Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Bemowo ma burmistrza. Na Ursynowie walka trwa

ASAB, ikr 06-12-2010, ostatnia aktualizacja 06-12-2010 22:04

Bemowo jako pierwsze wybrało zarząd dzielnicy. A na Ursynowie wybrać się nie mogą, bo... obecne władze nie chcą nawet udostępnić sali na obrady.

– Dziś wszyscy jesteśmy sympatykami Ursynowa. Demokracja w tej dzielnicy przeżywa kryzys. Chcemy jej bronić – ogłosili wczoraj Maciej Białecki i Grzegorz Wysocki ze Wspólnoty Samorządowej.

Przedstawiciele komitetów lokalnych skupionych w WS podpisali list otwarty do prezydent w sprawie dzielnicy.

Ursynów w klinczu

W ubiegłym tygodniu lokalny komitet Nasz Ursynów porozumiał się z PiS i wybrał przewodniczącego rady Lecha Królikowskiego. Dla PO oznacza to przejście do opozycji.

Już następnego dnia jednak prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz niespodziewanie wstrzymała wykonanie tej uchwały. Dopatrzyła się formalnego błędu. Drobiazgu. Podczas powoływania komisji skrutacyjnej do wyboru przewodniczącego głosy liczył pracownik urzędu, a nie radny. – A to naruszenie statutu, który mówi, że sekretarzem głosowania może być wyłącznie ktoś z radnych – stwierdza wiceszef gabinetu prezydent Jarosław Jóźwiak.

Radni bronią się, że naczelnik z biura rady liczy głosy od 16 lat i nikt tego dotychczas nie kwestionował. A niezależnie od tego, kto by je liczył, wynik byłby ten sam – 25 osób za, czyli cała rada.

– Zresztą to pracownicy urzędu przygotowują obrady. To ich prezydent powinna ukarać, jeśli coś było nie tak – ocenia lider Naszego Ursynowa Piotr Guział, kandydat na nowego burmistrza. – Gdyby prezydent była konsekwentna, powinna też unieważnić uchwały podjęte na Ursynowie w poprzedniej kadencji i wybory szefów rad w innych dzielnicach.

– Nieprawda. Tylko na Ursynowie doszło do takiego błędu – ripostuje Jóźwiak.

Ursynów był też jedną z niewielu dzielnic, które na pierwszej sesji nie wybrały wiceprzewodniczących rady.

Guział: – Bo prezydent na to nie pozwoliła. Dlaczego?

Jóźwiak: – O to już trzeba pytać panią prezydent.

Guział: – Bo Platforma stosuje kruczki prawne, by nie oddać władzy w dzielnicy. To zamach na demokrację!

Dziś radni NU i PiS chcą kontynuować sesję. – Zamierzamy wybrać zarząd dzielnicy – zapowiada Guział.

Nie wiadomo jednak, czy będą mieli gdzie się spotkać. Burmistrz Ursynowa Urszula Kierzkowska (PO) nie zezwoliła na udostępnienie sali w urzędzie.

– To będzie tylko nieformalne zebranie, a nie sesja – ostrzega Jóźwiak. – W czwartek Rada Warszawy ma zająć się uchwałą Ursynowa. Po czwartku to prezydent zwoła nową sesję w dzielnicy.

Bemowo staro-nowe

Żadnych przeszkód formalnych nie było natomiast wczoraj na Bemowie. Tam radni wybrali cały zarząd. Skład został uzgodniony wcześniej i nawet opozycja nie miała żadnych pytań.

Burmistrzem ponownie został tu Jarosław Dąbrowski (PO). Zaproponował czterech zastępców: z dotychczasowego zarządu na stanowisku pozostanie Bohdan Szułczyński. Stanowisko natomiast stracił Mariusz Początek (SLD) odpowiedzialny za oświatę. Zastąpi go Albert Stomma, dyrektor LO im. Kopernika z ul. Bema.

W związku z tym, że zwiększyła się liczba mieszkańców na Bemowie, w zarządzie przybędzie dwóch wiceburmistrzów. Będą to Paweł Bujski (PO), dotychczasowy przewodniczący rady dzielnicy i Krzysztof Zygrzak, rzecznik dzielnicy.

Życie Warszawy

Najczęściej czytane