Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Bunt przeciwko wojewodzie

Robert Biskupski 20-11-2017, ostatnia aktualizacja 20-11-2017 11:04

Urzędnicy wspólnie z ruchami miejskimi żądają unieważnienia zarządzeń dotyczących zmiany nazw ulic.

Samorządy mają czas do 1 września na zmianę nazw ulic.
autor: Wojciech Grzędziński
źródło: Rzeczpospolita
Samorządy mają czas do 1 września na zmianę nazw ulic.

Niezrozumiałe, absurdalne, zrobione na łapu-capu – to najdelikatniejsze określenia, jakie padają pod adresem nowych nazw ulic ze strony warszawskich aktywistów. Najczęściej podnoszonymi zarzutami są: brak jakichkolwiek konsultacji społecznych oraz wprowadzenie nazw niezgodnie z zasadami nazewnictwa. Przykładowo wojewoda zmienił nazwę al. Armii Ludowej na al. Lecha Kaczyńskiego, ale nie zauważył, że w Warszawie jest już ul. Kaczyńskiego, tyle że Tadeusza. Władze Warszawy przyjęły też zasadę, że nie można nazywać ulicy, placu itp. czyimś nazwiskiem, jeśli nie minęło pięć lat od jego śmierci. Ale wojewoda na patrona jednej z ulic wybrał zmarłą pół roku temu Olgę Johann, radną PiS.

Przeciw takim rozwiązaniom opowiada się większość organizacji zrzeszających mieszkańców. Stowarzyszenie Otwarty Ursynów uruchomiło petycję, w której zwraca się o zaskarżenie zarządzeń zmieniających nazwy ulic na Ursynowie: Związku Walki Młodych, Wasilkowskiego, Kulczyńskiego, Służby Polsce.

– Uważamy, iż zmiana nazwy ulicy bez konsultacji społecznych narusza interes mieszkańców tych ulic oraz jest sprzeczna z Europejską Kartą Samorządu Terytorialnego – tłumaczy prezes stowarzyszenia Piotr Skubiszewski.

Mieszkańcy Bemowa protestują z kolei m.in. przeciw „dekomunizacji" patrona jednej z ulic generała Sylwestra Kaliskiego. „To fakt, że generał Kaliski był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, a nawet (o zgrozo!) członkiem jej Komitetu Centralnego (...). Ale był również człowiekiem który odmówił przymusowej służby w Kriegsmarine, za co był więziony przez Gestapo i przetrzymywany w obozie koncentracyjnym. Kaliski był jednak przede wszystkim wybitnym polskim naukowcem (ponad 500 publikacji!) i pionierem polskich badań nad laserową mikrosyntezą jądrową" – napisali w petycji.

Przeciw zmianom występują poszczególne dzielnice. Burmistrz Ursynowa Robert Kempa zwrócił się do prezesów spółdzielni z prośbą o dystrybucję przygotowanych przez urząd materiałów i dostarczenie mieszkańcom informacji, uświadamiających im konsekwencje wejścia w życie zmiany nazwy ulicy, przy której mieszkają.

Podobnie jest na Woli. – Już nawet nie chodzi o to, że mieszkańcy są przyzwyczajeni do „starych" nazw swoich ulic – mówi radna Bożena Krupińska, przewodnicząca Komisji Statutowej i Inicjatyw Mieszkańców. – Dla większości mieszkańców zdekomunizowanych ulic zmiana nazw jest po prostu uciążliwa i wiąże się z kosztami – dodaje.

Przeciw zmianom wystąpiła też Rada Warszawy, która postanowiła wszystkie „dekomunizacyjne" zarządzenia zaskarżyć do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. – W ocenie rady przy wydawaniu tych zarządzeń doszło do błędów formalnych – mówi radny Michał Czaykowski. – Te postanowienia są niezgodne zarówno z ustawą, jak i z trybem nadawania nazw ulic w Warszawie.    

"Rzeczpospolita"