Podróżnicy i rezydenci
Gierymski niedługo pojedzie do Berlina. Malczewski wciąż zwiedza Europę. A największy Matejko z Warszawy się już nigdy nie ruszy. O wojażach polskich obrazów rozmawialiśmy w Muzeum Narodowym.
Japończycy zachwycili się światłem w obrazach Siemiradzkiego. Woleli go od słynnych impresjonistów wystawianych u nich w tym samym czasie. Fascynuje ich też Malczewski.
Ten malarz, obok Boznańskiej, Mehoffera, Chełmońskiego, Stabrowskiego i Ruszczyca, był już także na niejednej europejskiej wystawie.
Nie znajdziemy na nich za to Wyspiańskiego ani Canaletta, choć wiele znamienitych instytucji chciałoby ich gościć.
Pod specjalnym nadzorem
Między galeriami i muzeami z różnych stron świata nieustannie krążą zaproszenia. Które są przyjmowane, a które zdecydowanie nie? Rąbka tajemnicy w tej sprawie uchyliła nam główna konserwator Muzeum Narodowego Dorota Ignatowicz-Woźniakowska.
– Są obiekty – nie tylko obrazy – które bez względu na promocyjne korzyści nie powinny być wypożyczane – mówi stanowczo.
To między innymi średniowieczne ołtarze. Zbyt duże jest ryzyko przewożenia starego, często polichromowanego drewna. Wymaga ono też określonych warunków eksponowania.
Wśród płócien także są prace wyjątkowo delikatne. Choćby wykonane suchymi pastelami prace Wyspiańskiego. W czasie transportu grozi im obsypywanie. Do grupy dzieł pod konserwatorskim specjalnym nadzorem dołączyła ostatnio i "Bitwa pod Grunwaldem".
– Najnowsze badania pokazały, że dzieło zachowuje się jak uderzone hartowane szkło – pęka i rozpada się. Rolowanie liczącej ponad 40 mkw. płachty byłoby ogromnym zagrożeniem – podkreśla Ignatowicz.
Dodaje, że reakcja na niekorzystne działania może się pojawić nawet po długim czasie. Tak stało się z "Bitwą..." po wypożyczeniu do Wilna w 1999 r. Minęło pięć, sześć lat, nim pojawiły się zmiany.
Teraz nad dziełem Matejki z wielką uwagą pochylają się – także dosłownie – konserwatorzy. Ich praca potrwa jeszcze co najmniej pół roku. Dopiero wtedy obraz będzie mógł wrócić na miejsce. Pracownicy muzeum mają teraz szansę na przygotowanie płótnu odpowiedniego ponownego "wejścia" na salony. Ale tylko warszawskie. Dzieło, które powstawało z myślą o patriotyczno-edukacyjnych wędrówkach i jeszcze za życia Jana Matejki odbyło 17 tras, nigdzie już wyjeżdżać nie będzie.
Wejść do ogrodu
Obrazy z polskich muzeów – nie tylko "Dama z łasiczką", której peregrynacje śledzą czujnie wszystkie media – wędrują częściej, niż moglibyśmy przypuszczać.
Wśród najchętniej zapraszanych na wystawiennicze wojaże polskich dzieł jest "Dziwny ogród" Józefa Mehoffera. Duża (217x208 cm) kompozycja, nasycona kolorami, tajemnicza, z ciągnącą się w głąb obrazu perspektywą, zachęca, by zrobić krok i wejść do zamkniętego ramą świata.
– Niezmiennie fascynuje też symbolizm. Dzieła zadziwiające i stawiające dużo pytań, jak obraz Jacka Malczewskiego "Hamlet polski...", "Święta Agnieszka" tegoż autora albo "Ziemia" Ferdynanda Ruszczyca – opowiada Anna Lewandowska z galerii malarstwa polskiego.
Wielkie powodzenie mają też przepiękny kolorystycznie obraz Kazimierza Stabrowskiego "Na tle witrażu. Paw" czy budzące wspomnienia z dzieciństwa bajkowe prace Witolda Wojtkiewicza, np. "Porwanie królewny".
Święto na wyjeździe
Z tych płócien tylko "Dziwny ogród" w najbliższym czasie wybiera się w podróż. Do wyjazdu szykuje się też cała wystawa "Chcemy być nowocześni", pokazująca nieeksponowane na stałe w MN polskie wzornictwo.
Gotowe do drogi, choć wciąż jeszcze na ekspozycji, jest też "Święto trąbek" Aleksandra Gierymskiego. To przedstawiona z pewnym dystansem jedna z migawek codziennego życia, które malarz uwieczniał w czasie odwiedzin w najuboższych dzielnicach Warszawy końca XIX wieku.
"Święto trąbek" pojedzie do Berlina na wystawę poświęconą tysiącletnim relacjom polsko-niemieckim. Towarzyszyć mu będą cztery inne obrazy z Muzeum Narodowego.
Od lipca – czas odnowy
Obrazy ruszają w drogę, by pokazać się światu. Może przyszedł czas, by świat, chcąc je podziwiać, przyjechał do nas?
W lipcu zaczyna się w Muzeum Narodowym sukcesywna rearanżacja galerii. Czy kolekcja polskiego malarstwa zyska dzięki niej godną swoich nazwisk prezentację? Taką, którą chętnie zobaczylibyśmy nie tylko w Noc Muzeów?
A może remont ułatwi decyzję o przearanżowaniu najbliższego otoczenia "Bitwy..."? Wykorzystania np. projektów, które powstały z okazji 600-lecia słynnej potyczki. Wśród nich nowoczesnej trójwymiarowej wizualizacji obrazu. Pracy Matejki bardzo przydałyby się oprawa i promocja przyciągająca nie tylko nobliwych gości i szkolne wycieczki. Zachęcająca do obejrzenia i pozostałych obiektów, budzących zainteresowanie także za granicą.
Byłby to dobry prezent na obchodzone w 2012 roku 150. urodziny MN.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook