, kuśnierzy, stolarzy, specjalistów od maszyn do szycia, tapicerów, zegarmistrzów, jubilerów, ślusarzy, kowali artystycznych, dmuchaczy szkła, sztukatorów. Szczególnie gęsto jest w okolicach Targowej i Jagiellońskiej oraz na obszarze ograniczonym ulicami Wileńską, 11 listopada, Szwedzką i Strzelecką.

Celem przedsięwzięcia jest zarówno informacja (na planie umieszczono adresy, telefony i godziny pracy warsztatów), jak i promocja znikającej kultury rzemieślników miejskich. Dlatego mapa łączy się z prowadzonym od zeszłego roku w Muzeum Warszawskiej Pragi cyklem „Wykonane na prawym brzegu. Rzemieślnicy" – obejmującym wizyty w pracowniach, spotkania międzypokoleniowe, spacery i dyskusje.

– Na spotkania w pracowniach rzemieślników zawsze jest dwa, trzy razy więcej chętnych niż możemy przyjąć – mówi „Rz" Katarzyna Chudyńska, organizatorka programu w Muzeum Warszawskiej Pragi. – Dużym zainteresowaniem cieszył się także czerwcowy Festiwal Rzemieślników – maraton trzynastu warsztatów, podczas którego można było pracować, naprawiać i majsterkować z rzemieślnikami. Chcielibyśmy, aby na stałe wpisał się w praski krajobraz.

Zrozumiałą popularność zdobyło również spotkanie poświęcone lodom rzemieślniczym, podobnie jak akcja promująca tradycyjne, warszawskie cukiernictwo „Najlepsze pączki są w Muzeum Warszawskiej Pragi" (zeszło 1200 sztuk). Pozytywnym zaskoczeniem, zauważa Katarzyna Chudyńska, była natomiast liczna publiczność na międzypokoleniowym spotkaniu na temat zanikającej branży ręcznego dmuchania szkła.

Szlaki w kolejnych dzielnicach

Spotkania z rzemieślnikami odbywają się w każdy pierwszy czwartek miesiąca w ramach „Praskich czwartków". Podczas najbliższego – 6 października – o swoim fachu opowiedzą introligatorzy.

Praga jest drugą dzielnicą zmapowaną przez Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze. Kilka miesięcy wcześniej ukazał się podobny plan Żoliborza („Szlakiem mistrzów Żoliborza"), a w perspektywie są kolejne dzielnice – na pierwszy ogień pójdą Śródmieście i Mokotów.

– Chcielibyśmy, aby Śródmieście ukazało się do listopada. Pracy jest dużo, bo na planie będzie ponad setka punktów – tak przynajmniej relacjonują grupy odwiedzające rzemieślników z propozycją umieszczenia ich zakładu na mapie – mówi „Rz" Karol Perkowski ze Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. – Docelowo planujemy połączenie wszystkich map w całość, być może uda się też stworzyć aplikację na telefon. Niestety, sytuacja tych rzemieślników jest coraz trudniejsza i pewnie wkrótce znikną, bo z racji niskiej opłacalności, nie mają komu przekazać fachu.

– Wielu z nich odzyskuje błysk w oku, kiedy zaczynają opowiadać o swoim zawodzie i widzą zainteresowanie publiczności – podkreśla Katarzyna Chudyńska. – Z osób przygnębionych codziennymi realiami związanymi z prowadzeniem mikrodziałalności, stają się znów pełnymi dumy mistrzami, zyskują szacunek, z jakim spotykali się dawniej.

Rzeczpospolita