Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Parlament zmienił się w twierdzę

Michał Kolanko 10-05-2018, ostatnia aktualizacja 10-05-2018 10:01

Utrudnienia w dostępie do Sejmu zaczynają wpływać na prace parlamentarnych komisji.

W środę przed Sejmem przeciwko zakazowi wstępu protestowali pod okiem policji dziennikarze
źródło: materiały prasowe
W środę przed Sejmem przeciwko zakazowi wstępu protestowali pod okiem policji dziennikarze

Przesuwanie i odwoływanie posiedzenia komisji, protest przed Sejmem dziennikarzy i oskarżenia o ograniczanie wolności mediów. To krajobraz wokół parlamentu po kolejnym dniu obowiązywania nowych zasad, w których jednorazowe karty wstępu – w tym dla dziennikarzy i gości posłów – nie są wydawane. Kancelaria Sejmu tłumaczy, że zmiany mają charakter tymczasowy. Zostały wprowadzone w życie, kiedy rozpoczął się protest osób niepełnosprawnych w Sejmie.

– Ta decyzja narusza prawa zarówno dziennikarzy, jak i prawa konstytucyjne wszystkich obywateli – mówił w trakcie środowej konferencji prasowej Jan Grabiec, rzecznik PO. W konferencji przed Sejmem wzięli udział też rzecznicy dwóch innych partii opozycyjnych, PSL i Nowoczesnej. W środę odbyła się też pikieta przed biurem przepustek Sejmu z udziałem kilkunastu dziennikarzy. Podobne ograniczenia obowiązywały też w trakcie kryzysu sejmowego z przełomu 2016 i 2017 roku.

Ograniczenia dla dziennikarzy

W „zwykłej" sytuacji dziennikarze mogą wejść na teren Sejmu – jeśli nie mają stałych przepustek – po okazaniu legitymacji prasowej. Wtedy otrzymują jednorazową kartę wstępu. Teraz jednak ta możliwość została zawieszona, co odcina od Sejmu niektórych dziennikarzy. Np. takich, którzy specjalizują się w konkretnych tematach i nie pojawiają się na terenie parlamentu codziennie. Jak informuje Centrum Informacyjne Sejmu, łączna liczba stałych i okresowych przepustek dla dziennikarzy wynosi około pół tysiąca. To sprawia, że nadal możliwe jest relacjonowanie przez redakcje wydarzeń w parlamencie, w tym protestu opiekunów osób niepełnosprawnych.

Problemy w komisjach

Nowe zasady dotykają też jednak trybu pracy w sejmowych komisjach. Wiele z nich w tym tygodniu odbyło się bez przedstawicieli strony społecznej, ekspertów i osób zainteresowanych ustawami. Tak było np. z podkomisją zajmującą się projektem ustawy o OZE. – Zgłosiło się kilkadziesiąt osób. Przyjechali z całej Polski, bo dostali powiadomienia, że będą mogli uczestniczyć w pracach podkomisji – mówi nam zajmująca się OZE posłanka Monika Rosa z Nowoczesnej. – W dniu posiedzenia podkomisji okazało się, że nie mogą wejść. Gdy pojawiłam się w biurze przepustek, strażnicy powiedzieli mi, że taka jest decyzja dotycząca wszystkich gości posłów – relacjonuje Rosa.

W ostatnich dniach podobne sytuacje dotyczyły m.in. Komisji Zdrowia zajmującej się prawem farmaceutycznym. Jej posiedzenie zostało odroczone aż do chwili, gdy strona społeczna będzie mogła uczestniczyć w jej pracach. – Poddałem pod głosowanie wniosek, czy posłowie chcą pracować bez przedstawicieli strony społecznej. Zdecydowali, że nie chcą – mówi nam Bartosz Arłukowicz, przewodniczący Komisji Zdrowia.

– Brak jest jednoznacznych informacji dotyczących możliwości wstępu na posiedzenia komisji i podkomisji sejmowych – mówi nam Dariusz Goliński, adwokat, któremu odmówiono wstępu na posiedzenie komisji w sprawie zmian w ustawie o nieodpłatnej pomocy prawnej. – Z informacji uzyskiwanych telefonicznie z Kancelarii Sejmu wynika, że od 8 maja 2018 r. wstęp na podkomisje, komisje i zespoły mają tylko osoby z „resortów". Oznacza to, że podczas prac nad tworzeniem prawa, posłowie będą konsultować projekty tylko ze stroną rządową. Takie działania powodują obniżenie poziomu legislacji, a także dysfunkcje w pracach Sejmu – mówi mecenas w rozmowie z „Rzeczpospolitą".

Niektóre spotkania, np. posiedzenie Rady Ochrony Pracy, które były pierwotnie planowane w Sejmie odbyły się w innych miejscach.

CIS tłumaczy

– Zmiany w dostępie na teren kompleksu sejmowego mają charakter chwilowy i są bezpośrednio związane z wyjątkową sytuacją w Sejmie – mówi nam Andrzej Grzegrzółka z Centrum Informacyjnego Sejmu. – Nie jest wykluczone, że przestaną obowiązywać już niebawem. Na razie jednak konkretnej daty nie ma – dodaje. Nic jednak nie wskazuje na to, by protest rodziców osób niepełnosprawnych w Sejmie miał się szybko zakończyć.

Grzegrzółka odnosi się też w rozmowie z „Rzeczpospolitą" do obecności na komisjach przedstawicieli rządu. – Część przedstawicieli ministerstw, ale także innych instytucji, dysponuje przepustkami sejmowymi. Ma to związek z pełnionymi obowiązkami, które wymagają wizyt na Wiejskiej – mówi nam.

"Rzeczpospolita"