Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

PO rzuciła mnie na pożarcie

Jacek Nizinkiewicz 09-05-2018, ostatnia aktualizacja 09-05-2018 10:38

Trzaskowski jako prezydent Warszawy będzie chodził na sznurku Schetyny – uważa polityk.

autor: Mateusz Dąbrowski
źródło: Fotorzepa

Rz: We wtorek ogłosi pan swój start w wyborach na prezydenta Warszawy. Czyim pan jest kandydatem?

Jacek Wojciechowicz, b. wiceprezydent stolicy: Jestem kandydatem niezależnym. Jestem kandydatem warszawianek i warszawiaków.

Na czyje wsparcie może pan liczyć?

Są organizacje, które mnie popierają i namawiają do startu. Kampania oficjalnie jeszcze się nie rozpoczęła. Jesteśmy dopiero w jej przedbiegach. Liczę na poparcie warszawiaków, a nie partii politycznych.

Jakie są realne problemy warszawiaków?

Edukacja, kultura, inwestycje, ochrona środowiska... Nie mogę przedstawić jeszcze swojego programu, gdyż kampania oficjalnie się nie rozpoczęła. Chciałbym zobaczyć w sprawozdaniu finansowym, kto sfinansował te 100 spotkań Rafała Trzaskowskiego, spotkania i spot Patryka Jakiego. Ja, w przeciwieństwie do kandydatów PiS i PO, bezprawnie kampanii prowadzić nie zamierzam.

Przez dziesięć lat był pan wiceprezydentem Warszawy. Czego nie udało się w tym czasie zrobić, że teraz pan kandyduje?

Pytanie, co udało się zrobić przez te dziesięć lat, a udało się bardzo dużo. W tym czasie udało się zbudować 250 tys. mieszkań. Parę lat temu nie było nawet kilometra obwodnicy w Warszawie, dzisiaj mamy kilkadziesiąt kilometrów obwodnicy. Zbudowaliśmy Muzeum Polin, centralny odcinek drugiej linii metra, która jest wydłużana, kilkadziesiąt przedszkoli, żłobków, szkół, mnóstwo kilometrów ścieżek rowerowych, szpitale miejskie zostały rozbudowane...

A wszystko to w cieniu afery reprywatyzacyjnej...

Nie zajmowałem się reprywatyzacją w stolicy, tylko rozwojem miasta i inwestycjami. 75 proc. warszawiaków ocenia rozwój stolicy bardzo dobrze, jak również transportu publicznego. Inni zajmowali się reprywatyzacją, nie ja. Ja zajmowałem się rozwojem miasta. Każda inwestycja ostatniej dekady w stolicy ma mój odcisk dłoni. Nie biorę odpowiedzialności za reprywatyzację, którą ani jednego dnia się nie zajmowałem.

Ale to pan stracił stanowisko pierwszego zastępcy Hanny Gronkiewicz-Waltz w atmosferze skandalu, właśnie za reprywatyzację.

Grzegorz Schetyna próbował ze mnie zrobić kozła ofiarnego reprywatyzacji, po to żeby mnie politycznie wykończyć. Fakty nie pozwoliły przykleić mi łatki winnego nieprawidłowościom przy reprywatyzacji. Nawet pani prezydent podczas konferencji, na której mnie odwoływała, powiedziała wyraźnie, że nie dymisjonuje mnie z powodu reprywatyzacji, tylko z powodu braku inwestycji, co nie przeszkadzało jej powiedzieć trzy tygodnie później podczas konferencji w Centrum Nauki Kopernik, że od dziesięciu lat mamy w stolicy boom inwestycyjny. Zamysł władz PO był taki, żeby mnie politycznie poświęcić za reprywatyzację i zabić.

I reprywatyzacja ciągnie się za panem.

Nie może się za mną ciągnąc coś, z czym nie miałem do czynienia. Hanna Gronkiewicz-Waltz rzuciła mnie na pożarcie, mimo że wiedziała, że nie mam nic wspólnego z reprywatyzacją. O to mam do niej żal, ale nie będę go w sobie nosił do końca życia. Zrobiła, co jej kazał Schetyna.

Skąd pan to wie?

Schetyna sam mi powiedział, że muszę wziąć winę na siebie i poświęcić się dla partii i dla Hanki. Wymógł na prezydent Warszawy moją dymisję.

Nie obawia się pan zderzenia z PO w kampanii?

Nie boję się PO, mimo że jej przewodniczący to Grzegorz „zniszczę cię" Schetyna. Jak pokazują ostatnie sondaże, Schetyna nie nadaje się na lidera opozycji, więc niech martwi się tym, żeby partia nie wypowiedziała mu posłuszeństwa. Nie zdziwiłbym się, gdyby PO postanowiła usunąć przewodniczącego.

Krytykuje pan PO z żalu i zemsty?

Krytykowałem już wcześniej PO warszawską, którą rządził mały Schetyna, czyli Marcin Kierwiński, który stosuje te same gangsterskie metody polityczne. PO Schetyny nie jest partią demokratyczną, ale organizacją, która stawia na miernych, biernych, ale wiernych.

Taki jest Rafał Trzaskowski, kandydat PO na prezydenta stolicy?

Przewodniczący PO jest królem w partii, a jej członkowie są uzależnieni od niego. Tusk był realnym liderem partii, a nie dyktatorem partyjnym, którym jest Schetyna. Jeśli Trzaskowski zostanie prezydentem stolicy, będzie na sznurku Schetyny. Nie będzie niezależnym prezydentem, tak jak nie jest niezależnym politykiem.

Ma pan na to dowód?

Np. głosowanie ws. ustawy o IPN. Trzaskowski jako były wiceszef MSZ i eurodeputowany, który zna się dobrze na polityce zagranicznej, wstrzymał się od głosu, a nie zagłosował przeciwko ustawie. Dlaczego? Taki miał rozkaz od Schetyny. Nie mógł inaczej postąpić, mimo że wiedział, że powinien. Na tym polega dyktatura Schetyny – nie wybiera się w PO rozwiązań dobrych, ale takie, które nakazuje szef. Inaczej jest się wyrzucanym. Trzaskowski jako prezydent Warszawy byłby Dudą Schetyny. Politykiem niesamodzielnym. Jeśli chcecie, żeby Warszawą rządził Schetyna, głosujcie na Trzaskowskiego, a jeśli chcecie rządów Kaczyńskiego, głosujcie na Jakiego!

Wystawienie Trzaskowskiego to część utrwalania władzy PiS przez Schetynę?

Trzaskowski kandyduje bez przekonania. On chciałby być komisarzem UE, szefem MSZ, ale nie prezydentem Warszawy. Patryk Jaki przejawia większą wolę walki. Obaj są bardzo odważni, kandydując, bo nie mają doświadczenia i wiedzy o samorządzie warszawskim, predysponujących do sprawowania urzędu włodarza stolicy.

Nie kandyduje pan na prezydenta Warszawy z zemsty na Schetynie, po to żeby osłabić Trzaskowskiego?

Jakim mogę być mścicielem, skoro wg PO nie mam najmniejszych szans? Startuje w wyborach, bo wiem, ile dobrych rzeczy udało się zrobić dla miasta i jego mieszkańców i ile jeszcze należy zrobić. Warszawa miała swoje 5 min na rozwój, a ja twierdzę, że ma swoje 10 min. Nie skończyliśmy jeszcze odbudowy Warszawy po wojnie. Zależy mi na tym, żeby nie zmarnować tego, co zrobiono, i rozwijać stolicę dalej.

Jak pan ocenia lata prezydentury Hanny Gronkiewicz-Waltz?

Średnio. Choć może raczej: dobrze. Na pewno nie była superprezydentem.

Wyobraża pan sobie, że zostanie wyprowadzona w kajdankach za reprywatyzację?

Żyjemy w państwie PiS, w którym każdy, kto się tej władzy postawi, może zostać wyprowadzony w kajdankach. Nie znam powodów, dla których Gronkiewicz-Waltz powinna być oskarżona za reprywatyzację. Sprawa reprywatyzacji kamienicy Waltzów została załatwiona za prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Reprywatyzacja to zaniedbanie wielu poprzednich ekip rządzących. Przypomnę, że dużej ustawy reprywatyzacyjnej wciąż nie ma.

Komisja weryfikacyjna przywraca sprawiedliwość społeczną?

Komisja weryfikacyjna naświetla poszczególne nieprawidłowości, ale nie rozwiązuje problemu reprywatyzacji. Celem powstania komisji weryfikacyjnej była promocja Patryka Jakiego na prezydenta Warszawy. Jaki powinien przestać stać na czele komisji weryfikacyjnej, gdy zapowiedział swój start w wyborach na prezydenta stolicy, bo tylko może zaszkodzić procesowi wyjaśniającemu reprywatyzację. Następuje konflikt interesów między przewodniczącym komisji a kandydatem na prezydenta Warszawy. Nie powinien wykorzystywać swojej funkcji jako trampoliny wyborczej.

Patryk Jaki chce budować żłobki i przedszkola, które są miastu potrzebne.

Jaki obiecuje wszystko, nie pokazując wyliczeń, możliwości inwestycyjnych i sposobu rozwiązań problemu. Obiecuje coś, co przez lata było realizowane przez warszawski ratusz. Pan Jaki powiedział, że skoro Warszawa ma 16 mld zł, to dlaczego tak mało zainwestowała. Pan Jaki nie wie, że te 16 mld jest podzielone na oświatę, zapłacenie janosikowego prawie 1 mld zł, prawie 3 mld na transport publiczny. Na inwestowanie nie zostaje 16 mld. Pan Jaki nie jest kompetentnym kandydatem na prezydenta Warszawy – w sensie znajomości problematyki miasta.

Może Warszawa potrzebuje młodego szeryfa, jakim może być wiceminister sprawiedliwości.

Warszawa miała już szeryfa, którym był Lech Kaczyński. Wiemy, jak to się skończyło – zastojem inwestycyjnym. Jedyną zasługa Kaczyńskiego była budowa Muzeum Powstania Warszawskiego. Jaki chce budować kolejne muzeum – Żołnierzy Wyklętych. Warszawa potrzebuje prezydenta, który będzie pamiętał o przeszłości stolicy, ale patrzył w przyszłość.

Lech Kaczyński zasłużył na pomnik na placu Piłsudskiego?

Za prezydenturę w Warszawie Lech Kaczyński na pewno nie zasłużył na pomnik. Budowa jednego muzeum to za mało na pomnik. Z placu Piłsudskiego robi się magazyn pomników. Nie jestem za burzeniem pomników, nawet jeśli zostały postawione przy niedochowaniu procedur administracyjnych. Pomnik smoleński powinien zostać przeniesiony w inne miejsce, po uprzednim zapytaniu mieszkańców. Pomnik smoleński jest zbrodnią na przestrzeni publicznej.

"Rzeczpospolita"