Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Dolczewski bez mandatu, stadion Legii bez nazwy

Izabela Kraj 30-08-2012, ostatnia aktualizacja 30-08-2012 23:44

Nie udało się radnym nazwać stadionu przy Łazienkowskiej im. Józefa Piłsudskiego

A to z powodu jednego istotnego niedopatrzenia, którego urzędnicy nie nadrobili przez... ponad pół roku.

Uchwała o nazwaniu obiektu przy Łazienkowskiej Stadionem Miejskim Klubu Sportowego Legia im. Józefa Piłsudskiego była gotowa już w marcu. Przygotowało ją Biuro Gospodarki Nieruchomościami i przekazało do Biura Sportu. Projekt trafił na wczorajszą sesję, jednak raptem dzień wcześniej radni dowiedzieli się, że do tej pory nikt z ratusza nie zapytał Legii o zdanie w sprawie nazwy. A właściciel klubu – ITI – delikatnie to wypomniał w piśmie do radnych.

Zwrócił uwagę, że nazwa „Legia" jest znakiem zastrzeżonym i użycie go w nazwie wymaga zgody klubu. Klub nie przesądza, czy ma coś przeciwko proponowanej nazwie czy nie (dziś stadion nosi sponsorską nazwę Pepsi Arena), przypomina tylko o formalności. I radni – zgrzytając zębami na zaniedbanie – postanowili decyzji nie podejmować. –Ja się tylko pytam, co miejscy urzędnicy robili przez pół roku, że nie udało się im dopełnić takiej formalności? – zastanawia się radny Marcin Rzońca. Odpowiedzi ze strony urzędu nie było.

Na wczorajszej sesji radni zdecydowali za to o wygaśnięciu mandatu Dariusza Dolczewskiego (PO). On sam o to wnioskował, bo uznał, że nie jest w stanie odpowiedzialnie łączyć funkcji w radzie miasta i stanowiska doradcy ministra Michała Boniego. – Zaczynając pracę radnego miasta w 2010 roku, nie przewidywałem, że zakończy się ona szybciej niż przed końcem kadencji. Ale przychodzi czas, że trzeba zdecydować. Do nawału obowiązków w ministerstwie nałożyły mi się sprawy rodzinne. Więc dziękuję wszystkim za wspólne dwa lata – stwierdził Dolczewski.

Radni poparli go jednogłośnie, choć w kuluarach pytali, na jakie stanowisko awansuje. Bo to nietypowe tak bez powodu rezygnować z diety.

– Nie ma tu drugiego dna. Na razie nie awansuję – mówi nam Dolczewski. Jego miejsce w radzie zajmie Mariola Rabczon.

Życie Warszawy

Najczęściej czytane