Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Etaty dopiero się mrożą

Robert Biskupski 02-08-2009, ostatnia aktualizacja 03-08-2009 18:18

Od 1 sierpnia nie będziemy przyjmować nowych pracowników – zapowiadała w lipcu prezydent Warszawy. Po miesiącu okazuje się, że ani ratusz, ani dzielnice nie wstrzymały naboru urzędników.

autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa

Zamrożenie etatów było jednym ze sztandarowych sposobów walki władz stolicy z kryzysem. 3 lipca na spotkaniu z burmistrzami dzielnic i dyrektorami miejskich biur Hanna Gronkiewicz-Waltz oświadczyła, że do nowych zadań musi im wystarczyć obec-na kadra. – Oczekuję zwiększenia efektywności pracy urzędników i lepszego wykorzystania ludzi – mówiła wtedy prezydent Warszawy.

1 sierpnia powinny więc zniknąć ze strony ratusza ogłoszenia o pracy. Tymczasem rekrutacja trwa w najlepsze. Warszawskie urzędy poszukują aż 77 pracowników. Jak to możliwe?

– Pani prezydent chodziło o to, by po 1 sierpnia nie rozpisywać nowych konkursów – tłumaczy rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk. – Te, które zostały ogłoszone w lipcu, muszą jednak zostać rozstrzygnięte.

Nowy i stary konkurs

Okazuje się, że diabeł tkwi w szczegółach. Jednym z nich jest tu słówko „nowe”. – Niektóre z tych konkursów odbywają się po raz kolejny, bo nie znaleźliśmy dobrych kandydatów – tłumaczy Tomasz Andryszczyk. – Tym razem możemy więc mieć dylemat, czy zatrudnić kogoś, kto nie do końca spełnia nasze wymagania, czy ogłosić jeszcze jeden konkurs. To drugie rozwiązanie wydaje nam się sensowniejsze.

Jako przykład podaje konkurs na naczelnika wydziału w Biurze Rozwoju Miasta, który ogłaszano już cztery razy. Niektóre etaty mogą się rozmnożyć w trakcie organizacyjnych porządków. Tydzień temu Hanna Gronkiewicz-Waltz zmieniła regulaminy kilku biur. Niektórzy naczelnicy wydziałów stracili funkcje, ale nie pracę. Teraz trzeba będzie coś z nimi zrobić.

Najwięcej ogłoszeń zamieścił w Biuletynie Informacji Publicznej urząd miasta. W tej chwili prowadzi rekrutację aż na 45 stanowisk. Ostatnie anonse pojawiły się w piątek, czyli ostatniego dnia lipca. – Widać więc, że zamrożenie etatów to tylko działanie pozorne – mówi miejski radny PiS Michał Grodzki. – Pani prezydent jedno mówi, aby stworzyć dobry wizerunek, a potem co innego robi.

Ratusz szuka osób, które będą upowszechniały kulturę, regulowały stan prawny gruntów, prowadziły archiwum i rozliczały budowę II linii metra. Kadry na zapas– Wiadomo przecież, że ta wielka budowa, za 4,5 mld zł, wkrótce ruszy, a przez półtora roku nie będzie można zatrudniać – tłumaczy Tomasz Andryszczyk. – Trzeba więc specjalistów przyjąć teraz.

Świeżej krwi potrzebują też urzędy dzielnic. Poszukiwany jest m.in. naczelnik Wydziału Oświaty, Wychowania i Sportu w Wilanowie, dyrektor Zarządu Praskich Terenów Publicznych i szef Bielańskiego Ośrodka Kultury. – Konkurs był ogłoszony dużo wcześniej – tłumaczy wiceburmistrz Bielan Grzegorz Pietruczuk. – Dyrektor ośrodka odszedł na emeryturę, wkrótce zamierza to zrobić też jego zastępca. Nie możemy przecież zostawić centrum bez zarządcy.

Biurokratyczna armia

30 czerwca w stołecznym ratuszu i urzędach dzielnic pracowało 7119 osób. A tylko w lipcu w BIP pojawiło się ponad 200 nowych ogłoszeń o pracy. – To dziwne, że w czerwcu pani prezydent i jej urzędnicy zapewniali, że urząd świetnie funkcjonuje, a nagle w lipcu brakuje w nim aż tylu pracowników – mówi radny Grodzki.

Ratusz ocenia jednak, że nowych urzędników nie będzie aż tak dużo. – Trzeba pamiętać, że nie wszystkie z tych konkursów będą rozstrzygnięte – przypomina Tomasz Andryszczyk. – Oceniamy, że w wyniku lipcowej rekrutacji zatrudnienie zwiększy się o nie więcej niż kilkadziesiąt osób.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy