Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Decyzje ratusza do poprawki?

Grazyna Zawadka 01-08-2017, ostatnia aktualizacja 01-08-2017 09:39

Około 2 tys. decyzji reprywatyzacyjnych wydano z naruszeniem prawa – twierdzą stołeczni aktywiści.

autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa

Do alarmujących wniosków doszło stowarzyszenie Wolne Miasto Warszawa (WMW), które tropi nadużycia reprywatyzacyjne. Jego działacze twierdzą, że większość decyzji o zwrotach nieruchomości w stolicy z ostatniej dekady było wydanych sprzecznie z prawem.

– Wszystkie decyzje reprywatyzacyjne Hanny Gronkiewicz-Waltz mogą być nieważne – ocenia Jan Śpiewak, szef stowarzyszenia i stołeczny radny. – Stoimy przed historyczną szansą na reset reprywatyzacji, na posprzątanie bałaganu, który zrobiła pani prezydent – mówił podczas konferencji prasowej.

Karol Perkowski, wiceprezes stowarzyszenia dodawał: – Doszliśmy do informacji, z których wynika, że większość zwrotów została podjęta z rażącym naruszeniem prawa.

Skąd takie wnioski?

Jak tłumaczyli działacze, to efekt analizy niektórych takich decyzji wydanych przez urzędników ratusza od 2007 r. W każdej z nich miało dojść do takiego samego błędu – nie zbadano jednej z przesłanek koniecznych do zwrotu.

Procedura reprywatyzacji odbywa się na podstawie dekretu Bieruta, który, nacjonalizując stołeczne nieruchomości, przewidywał możliwość ubiegania się o zwrot przez część właścicieli pod warunkiem spełnienia przez nich trzech przesłanek.

Pierwszy: dawny właściciel musiał w ciągu pół roku od wejścia dekretu złożyć wniosek o użytkowanie wieczyste. Inny wymóg dotyczył przeznaczenia nieruchomości zgodnego z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. I kolejny – wnioskodawca musiał być w „realnym posiadaniu nieruchomości". – To oznacza, że osoba powinna fizycznie kontrolować nieruchomość, która miała być odzyskana – tłumaczył Jan Śpiewak.

Stowarzyszenie przeanalizowało 105 decyzji z ostatniej dekady i – jak wskazuje – w żadnej trzecia z przesłanek nie była weryfikowana.

Za taką interpretacją zapisów dekretu mają przemawiać m.in. decyzje wojewody mazowieckiego, orzeczenia SKO i Naczelnego Sądu Administracyjnego.

– Pani prezydent nie sprawdzała tej trzeciej przesłanki, więc te wszystkie decyzje, gdzie nie ma tego sprawdzonego, są nieważne – twierdzi Śpiewak.

W dodatku „przesłanka posiadania" zdaniem działaczy nie była wymieniona w oficjalnych procedurach ratusza. – Zatem możemy zakładać, że wszystkie decyzje wydane przez panią prezydent dotyczące zwrotu nieruchomości są nielegalne – przekonywał Śpiewak.

Wada prawna dotyczy ok. 2 tys. decyzji.

„Odkrycie" otwiera furtkę do tego, żeby odzyskać część gruntów, które zostały oddane nielegalnie. Jednocześnie lokatorzy pokrzywdzeni przez nielegalne decyzje będą mogli domagać się odszkodowania na drodze cywilnej.

WMW zwróciło się o unieważnienie podjętych „z naruszeniem prawa decyzji zwrotowych do SKO" i zawiadomili szefa komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji Patryka Jakiego.

Ratusz uspokaja. Przy wydawaniu decyzji reprywatyzacyjnych badane były wszystkie przesłanki zwrotów nieruchomości, także – „wtedy, kiedy można ją było badać" – przesłanka dotycząca posiadania nieruchomości.

"Rzeczpospolita"