Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Dalajlama kontra budżet stolicy

Izabela Kraj 04-12-2008, ostatnia aktualizacja 04-12-2008 21:32

Pójść na wykład duchowego przywódcy Tybetu czy zmagać się z miejskim budżetem? Stołeczni radni mają dylemat.

11 grudnia na Torwarze Dalajlama wygłosi wykład dla warszawiaków. Zaproszeni są tam także stołeczni radni. Ale tego samego dnia samorządowcy zaplanowali w Pałacu Kultury najważniejszą w roku sesję Rady Warszawy, na której ma być uchwalony budżet na 2009 r.

Wielu rajców chciałoby uczestniczyć i w jednym, i w drugim spotkaniu. – Ale się nie da, jeśli nie będzie dobrej woli w Platformie Obywatelskiej – denerwuje się radny PiS Maciej Maciejowski.

Dlaczego? Jego zdaniem, nie da się, bo sesja budżetowa w mieście zazwyczaj trwa wiele godzin (wtedy nie ma żadnych formalnych ograniczeń w dyskusji, długo trwa zgłaszanie i głosowanie najdrobniejszych poprawek), a spotkanie z przywódcą Tybetu zaczyna się o godz. 15.

– Budżet na przyszły rok jest szczególnie kontrowersyjny, bo miasto z jednej strony zamierza wydać pół miliarda na stadion Legii, z drugiej rezygnuje z wielu istotnych inwestycji, np. na Pradze – wylicza Maciejowski. – Więc my, jako opozycja, szczególnie wnikliwie zamierzamy pytać o powody takich decyzji i zgłosimy wiele zmian. Co będzie, gdy wszyscy chętni nie zdążą się wypowiedzieć? – pyta.

PiS zaproponowało więc, by w takim wypadku sesję budżetową przerwać na kilka godzin, a wieczorem, po strawie duchowej, powrócić do spraw finansowych.

Ale radni PO stawiają sprawę inaczej.

– Zdecydowaliśmy, że sesja zacznie się wyjątkowo wcześnie, o godz. 8.30. Do wykładu, na który też się wybieram, będzie sześć godzin. To, moim zdaniem, w zupełności wystarczająco dużo czasu na merytoryczne wypowiedzi. Pod warunkiem, że ograniczymy do minimum czysto polityczne spory – stwierdza szef klubu PO Marcin Kierwiński.

– To jest szantaż i próba ograniczenia wypowiedzi – odpowiada PiS.A urzędnicy z ratusza oceniają z uśmiechem: – Może Dalajlama pomoże radnym pierwszy raz w historii sprawnie uchwalić budżet?

Część radnych PO nieoficjalnie przyznaje, że termin sesji jest niefortunny. – Po co na siłę tworzyć problemy? Budżet można na spokojnie przyjąć 18 grudnia – mówią. – A przecież ta sesja na budżecie się nie kończy.

Radni chcieli też m.in. rondu u zbiegu Kasprzaka i Prymasa Tysiąclecia nadać nazwę rondo Wolnego Tybetu. Już wiadomo jednak, że ta sprawa przesunie się na 18 grudnia.

Życie Warszawy