Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Jubilerzy idą ze sklepami w teren

Mazurkiewicz Piotr 26-01-2018, ostatnia aktualizacja 26-01-2018 00:00

Celem sieci są coraz mniejsze miasta, wszędzie są bowiem klienci gotowi zapłacić za prezent na specjalne okazje.

W łódzkiej Manufakturze działa nawet prawdziwe kasyno.
źródło: Rzeczpospolita
W łódzkiej Manufakturze działa nawet prawdziwe kasyno.
Duże sieci jubilerskie nadal szukają pomysłów na ekspansję. niezależnych placówek jednak ubywa
źródło: Rzeczpospolita
Duże sieci jubilerskie nadal szukają pomysłów na ekspansję. niezależnych placówek jednak ubywa

Duże sieci jubilerskie nadal szukają pomysłów na ekspansję. niezależnych placówek jednak ubywa.

Zmianę podejścia do rynku najbardziej widać po sieci W.Kruk. Jeszcze za czasów rządów rodziny Kruk marka nie pojawiała się nawet w dużych centrach handlowych w największych aglomeracjach, jeśli miały zbyt masowy wizerunek.

Odkąd sieć trafiła do odzieżowej grupy Vistula, podejście do rynku się zmieniło, a w ostatnich kwartałach widać to jeszcze wyraźniej. W 2017 r. pod marką ruszyły pierwsze trzy salony w systemie franczyzowym. Na start wybrano Siedlce, Bełchatów i Puławy, a plan na ten rok zakłada uruchomienie w tym systemie pięciu–sześciu kolejnych salonów.

– Mamy ambitne plany, a mniejsze miasta z ok. 50 tys. mieszkańców to nasz obecny cel – mówi Grzegorz Pilch, prezes Vistula Group. – Polacy się bogacą, chcą kupować więcej produktów biżuteryjnych, a trend widać nie tylko w dużych aglomeracjach, ale też w całym kraju. Dlatego doceniając potencjał tych lokalizacji, chcemy być w nich mocniej obecni – dodaje.

Gdzie klient, tam salon

Tym tropem idą też już od jakiegoś czasu inne sieci – także Apart otwiera sklepy w miastach liczących 50–100 tys. mieszkańców, choć lider rynku jubilerskiego z ok. 200 placówkami stawia konsekwentnie na własne salony, a nie franczyzę.

Ale trudno tu o jakąś regułę. YES ma tylko dwa własne salony, uznając je bardziej za placówki flagowe marki niż miejsca wielkiego handlu. Pozostałe startują w systemie franczyzowym, a firma jest otwarta na wybór nowych lokalizacji.

– Duże aglomeracje nasycone są centrami handlowymi, a co za tym idzie – także salonami z biżuterią. W grę wchodzić może ewentualnie remodeling czy zmiana lokalizacji w ramach działającej galerii. Dlatego, jeśli chce się dalej rosnąć, szuka się innych możliwości, a miasta z 60–100 tys. mieszkańców je dają, dlatego już od kilku lat otwieramy tam salony – mówi Monika Klejewska, dyrektor marketingu YES.

– Wszędzie są konsumenci chcący kupować biżuterię. Im bardziej rozpoznawalna jest marka, tym bardziej poszukiwane są jej produkty. Z naszych danych wynika, że osoby kupujące w salonach YES w aglomeracjach często są mieszkańcami mniejszych miejscowości, w których nie ma takiego salonu. Gdy go otwieramy, szybko stają się jego stałymi gośćmi – dodaje.

Jubilerzy są skoncentrowani na placówkach w centrach handlowych, ponieważ głównie tego typu lokale trafiają na rynek. – Oczywiście jesteśmy otwarci na lokale w centrach miast czy przy ulicach handlowych, jednak na razie wybieramy głównie galerie – dodaje Grzegorz Pilch. W ostatnich latach deweloperzy centrów handlowych zrobili wiele, aby zachęcić firmy do aktywności w mniejszych miastach, głównie tam bowiem powstają nowe projekty. 2017 r. wypadł już jednak nieco inaczej.

Boom na centra

– W Polsce przybyło 466 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni handlowej we wszystkich formatach. Najwięcej, bo 331 tys. mkw., to centra handlowe, co jest wynikiem porównywalnym z 2016 r. – mówi Anna Wysocka, dyrektor działu wynajmu powierzchni handlowych JLL.

– Nowe powierzchnie oddane do użytku w 2017 r. w ramach galerii skoncentrowały się w największych aglomeracjach. Ten trend będzie utrzymany w najbliższym czasie, jako że realizowane inwestycje w ponad 70 proc. są prowadzone w dużych miastach.

Ale także nowe obiekty w mniejszych ośrodkach ktoś musi zagospodarować, a sklep jubilerski staje się nieodzownym elementem nawet średniej wielkości galerii.

Wynika to z ciągle bardzo dobrych perspektyw tego rynku, którego wartość wynosi już ok. 3 mld zł. Choć statystyczny konsument rocznie wydaje na tego typu wyroby kilka razy mniej niż Niemcy, Francuzi czy Brytyjczycy, to rynek systematycznie rośnie. Co producentów cieszy najbardziej – wzrost dotyczy nie tylko taniego segmentu ekonomicznego, ale także produktów kategorii premium, a zwłaszcza luksusowych.

Jednak wciąż najpopularniejszą kategorią jubilerską w Polsce są wyroby ze srebra. Ma to oczywiście związek z niższymi cenami, co dla Polaków jest głównym czynnikiem wyboru. W ślad za tym jubilerzy eksperymentują z innymi, tańszymi materiałami, takimi jak stal, mosiądz czy nawet tworzywa sztuczne, drewno i jeszcze inne. To też chęć odróżnienia się od oferty konkurencji, duża część oferty polskich sklepów to import, najczęściej z Chin oraz z Włoch. ©℗

Opinia

Małgorzata Laskowska, z-ca dyrektora, dział wynajmu powierzchni handlowych CBRE

Każda inwestycja handlowa poprzedzona jest badaniami rynkowymi, a grupa potencjalnych najemców zależy od tego, na co jest zapotrzebowanie w danym otoczeniu. Dla najemców z sektora biżuterii centrum handlowe jest naturalną lokalizacją, głównie z powodu otoczenia branży modowej. Produkty oferowane przez sklepy jubilerskie należą do kategorii zakupów okazjonalnych, np. na prezent, ale też podlegają zakupom impulsywnym. Z tego powodu większość najemców z tego sektora preferuje na lokalizacje obiekt handlowy, a nie ulice handlowe. Z naszego doświadczenia wynika, że w każdym centrum handlowym, bez względu na jego wielkość, znajdziemy sklep jubilerski. ©℗

"Rzeczpospolita"