Na swoich stronach spółka Gremi Media Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Nowy trener, złudne nadzieje Marty?

Piotr Kaszubski 03-12-2008, ostatnia aktualizacja 04-12-2008 21:54

Czy Michał Gawłowski wprowadzi Martę Domachowską na szczyt? Będzie ciężko. Powód? W Polsce fachowców jest jak na lekarstwo.

autor: Guz Rafał
źródło: Fotorzepa

Ja wprowadziłem Martę do pierwszej „50“ rankingu. Więcej nie mogę jej zaoferować. Jeśli chce być wyżej, musi zainwestować w trenera z wyższej półki. A na to potrzeba sporych pieniędzy – mówił kilka miesięcy temu Paweł Ostrowski, gdy w dziwnych okolicznościach przestał być opiekunem warszawskiej tenisistki.

Praca z Martą rozwija

Domachowska postawiła jednak na wariant oszczędnościowy. Zatrudniła byłego tenisistę Michała Gawłowskiego, który doświadczenie trenerskie ma bardzo małe – do tej pory uczył głównie dzieci.

– Wiem, że kilka lat temu przyjechał do stolicy z Wybrzeża, bo ściągnęli go rodzice pewnej 13-latki, ale szybko z niego zrezygnowali – mówi anonimowo jeden z polskich trenerów.

Gawłowski ma 33 lata. Był pięciokrotnym wicemistrzem Polski, dziesięć razy wystąpił w kadrze, ale za granicą nigdy większych sukcesów nie odniósł – w rankingu ATP dotarł do siódmej setki. Wygrał też z Bartłomiejem Dąbrowskim turniej challengerowy w deblu. Czy sprawdzi się jako trener Domachowskiej?

– Ja też zaczynałem jako trener dzieciaków. Dopiero pracując z Martą, się rozwinąłem. Dużo będzie zależeć od ich współpracy. Przede wszystkim Domachowska musi mu zaufać. To miły chłopak. Potrzebuje jednak doświadczenia. Jeżeli będzie chciał, na pewno mu pomogę – zapowiada Ostrowski.

Polska trenerska pustynia

Ryzykowna decyzja Domachowskiej każe zadać pytanie, czy są w Polsce trenerzy, którzy mogą prowadzić zawodników z pierwszej setki rankingu? Opinie są podzielone.

– Nie ma ich wielu, bo w czołówce są tylko Radwańska i Domachowska. Jednak nawet na Warszawiance jest kilku dobrych kandydatów. Dlaczego nie pracują z najlepszymi? Niektórzy nie chcą ciągle żyć na walizkach – uważa Gawłowski.

Najlepszy polski deblista Mariusz Fyrstenberg zamierza wraz z Marcinem Matkowskim zatrudnić zagranicznego trenera. W Polsce wyróżnił swoich byłych opiekunów Lecha Bieńkowskiego, Radosława Szymanika oraz Ostrowskiego i ojca Agnieszki Radwańskiej – Piotra.

Ile kosztuje dobry, zagraniczny trener?– Pięć tysięcy euro miesięcznie, plus pokrycie dodatkowych wydatków, takich jak przeloty na turnieje. Na razie więc nie stać nas na takiego fachowca, ale to może się zmienić, jeśli znajdziemy sponsora – mówi Fyrstenberg.

O tym, że w Polsce nie ma wielu dobrych trenerów, świadczy też fakt, że koordynatorem kadry daviscupowej jest Anglik Nick Brown.

– Formalnie kadrę prowadzi Radek Szymanik, bo przepisy mówią, że Polak musi być kapitanem, ale to Anglik wybiera skład – mówi Fyrstenberg.

Bez wyjazdów ani rusz

Brak trenerów i porządnych obiektów sprawił, że czołowi polscy singliści, Michał Przysiężny i Łukasz Kubot, ćwiczą głównie w Czechach i Austrii.

– Mamy wielu niezłych specjalistów, ale oni są skuteczni tylko na własnym podwórku. Zapominają, że dobry trener powinien mieć też doświadczenie międzynarodowe. Musi umieć zmieniać styl gry swoich podopiecznych i dopasować go do danej nawierzchni – uważa Wojciech Fibak, który jako fachowca wskazał jedynie Tomasza Iwańskiego.

– Niestety, nie ma w Polsce szkoleniowców, którzy mieliby międzynarodowe obycie. Dlatego, gdy rodzice dzieciaków pytają mnie, czy mogę wskazać im naprawdę dobrego trenera, to nie potrafię im pomóc – kończy była tenisistka, obecnie dziennikarka Magda Grzybowska.

Lech Sidor, były mistrz Polski w tenisie, obecnie komentator Eurosportu

Wybór Michała Gawłowskiego na trenera Marty jest dość dziwny. To szukanie drogi na skróty. Z tego, co wiem, nie ma on dużego doświadczenia trenerskiego. Uczył jedynie dzieci.

W wielkim tenisie startuje więc z pozycji człowieka znikąd. Trochę dziwnie też zaczęła się ich współpraca. Marta pojechała na obóz do Szczyrku z Pawłem Korzeniowskim, a Gawłowski siedział w domu. Domachowska zadeklarowała ostatnio, że pod koniec przyszłego sezonu chce być w pierwszej trzydziestce rankingu WTA. Dla mnie to medialne samobójstwo. Jakby powiedziała tak cztery lata temu, może bym uwierzył. Teraz nie jest na to gotowa mentalnie. Po tej deklaracji Gawłowski jest w sytuacji nie do pozazdroszczenia, bo nie sadzę, żeby był cudotwórcą. Poza tym w Polsce ciężko wskazać trenera światowej klasy. Jedyny to Tomasz Iwański, który pracował za granicą.

Życie Warszawy